Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Blisko 60 lat temu trzech śmiałków wjechało windą na szczyt niemal 111 metrowego giganta w kształcie walca. Który niedługo później w potężnym huku ognia i dymu wyniósł ich na orbitę okołoziemską, a następnie w podróż 385 tysięcy kilometrów od domu – na Księżyc.

Droga na Księżyc – fascynacja od dzieciństwa
Przez lata moje zainteresowania zmieniały się, część ewoluowała, część porzuciłem. Ale od zawsze byłem zafascynowany kosmosem i jego podbojem, uwielbiałem patrzeć w niebo. Byłem stałym uczestnikiem kółka astronomicznego przy łódzkim planetarium. Jednak bardziej niż opowieści o gwiazdach czy planetach interesowały mnie historie o kosmicznym wyścigu między USA i ZSRR
Nic więc dziwnego, że z radością przyjąłem informację o najnowszej premierze wydawnictwa Copernicus Center Press, p.t. Droga na Księżyc. Apollo 11 i marzenia o lotach kosmicznych. Autorstwa Jonathana Fetter-Vorma.
Wielki finał – rozpoczęcie
Droga na Księżyc to powieść obrazkowa o historycznym wydarzeniu, jakim był pierwszy lot człowieka na naszego naturalnego satelitę.
Rozpoczyna się ona… Niemal końcem! Lądownik Orzeł z Aldrinem i Armstrongiem na pokładzie osiada na księżycowej powierzchni, a oni przygotowują się do wyjścia.
Kolejny rozdział z kolei to opowieść o samym Księżycu, genezie jego powstania, starożytnych wierzeniach o nim czy naszym postrzeganiu. Kolejny rozdział to znów powrót hen daleko stąd, do przygotowań do wyjścia dwójki pionierskich astronautów.
Zastosowano bardzo ciekawy zabieg narracyjny. Chwile do wyjścia i zatknięcia amerykańskiej flagi przeplatane są opowieściami o astronomach takich jak Johannes Kepler, Tycho Brahe czy Galileusz. Zwłaszcza o tym pierwszym wizjonerze i marzycielu.
Kolejne przeskoki dotyczą pionierów budowy rakiet, początków zimnej wojny, pierwszych nieśmiałych kroków ku lotom pozaziemskim. Nie zabrakło historii o ludziach, którzy byli w tle wszystkich wydarzeń.

Fabularyzowany dokument
Fetter-Vorm wprost pisze o rzeczach kontrowersyjnych. Mamy tu przedstawionego Wernhera von Brauna. Twórcę rakiet V2 dla wojsk niemieckich, a dopiero później dla misji Apollo. Nie ocenia, ale też nie przekłamuje rzeczywistości wybielając jego przeszłość.
Podobnie sprawa ma się z Siergiejem Korolowem. Jego wyciągnięciu z łagru i ofercie pracy nad radzieckim programem budowy rakiet.
Poznamy Deke’a Slaytona – dobrego duszka programów kosmicznych NASA, który z powodów zdrowotnych musiał pozostać na Ziemi, choć zaczynał jako jeden z siódemki wyznaczonych do programu Mercury. Margaret Hamilton – znakomitą programistkę, stojącej na czele ekipy, która zaprogramowała komputery sterujące statkami Apollo.
Koniec końców Droga na Księżyc to także nieco gorzki komentarz na wydarzenia, które toczyły się wokół programu Apollo oraz gdy już człowiek stanął na srebrnym globie.
Komiks Fetter-Worma czyta się nieco jak reportaż, nieco jak fabularyzowany dokument.

W multikolorze i mono
Gdy autor trzyma się głównej linii fabularnej – czyli lądowania, kadry są naturalne, w pełnym kolorze. Rozdziały historyczne okraszone są jednym tylko kolorem. Jakby wyraźnie zaznaczył, “to tylko retrospekcje, to historia”, która doprowadziła do wiekopomnego wydarzenia.
Czytając Drogę na Księżyc czujemy, że uczestniczymy w czymś ważnym, podniosłym. Ale gdzieś z tyłu głowy kołatają się pytania “czy to było warte tego wszystkiego”? Mając na uwadze wszystkie fakty, skondensowane w komiksie na 250 stronach. Natomiast podano je w taki sposób, że nie czujemy wrażenia, że czegoś zabrakło, albo zbytnio je rozwleczono.
Sama kreska jest realistyczna, ale niezbyt szczegółowa. Zwłaszcza w kadrach historycznych.
Ciche świadectwo historii
Droga na Księżyc to bardzo dobra opowieść. Owszem, nie czytałem jej z wypiekami na twarzy, ale gdy usiadłem z nią w fotelu, nie odłożyłem do samego końca. Poznałem kilka nowych faktów i ciekawostek. Mimo, iż od dawna interesuję się historią zdobywania kosmosu, to nie cofałem się w tych zainteresowaniach nigdy do czasów Drugiej Wojny Światowej, czy tym bardziej średniowiecznych astronomów.
Droga na Księżyc. Apollo 11 i marzenia o lotach kosmicznych to bardzo ciekawie skonstruowany i napisany komiks. Jako fascynat podboju kosmosu zdecydowanie mogę polecić tę historię o podboju kosmosu z metą na Księżycu.
za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Copernicus Center Press



1 thought on “Droga na Księżyc – recenzja komiksu”