Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Jeżeli istnieje w Polsce komiks, który potrafi jednocześnie bawić, uczyć, zadziwiać, wzruszać i sprawić, że zaczynasz rysować własne maszyny latające z wanny – to właśnie Tytus, Romek i Atomek. A teraz, dzięki geniuszowi Reinera Knizii i nieśmiertelnej energii Papcia Chmiela, dostajemy wersję planszową, która wygląda tak, jakby cała seria albumów spotkała się, wypiła gorącą czekoladę i zdecydowała: Robimy grę! Ale z humorem. I z debilarami! Dlaczego ta gra jest jak komiks?
Bo tu się wszystko dzieje naraz! Gra jest tak kolorowa, chaotyczna i pomysłowa, że już po pierwszej turze czujesz się jak w środku jednego z albumów. Nic nie jest tu zwyczajne:
Walutą są debilary, punkty zwycięstwa to kokosy, a najważniejsze w całej zabawie jest stworzenie komiksu, który byłby w stanie rozbawić samego Papcia Chmiela.
A skoro Papcio Chmiel zawsze powtarzał, że:
Komiks powinien bawić i uczyć
To gra, o dziwo, naprawdę to robi.
Dowiesz się tu więcej o planowaniu i przewidywaniu oraz taktyce niż z niejednej poważnej planszówki.
Ale w zupełnie innej oprawie: Takiej, w której karbulot stoi obok duszków, a wannolot jest w pełni funkcjonalnym środkiem transportu.
Mechanicznie Reiner Knizia robi Kniziowe rzeczy! To, że za reguły odpowiada właśnie on jest tu kluczowe. Ten człowiek potrafi zrobić:
- grę o pociągach,
- grę o piramidach,
- grę o wypełnianiu tabelek,
I sprawić, że wszystkie są świetne!
A teraz dorzucono mu… Tytusa. I proszę: efekt jest zaskakująco elegancki.
Co robisz w trakcie gry?
- licytujesz elementy komiksów za pomocą debilarów.
- zgarniasz najlepsze sceny, postaci, stwory i pojazdy (takie jak klasyczne: Tytus, Rozalia, Wannolot czy profesor T’alent).
- układasz z nich własne komiksy, tak jakbyś sam był uczniem Papcia Chmiela.
- dostajesz kokosy — czyli punkty — za skończone dzieła.
- zgarniasz order za osiągnięcia specjalne (np. za najbardziej niezwykły lub najśmieszniejszy komiks).

Brzmi prosto?
To teraz wyobraź sobie, że wszyscy inni też próbują złożyć swoje komiksy, a licytacje potrafią wyglądać jak burza mózgów, pojedynki na groźne spojrzenia i próby blefu godne polskiego pokerzysty z lat 70.
Największy atut? Humor, humor i jeszcze raz humor! W tej grze nie da się być poważnym.
Jeżeli próbujesz grać w Tytusa z kamienną twarzą — jesteś pozbawiony szczęścia do życia i prawdopodobnie czarnobiałych albumów z dzieciństwa.
Gra bawi:
- absurdalnymi nazwami!
- kultowymi rysunkami Papcia Chmiela,
- samym faktem, że wydajesz debilary,
- oraz duszkiem, który według opisu wprowadza wątek metafizyczny,
A Knizia udaje, że tak właśnie miało być od początku.
Dodatkowo Pionek Papcia Chmiela sprawia, że każdy ruch na planszy jest jakby błogosławiony komiksową magią!
Regrywalność – czyli ile komiksów da się narysować?
Dużo… A nawet bardzo dużo! Z 93 żetonów komiksu i 22 plansz komiksowych jesteś w stanie stworzyć takie cuda, że sam Tytus wydałby zadziwione OOO!

Każda partia to:
- nowe zestawy,
- nowe pomysły,
- nowe dramaty licytacyjne,
- co najmniej jeden moment, w którym ktoś krzyknie: Kto mi podbił wannolot?!
Dla kogo?
Dla fanów Tytusa — absolutny obowiązek!
Dla reszty – świetna zabawa, nawet jeśli nie odróżniasz A’Tomka od Tomka z sąsiedztwa.
Wiek 8–108 jest tu w pełni uzasadniony. Bo to nie jest gra dla dzieci.
To jest gra dla każdego, kto pamięta, jak pachniał świeżo otwarty komiks Papcia Chmiela.

Podsumowanie – kokosowy werdykt
Tytus, Romek i A’Tomek w wersji planszowej to cudowna mieszanka sentymentu, humoru i sprytnej mechaniki.
Jeśli lubisz licytacje, uwielbiasz chaos kreatywny albo po prostu chcesz zobaczyć czy twój komiks potrafi zdobyć order Papcia, to ta gra jest dla ciebie!
Ocena: 5 wannolotów w skali bliżej nieokreślonej.
(oraz dodatkowy kokos za duszka metafizycznego).
W gry planszowe gramy razem z Planszeo!
Polecamy do lektury



1 thought on “Tytus, Romek i A’Tomek – gra planszowa”