echo_okładka

Echo Trzy – recenzja komiksu

Autora przedstawiać nie trzeba. Jeśli ktoś zna i lubi Wiedźmuna (i ma dzieci) to niech śmiało sięga po tę pozycję. W temacie dziecięcym autor świetnie sobie radzi. Żadna to tajemnica, bo przecież ma już na koncie całą serię z Ryjówkami i nie tylko. Nieskromnie pochwalę się, że jestem posiadaczem planszówki o Puszczy Białowieskiej ilustrowanej przez Pana Tomasza.

Żeby nie było za słodko, mam wrażenie, że na rynku dziecięcym jest podejrzanie dużo treści o zwierzętach z edukacyjną podkładką. Choć co w tym złego. Stwierdzić należy, że w Echo jest to zrobione lepiej niż w innych komiksach, jakie przeszły mi przez ręce. Ironizując, można rzec, że komiks porusza różne tematy – w tym trudny temat łysienia u mężczyzn przez postać jeża, który stracił kolce. Głównie jest to oczywiście historia przygodowa, taki parkowy Knightfall, który jest uzupełniony o ciekawostki przyrodnicze.

echo_1

Já jsem netoperek

To, co sprawia, że komiks dla dzieci do wspólnego czytania jest świetny, to odniesienia do wyłapania przez rodzica. Wiem po sobie, że dwa razy ciekawsze jest dla dziecka słuchać o tym, co zostało ukryte w tekstach lub obrazkach, niż sama historia.

Tutaj mamy sporo z Batmana. Kiedy to zauważyłem, wydało się oczywiste – w końcu głównym bohaterem jest nietoperz. Na upartego mamy też w ekipie żabę, którego możemy uznać za budżetową wersję Aquamana. Wracając do Batmana, z pewnością fani wyłapią tutaj najbardziej ikoniczną scenę z lat 90. Maska, jaką nosi Echo, jest rodzajem totemu, który może być przekazywany dalej (jak wiemy, Bruce Wayne może zostać zabity, ale idea nigdy). Przywódca gangu kotów z kolei przypomina Dwie Twarze – oprócz tego, że jest dwukolorowy, to ma czarno-biały kłębek będący wyrocznią (jak moneta Harveya Denta). Coś z Sądu Sów też dałoby się wyciągnąć (ale uczciwie to już naciągnąć). Z innych perełek – być może sweter kota szefa jest odniesieniem do Chłopaki nie płaczą (ale to już mniejsze pole manewru dla dopowiadającego rodzica).

echo_2

Alfa, Mike Foxtrot

Na końcu komiksu są umieszczone fakty dotyczące zwierząt. W tym również jak postępować, jeśli w naszej piwnicy znajdziemy nietoperze. Nie powinniśmy ich budzić ani przeganiać, a najlepiej się wycofać. Co jednak w sytuacji, kiedy naprawdę potrzebujemy słoików z przetworami? Rozbawiło mnie to przez analogię do odcinka Family Guy, gdzie w brodzie Petera zagnieździł się chroniony ptak (Giggity).

Nie będę zdradzał, czy udało się pokonać złola (choć ukryłem wskazówkę z Drużyny A w powyższym tytule), ani tym bardziej, kto nim był. Powiem tylko, że to też jest ładnie wkomponowane w fakty z życia zwierząt. Jedyne, co odstaje, to pasożyt na czole nietoperza, który stara się pomóc – to było dziwne.

Po zakończonej lekturze, a jeszcze przed ciekawostkami biologicznymi, znajdziemy oryginalne, limitowane okładki. Okładki najbardziej znanych zeszytówek z uniwersum Palizadka – i to z czasów, kiedy jeden komiks kosztował tylko 3 żołędzie (mrug, mrug). Znajdziemy wśród nich po prostu czyste złoto – świetny zabieg ze strony autora. Dzięki temu Echo jest niczym Avengers wieńczący serię filmów o poszczególnych bohaterach.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Kultura Gniewu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *