Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Nirwana jest tu to czuła i jednocześnie przerażająca historia. Naładowana emocjami i pełna empatii powieść o okrutnych procederach rozgrywających się na osiedlach dusznego Berlina. Do tego ukazana z perspektywy młodej dziewczyny.

Osiedlowe życie
Graficznie komiks jest całkiem urokliwy. Co prawda nie uświadczymy tu kolorów. Jednak nie czuć by negatywnie wpływało to na odbiór. Kreska jest wyrazista. Postacie przedstawiono w nieco karykaturalny sposób. Co jest całkiem dobrze wykorzystanym motywem bo służy uwypukleniu cech postaci. Nie wszystko jest tu czarno-białe. Postaciom nie brakuje głębi. I dotyczy to zarówno bohaterów pierwszoplanowych jak i drugoplanowych. Dla przykładu wielki i kanciasty zły bandzior oprócz tego, że jest zwyrolem, skrywa także nieco bardziej osobistą historię. Co prawda jej odkrycie nie zmienia postrzegania tej postaci, ale z sukcesem nadaje jej cech bardziej ludzkich, choć niekoniecznie w chwalebny sposób.
Jednak najbardziej widać to w głównych bohaterach. Dzięki temu łatwo przychodzi nam zrozumieć ich motywacje i zwyczajnie zżyć się z nimi. Nirwana jest tu to swego rodzaju kryminał rozgrywany z perspektywy grupki dzieciaków żyjących w blokowisku na obrzeżach większego miasta. Pewnego dnia, a w zasadzie to w poniedziałek, odnajdują pod mostem odcięty palec. Zaś na parkingu pobliskiego ryneczka zamkniętą w vanie dziewczynę. Oba te wydarzenia coś łączy. Na przestrzeni kolejnych stron odkryjemy zarówno główny wątek jak i liczne mniejsze historie spajające się całość.
Akcja prze przed siebie całkiem żwawo. Przerywana momentami spokoju. Po to też by złapać więcej oddechu i podrzucić nieco niuansów w tle. Mamy tutaj całkiem sporo trudnych tematów. Związanych choćby z handlem ludźmi ale i imigracją, konfliktami kulturowymi i pokoleniowymi, dojrzewaniem. Czuć spory potencjał. Który dobrze wykorzystano by stworzyć postacie z krwi i kości. Choć bywają wątki burzące ten autentyzm. Jak choćby dziewczyny na rolkach rodem z anime dla sporo młodszego odbiorcy. Co prawda każdy motyw i postać czemuś tu służy. Rozbudowując świat, bohaterów, czy by pchać akcję do przodu. Jednak czasem z realizacją bywają problemy.
Wrócę jeszcze do ilustracji. Rysunki Rossa przez większość czasu są fenomenalne. Absolutnie piękne. Prostymi środkami przekazują emocje i budują niepowtarzalny klimat. Ale czasem styl graficzny potrafi się zmieniać przez co komiks sprawia wrażenie niespójnego, jak wspomniany motyw dziewczyn na rolkach. Choć może zbyt infantylne w porównaniu z resztą komiksu, nie przeszkadzało mi to w jego odbiorze jakoś bardzo. Łatwo przychodzi przymknąć na to oko. Bo fabuła rozbudza zainteresowanie i wciąga. Chwilami ciężko się oderwać.

Lekki kryminał
Sporo tu też humoru zarówno sytuacyjnego jak i z dialogów. Zadziorna główna bohaterka ma w sobie to coś co każe jej kibicować. Żarty potrafią rozładować cięższe motywy. I pojawiają się w odpowiednich momentach. Mimo wszystko mamy do czynienia z dość lekką powieścią. Choć poważniejsze chwile nie są bagatelizowane.
Nirwana jest tu to bardzo solidny, a przy tym w miarę lekki kryminał. Nie unika trudnych tematów, ani czasem przemocy. Choć bez epatowania zbędną brutalnością. Główny wątek wciąga, zaś bohaterów łatwo polubić. Mimo swojej lekkości udanie romansuje ze sporo mroczniejszymi wątkami. Wizualnie może i nie zawsze spójny tak przez większość lektury byłem zaabsorbowany światem przedstawionym. Klimat miejskich blokowisk wylewa się tu niemal z każdej strony. Dobra rzecz. Zdecydowanie polecam.
Za komiks do recenzji dziękujemy wydawnictwu Timof.

2 thoughts on “Nirwana jest tu – recenzja komiksu”