Nie zapomnij do nas zajrzeć – >

Autora przedstawiać nie trzeba. Tomasz Samojlik to uznany twórca komiksowy. Jeśli ktoś zna i lubi Wiedźmuna (i ma dzieci) to niech śmiało sięga po trylogię Echo. W temacie dziecięcym autor świetnie sobie radzi. Żadna to tajemnica, bo przecież ma już na koncie całą serię z Ryjówkami i nie tylko. Nieskromnie pochwalę się, że jestem posiadaczem planszówki o Puszczy Białowieskiej ilustrowanej przez Pana Tomasza. Echo pięknie wpisuje się w dorobek autora w kategorii pozycji dla dzieci. Opowieść o zwierzakach zamieszkujących miejski park jest zabawna i wciągająca.
Żeby nie było za słodko, mam wrażenie, że na rynku dziecięcym jest podejrzanie dużo treści o zwierzętach z edukacyjną podkładką. Choć co w tym złego? Chyba nic. Stwierdzić należy, że w Echo motyw ten jest zrobione lepiej niż w innych komiksach, jakie przeszły mi przez ręce, lub po prostu bardziej mi pasuje.
Echo kojarzy mi się mocno z komiksem superbohaterskim. Głównie jest to oczywiście historia przygodowa, taki parkowy Knightfall, który jest uzupełniony o ciekawostki przyrodnicze. Co gra bardzo fajnie. Autor, ukierunkowując opowieść dla dzieciaków, upchnał jednak sporo smaczków i motywów wyłapywanych głównie przez dorosłego odbiorcę.

Já jsem netoperek
To, co sprawia, że komiks dla dzieci do wspólnego czytania jest świetny, to odniesienia do wyłapania przez rodzica. Wiem po sobie, że dwa razy ciekawsze jest dla dziecka słuchać o tym, co zostało ukryte w tekstach lub obrazkach, niż sama historia.
Komiks obija się o różne motywy – np. trudny temat łysienia u mężczyzn. Mamy też sporo nawiązań do innych komiksowych bohaterów. Choćby Batmana, co akuraty, kiedy to zauważyłem, wydało się oczywiste – w końcu głównym bohaterem jest nietoperz. Na upartego mamy też do w ekipie postać, którą możemy uznać za budżetową wersję Aquamana. Wracając do Batmana, z pewnością fani wyłapią tutaj najbardziej ikoniczną scenę z lat 90. W gadżetach, w które wyposażony jest Echo również można znaleźć pomruki przygód człowieka w stroju nietoperza. łatwo znaleźć też w komiksie Samojlika odpowiednik Dwóch Twarzy – ze sporą ilością mniej lub bardziej oczywistych argument ów na poparcie tej tezy. Jakby pogrzebać to i coś z Trybunału Sów też dałoby się znaleźć, choć uczcicwie i przed samym sobą przyznam, że to już mocno naciągana interpretacja, ale wciąż zabawna. Ale to nie koniec perełek, bo moje oczy wypatrzyły nawet i kultowy sweter z Chłopaki nie płaczą (ale to już mniejsze pole manewru dla dopowiadającego rodzica).

Alfa, Mike Foxtrot
Na końcu komiksu są umieszczone fakty dotyczące zwierząt. W tym również jak postępować, jeśli w naszej piwnicy znajdziemy nietoperze. Nie powinniśmy ich budzić ani przeganiać, a najlepiej się wycofać. Co jednak w sytuacji, kiedy naprawdę potrzebujemy słoików z przetworami? Rozbawiło mnie to przez analogię do odcinka Family Guy, gdzie w brodzie Petera zagnieździł się chroniony ptak (Giggity).
Nie będę zdradzał, czy udało się pokonać złola, ani tym bardziej, kto nim był, zostawiam to czytelnikom. Powiem tylko, że to rozwiązanie tej zagadni jest ładnie wkomponowane w fakty z życia zwierząt. Te przewijają się przez cały komiks. Nie obyło sięteż bez zaskoczeń, szczegpólnie jeśli chodzi o jednego towarzysza nietoperza, ale więcej nie zdradzę, bo naczelny już nabija flintę i grozi, że na strzałach ostrzegawczych się nie skończy.
Po zakończonej lekturze, a jeszcze przed ciekawostkami biologicznymi, znajdziemy oryginalne, limitowane okładki. Zbiór okładek z najbardziej znanych zeszytówek z uniwersum Palizadka – i to z czasów, kiedy jeden komiks kosztował tylko 3 żołędzie (mrug, mrug). Znajdziemy wśród nich po prostu czyste złoto – świetny zabieg ze strony autora. Dzięki temu Echo jest niczym Avengers wieńczący serię filmów o poszczególnych bohaterach.
Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Kultura Gniewu.
