Nie zapomnij do nas zajrzeć – >

„Dwie nagie dziewczyny”, czyli bardzo współczesny komentarz społeczny, będący jednocześnie lekcją historii, ubraną w ciuchy nowatorskiej powieści graficznej. Francuski rysownik Rénald Luzier, tworzący pod pseudonimem Luz, jest w Polsce praktycznie nieznany. Teraz, dzięki wydawnictwu Kultura Gniewu, mamy okazję poznać jedną z jego najlepszych prac.
Wszędzie widzę dwie nagie dziewczyny
W centrum opowieści są tytułowe „Dwie nagie dziewczyny”, obraz Ottona Muellera, niemieckiego grafika i ekspresjonisty. Dzieło Muellera, stworzone w 1919 r., stało się punktem zaczepienia dla narracji biegnącej przez okres międzywojnia, II wojnę światową, aż do współczesności. Luz nie uczynił jednak z obrazu jednego z elementów opowieści. Już na pierwszych kadrach powoli i bez pośpiechu odkrywamy niecodzienną perspektywę opowieści, kiedy spod pędzla malarza wyłania się nie jego dzieło, ale świat je otaczający. Na wydarzenia patrzymy niejako oczami tytułowych nagich dziewcząt uwiecznionych na płótnie. Możemy poczuć się wręcz zamknięci w ramach, pozbawieni sprawczości, niemo przyglądający się przetaczającej się przed nami historii.
Luz opowiada o życiu prywatnym samego Muellera, kreśli obraz artysty nieszablonowego, niepokornego wręcz, niechętnego kompromisom, wpisując to w szerszy kontekst zmian społeczno-politycznych, jakie zaczęły zachodzić w Niemczech w latach 30 XX wieku. „Dwie nagie dziewczyny”, podobnie setki innych prac znalazły się wówczas w ogniu walki z tzw. „sztuką zwyrodniałą”, którym to terminem nazistowski aparat władzy określał twórczość nieprzystającą do narodowosocjalistycznego wzorca. W ramach działań wymierzonych w artystów, bezpowrotnie przepadły dzieła, których wartości i wielkości możemy się jedynie domyślać. Luz pokazuje też rozdźwięk między publicznym, bezkrytycznym wykpieniem krnąbrnych i nieposłusznych twórców, a cichutkimi, bardzo prywatnymi głosami uznania i pochwał, płynącymi niejednokrotnie z tych samych ust. Z tej pogardy wobec sztuki i hipokryzji władzy pączkują zresztą najcelniejsze komentarze także do dzisiejszych czasów.

Niby historia, a jednak wciąż aktualna
Chociaż „Dwie nagie dziewczyny” rozgrywają się przede wszystkim w pierwszej połowie XX wieku, dotykają tematu prześladowań ludności żydowskiej czy konfiskaty i niszczenia dóbr kultury, nietrudno dostrzec w nich wątek znacznie bardziej uniwersalny – zuchwałej cenzury.
Wydawać by się mogło, że w mocno już zaawansowanym XXI wieku swobodny dostęp do dziedzictwa kulturowego jest czymś oczywistym, a ciężar interpretacji, polemiki i spojrzenia krytycznego spoczywa na odbiorcach. Luz zdaje się wskazywać, że nawet siedząc w naszym komfortowym współczesnym świecie, musimy niezmiennie mieć się na baczności przed samozwańczymi cenzorami chętnymi do wycinania, maskowania i zakłamywania w imię źle pojętego „dobra ogółu”. W ekstremalnych przypadkach także wymierzania „sprawiedliwości”.
„Dwie nagie dziewczyny” to frapująca formalnie i poruszająca fabularnie lekcja historii, ale też przestroga, którą warto wziąć do siebie.

