Kiedy myślimy o amerykańskim przemyśle filmowym nasuwają się nam na myśl przede wszystkim oscarowe superprodukcje. W komiksie Sammy’ego Harkhama Krew dziewicy poznajemy zupełnie inne oblicze Fabryki Snów. To opowieść o kinie niskobudżetowym i początkach jego złotego okresu. W latach siedemdziesiątych wraz ze spadkiem popularności kin samochodowych ich właściciele starali się przyciągnąć publiczność wyświetlając tzw. filmy eksploatacyjne, łamiące tabu, epatujące seksem i przemocą. Zazwyczaj były to produkcje kręcone w parę tygodni, często na wpół amatorskie. Filmy te nie były jednak pozbawione artyzmu, niektóre przeszły do kanonu kinematografii i doprowadziły do rozkwitu kina niezależnego, łamiąc tym samym hegemonię wielkich wytwórni filmowych.

Uważaj czego sobie życzysz
Mamy rok 1971, główny bohater komiksu Seymour pracuje dla wytwórni filmów niskobudżetowych jako montażysta. Ma stabilną pracę, żonę, maleńkiego synka i jest sfrustrowany. Jego kariera tkwi w miejscu, przytłacza go życie rodzinne, obowiązki domowe, konieczność dopasowywania życia do potrzeb dziecka. Odskocznią od codzienności jest świat filmu.
Kłopoty małżeńskie czy w pracy odreagowuje alkoholem i seansem kina klasy B. Seymour cały czas marzy o wyreżyserowaniu własnego filmu. Okazja nadarza się gdy wytwórnia kupuje od niego scenariusz horroru ,,Krew dziewicy”. Komiks to historia powstawania filmu, od doboru obsady po bankiet kończący produkcję. Przez kolejne strony obserwujemy realia pracę filmowców niskobudżetowych: szukanie oszczędności, niesolidni aktorzy, partyzanckie kręcenie bez pozwoleń, nagłe skracanie dni zdjęciowych. Dla wytwórni ,,Krew dziewicy” to jeden z kilku kręconych równocześnie projektów, dla Seymora, jedyna szansa na wybicie się i realizację artystycznych ambicji.
Bohater zderza się boleśnie z rzeczywistością, budżet i napięte terminy nie pozwalają mu nakręcić filmu zgodnie z jego wizją. Znów jest sfrustrowany, popada w konflikt z szefem, któremu wystarczy nakręcenie zarabiającego na siebie ,,średniaka”, dodatkowo coraz bardziej zaniedbuje żonę i dziecko. Obserwujemy człowieka owładniętego obsesją, przekonanego o swoim wielkim talencie, gotowego poświęcić wszystko na ołtarzu swoich ambicji. Czy Seumour to artysta i idealista, pokonany przez brutalne prawa rynku, czy może egoista i megaloman, o tym zdecyduje czytelnik.

Proza życia w Mieście Aniołów
Komiks opowiada nie tylko o realiach życia filmowców. To także obyczajowa opowieść o wchodzeniu w dorosłe życie i braniu odpowiedzialności za rodzinę. Seumour i jego żona Ida doświadczają zmian, jakie zachodzą w momencie gdy w rodzinie pojawia się dziecko. Relacje między małżonkami muszą na nowo się ukształtować, każdy musi z czegoś zrezygnować, pojawia się frustracja i wzajemne pretensje. W pewnym momencie narracja komiksu skupia się na Idzie, która wyjeżdża do rodzinnego domu w Nowej Zelandii. Podróż staje się dla niej pretekstem do refleksji nad dokonanymi w życiu wyborami. Lata siedemdziesiąte to czasy kiedy kobieta po narodzinach dziecka rezygnuje z własnych ambicji na rzecz kariery męża. Ida nie okazuje emocji tak jak jej mąż, jej cisza jest jednak równie wymowna.
Krew dziewicy to także opowieść o emigracji i amerykańskim śnie, Holocauście i traumie międzypokoleniowej. Ida i Seumour mają żydowskie korzenie, ich bliscy przeżyli Zagładę. Bohaterowie Krwi Dziewicy budzą równocześnie irytację i współczucie, zachowują się czasem bezmyślnie i egoistycznie, trudno ich lubić w stu procentach, ale dzięki temu nie są tylko dwuwymiarowym rysunkiem na kartce.

Dawno temu w Hollywood
Krew dziewicy to nie tylko historia pojedynczego bohatera. To równocześnie list miłosny do kina i Los Angeles. W komiksie Harkhama nie oglądamy jednak hollywoodzkiego blichtru. Świat kina niskobudżetowego to ciasne montażownie tonące w dymie papierosowym, tanie motele, aktorzy z przypadku. Krew Dziewicy to prawdziwa gratka dla kinomanów. Kiedy akurat nie obserwujemy bohaterów kręcących lub oglądających filmy, słuchamy ich rozmów o kinie. Nie brakuje odwołań do prawdziwych filmów i twórców, niektórych wymienionych wprost, inne można rozszyfrować na podstawie wskazówek. Widać tu nostalgię za kinem klasy B i za czasami sprzed współczesnej dominacji wielkich wytwórni.
Samo Los Angeles dostaje w komiksie również swoje pięć minut. Mamy tu całe strony służące wyłącznie zobrazowaniu miasta, na których bohaterowie nie pojawiają się lub stanowią tylko tło dla pokazania Miasta Aniołów. Krew Dziewicy w większości jest utrzymana w stonowanych barwach sepii i brązu. Idealnie pasuje do atmosfery przykurzonego, gorącego Los Angeles. Rysunki są trochę kreskówkowe i umowne. Styl zmienia się w zależności od tematyki. Sceny kręcenia filmu otrzymują mniejsze, niestaranne, ale pełne szczegółów kadry, oddające chaos na planie. Wątki obyczajowe to kreska statyczna, dopracowana, wyraźnie oddaje emocje bohaterów, kadry są duże, mniej zatłoczone.
Komiks wydawany był w autorskiej antologii Harkhama ,,Cricters” w odcinkach przez 12 lat, w związku można też obserwować jak z czasem zmieniał się styl autora. Krew dziewicy to pierwszy komiks Sammy’ego Harkhama na polskim rynku i jest to debiut bardzo udany. To komiks o marzeniach zderzających się z rzeczywistością, realizacji ambicji kosztem bliskich, zmianach jakie zachodzą w życiu. Równocześnie to hołd dla kina niezależnego, pokazanego tu od kuchni, z miłością, ale nie bez ironii. Już teraz, choć ukazał się w styczniu 2026 r., mówi się o nim jako o komiksie roku. Nic dziwnego, jest to bowiem opowieść do której warto wielokrotnie wracać.
Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Kultura Gniewu.
