Jezioro Ognia Komiks

Jezioro Ognia – recenzja

Na naszych łamach do tej pory komiksy nie były zbyt mocno reprezentowane, choć pierwsze jaskółki już u nas zawitały. Po Batman – Trzech Jokerów oraz Diunie: Powieści Graficznej czas na coś lżejszego i równie fascynującego, a co najważniejsze – wciągającego. Jezioro Ognia to jeden z tych tytułów, który wydaje się być niepozorny, ale szybko pokazuje swą moc.

Przenieśmy się do XIII wiecznej Francji, w której trwa krucjata przeciw Albigensom zwanym Katarami. To chrześcijański odłam, który swoimi radykalnymi poglądami naraził się papiestwu przez co skazał się na zniszczenie. Choć te fakty nie mają olbrzymiego znaczenia dla fabuły, to fakt, że wydarzenia związane z krucjatą przeciw Albigensom rozpoczęły niejako żywot świętej inkwizycji już tak.

Krwawe szaleństwo, które rozpętał Papież trwało w najlepsze, kiedy to w tego radosnego ogródka wpełza niezapowiedziany gość. W górzystym rejonie rozbija się statek kosmiczny pełen agresywnych i wrogich obcych organizmów, które szybko dają się we znaki okolicznym mieszkańcom. Wieść szybko dociera do władców, którzy nie do końca dają wiarę opowieściom kmiotków o diabłach i demonach porywających owce i dzieci, ale pod pretekstem nowej krucjaty wysyłają grupę śmiałków złożoną z zapijaczonego i zawiedzionego rozlewem krwi weterana, kilku młodzików oraz ich służby by zbadali i rozwiązali sprawę. Dzięki temu oczywiście pozbywają się ze swoich szeregów wszystkich niewygodnych uczestników „prawdziwej krucjaty”. Za grupą szybko wyrusza również Inkwizytor, który chce wyplenić zabobony z ludu rozgrzanym żelazem i gorącymi płomieniami stosu.

Mamy zatem mieszankę iście wybuchową. Zestaw bohaterów, którzy stoją wobec siebie w opozycji, wymieszanie klimatów średniowiecznych i horroru science fiction, a wszystko jest podlewane elementami biblijnymi. Można by rzec, że w tym koktailu jest nieco za dużo składników, ale na szczęście autorom udaje się to wszystko złożyć w bardzo miłą dla oka i przyjemną w odbiorze całość.

Siła Jeziora Ognia leży w prostocie. Nie ma tu silenia się na głębokie przemyślenia, a analizę postaci pozostawia się czytelnikowi. Komiks przekazuje prosta historię i pozwala, aby to czytelnik ocenił postawy i działanie bohaterów. Nie ma tu miejsca na półśrodki. Fabuła wrzuca bohaterów na bardzo nieznany grunt i pozwala powoli obserwować jak się zachowują w obliczu zagrożenia. W kwestii bohaterów to bardzo doceniam, że w zasadzie żadna (poza inkwizytorem) nie wpada w klisze, jest biało czarna czy tekturowa. Wszyscy mają jakieś ciemniejsze plamy na życiorysie – albo dawne zbrodnie, albo naiwność czy pychę. Są one zaznaczone mniej lub bardziej oszczędnie, ale wystarczając, by mnie jako czytelnika zaintrygować. Tu nic nie jest podawane na srebrnej tacy poza sztywnymi ramami. Żadna ramka nie jest przegadana, żaden dialog zbędny. Autorzy unikają również jakimś cudem wpadania w śmieszność, jak to było choćby w „Kowbojach i Obcych”. Jezioro Ognia jest ciężkie i poważne od pierwszej do ostatniej strony.

Pokuszę się o stwierdzenie, że Jezioro Ognia nie zaoferuje wielu niespodzianek. Bohaterowie to bardzo silne postaci, ale od samego niemal początku łatwo jest określić, z którymi się prędzej czy później pożegnamy. To dla jednych może być minusem tej opowieści, a dla mnie jest zaletą. Nie potrzebuję, aby dzieło zawsze mną trzęsło, wykręciło i wypluło. Nie muszę być zaskakiwany często wydumanymi plot twistami. Doceniam również przemyślane, ale proste elementy mające dostarczyć wyłącznie rozrywki i tutaj mam ich wyjątkowo dużo. Jezioro Ognia to świetny jednostrzałowiec. Czyta się fantastycznie, wręcz z zapartym tchem. Akcja nie pozwala się nudzić, tempo jest serwowane wyśmienicie. To komiks z gatunku takiego, który zapada w pamięć i do którego miło się powraca.

Jezioro Ognia Komiks okładka
https://nonstopcomics.com/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.