Tymek i Mistrz Perpetuum Mobile

Tymek i mistrz – Perpetuum Mobile – tom 6 – recenzja komiksu

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

Tymek i Mistrz – Perpetuum Mobile to prawdziwa gratka dla miłośników absurdalnego humoru, ale też i dla przeciwników wiosennego sprzątania. Nie wierzycie? W najnowszym, szóstym już tomie przygód tysiącletniego maga, znanego jako Mistrz i jego pomocnika, Tymka, znaczy Tymoteusza, dowiecie się dlaczego należy sprzątać, a także jak kończą się podróże po rozum do głowy. Smakowity przysmak purnonsensu.

Tymek i Mistrz: uczta pełna przypraw

Przy okazji premiery filmu Jima Jarmousha „Kawa i papierosy” jeden z recenzentów napisał, że tę
antologię krótkich scenek należy traktować jako przyprawy do dania właściwego – jako zebrane w
całość mogą swoją efemeryczną, niedopowiedzianą formą nużyć, ale serwowane (jak zresztą
pierwotnie miało to miejsce) przed głównym filmem stanowią doskonały dodatek, który wprowadza
w dobry nastrój.

Odwołuję się do tej produkcji Jarmousha nie przypadkowo – kiedy weszła do kina był rok 2003. W
tym samym roku ukazał się pierwszy tom przygód Tymka i Mistrza – „Uczeń czarnoksiężnika”. Odpowiedzialni za niego był – bardzo już wtedy ceniony duet autorski – Rafał Skarżycki i Tomasz
Lew Leśniak,
mający na koncie przygody Jeża Jerzego. Szósty tom przygód Tymka i Mistrza też jest taką antologią. Antologią do smakowania. A jest w czym!

Tymek i Mistrz, czyli dlaczego tygrys jest kluczowy dla powrotów do domu

Zdecydowanie sprzeciwiam się określaniu komiksu o przygodach Tymka i Mistrza jako albumu skierowanego do dzieci. Oczywiście, dzieciaki zaczynające swoją przygodę z historiami graficznymi mają niezwykłe szczęście, jeśli trafią na takich bohaterów, ale przyznam szczerze: ta bezpretensjonalność, ta cudownie urocza prostota opowieści, podlana inteligentnym metahumorem, którego nie powstydziłaby się Maria Czubaszek (kolejne skojarzenie – antologia „Na wyspach Hula-Gula”), czy Papcio Chmiel (a nawet bracia Marx) wypełnia moje zapotrzebowanie na chwilę relaksu. Tak, jak Mistrz konstruuje maszynę do zabicia czasu, tak Skarżycki i Leśniak zaserwowali komiks, który ten czas nie zabija (bo choćby z „Alicji w krainie czarów” wiadomo, że czas nie lubi być zabijany), lecz go umila.

Tymek i Mistrz Perpetuum Mobile

Dundersztyc, Rick i Morty

Mistrz nie jest najbardziej ogarniętym czarodziejem świata, dlatego ma Tomka, znaczy Tymka (widzicie? jego nieogarnięcie i mnie się udziela). Ale choć gdzieś mogą nasuwać się skojarzenia z Rick’em i Mortym (duet: naukowiec i powiernik, z przymusu raczej), są one bardzo na wyrost: Mistrz nie jest złolem. Tę rolę pełni antyduet Psuja i sepleniącego Popsuja, którzy w wymyślaniu jak pokonać znienawidzonych bohaterów prześcigają chyba najbardziej nieudolnego przestępcę świata (a przynajmniej: trzech stanów) – Heinza Dundersztyca z animacji „Fineasz i Ferb”. To skojarzenia jedynie, ponieważ Tymek i Mistrz to dzieło w pełni oryginalne, które wyjaśni czytelnikowi, że pójście po rozum do głowy wymaga jednak pewnych umysłowych kwalifikacji, zaś nie każda księżniczka z kadru drugiego wymaga ratowania, nie mówiąc już o tym, że przestrzeganie zasad potrafi uratować prowadzenie własnej działalności gospodarczej.

I w ten oto sposób autor recenzji zachęcił Szanownych Czytelników do sięgnięcia po szósty tom
przygód Tymka i Mistrza, wydany przez Kulturę Gniewu (znaną jako Krótkie Gatki), mając
nadzieję, że autorzy nie obsmarują go w tomie siódmym, na który recenzent z wypiekami na twarzy
czeka.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Kultura Gniewu.

Tymek i Mistrz Perpetuum Mobile

Polecamy do lektury

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *