Diuna - Powieść Graficzna

Diuna – Powieść graficzna tom 1

Ten, kto kontroluje przyprawę, kontroluje wszechświat. Prawda znana od wielu dziesiątek lat lubi powracać, ja i wiele innych sentencji. Diuna Franka Herberta jest cudownym materiałem na różne adaptacje. Mieliśmy (i niebawem będziemy mieć kolejny) film, były seriale, było kilka gier wideo, nadchodzi papierowy RPG. Syn pisarza kontynuuje dzieło wydając nowe powieści osadzone w uniwersum Diuny, a ostatnio wziął się za powieść graficzną, która radośnie wpadła w moje zniecierpliwione łapska. Diuna – Powieść graficzna to pierwszy tom komiksowej trylogii opisującej wydarzenia z pierwszego tomu literackiego pierwowzoru.

Tak jak się można tego było spodziewać, rewolucji tutaj nie ma. Fabuła przedziera się przez znane meandry. Szlachetny Ród Atrydów przejmuje w swoje władanie Arrakis – jedyną planetę we wszechświecie, na której można znaleźć melanż, przyprawę umożliwiająca podróże gwiezdne i poszerzająca umysłowe horyzonty a zarazem masakrycznie uzależniający specyfik. Nowe lenno Atrydów nie w smak Harkonnenom – śmiertelnym wrogom tych pierwszych, którzy szykują pułapkę i wendettę na przybyszach.

Fabuła nie toczy się równo. Początkowe etapy ciągną się wolno, chwilami niemiłosiernie. Odnoszę wrażenie, ze napięcie jest tu słabo budowane, bo główne wydarzenie komiksu następuje dość gwałtownie i trochę znienacka, ale to może być tylko wrażenie i zamierzone działanie autora.

Kreskę odbieram różniście, a to dlatego, że bardzo podoba mi się, co rysownik zrobił z maszynami, architekturą, wnętrzami i pejzażami. Wszystko, co martwe prezentuje się intrygująco i okazale (no dobra, czerwie też są w porządku). Mieszane uczucia mam w kwestii postaci. Mundury wydają się plastykowe i tandetne, szaty i stroje zaś są zdeformowanymi wariantami znanych z lynchowskiej Diuny, a same postacie nadmiernie eksponują swoje uzębienie. Zresztą komiks czerpie wiele z filmowego pierwowzoru z lat 80 tych. Ezoteryczność w postaci trochę bełkotliwych dialogów czy też wewnętrzne monologi postaci pojawiają się dość często.

Mam mały problem z oceną tego wydawnictwa, bo w zasadzie nie wiem komu go polecić. Osoby, które z Diuną się nie zetknęły, będą mieć mały kłopot z odnalezieniem się. Odnoszę wrażenie, że autorzy niejako oczekują od czytelnika, że pewne założenia świata będą już mu znane, dlatego pomijają niektóre oczywistości lub prześlizgują się przez nie ekstremalnie szybko. Z drugiej strony fani Diuny nie znajdą tu wiele nowego, rewolucyjnego. Ot ta sama opowieść, snuta na kartach komiksu.

Wbrew tym wszystkim zarzutom ze zdziwieniem przyznaje, ze Diuna – Powieść Graficzna czyta się całkiem przyjemnie. Przy powyższych mankamentach zwykłem męczyć komiksy, a jeszcze bardziej siebie podczas czytania. Tu takiego wrażenia nie miałem. Mimo wszystko kartki przelatywały sprawnie, a historia (ponownie) wciągnęła i zauroczyła. Nie jestem psychofanem Diuny, lubię ją, oczywista sprawa, ale nie na tyle, by zakochiwać się bez pamięci. Komiks wydany przez Rebis tego absolutnie nie zmieni, ale nie mogę powiedzieć, abym musiał wybierać się na poszukiwania czasu z nim spędzonego. To kawał solidnej roboty, ze sporą ilością rzeczy, które chciałbym, aby były inne. Ale draństwo ma swój urok, który spowoduje zapewne, że kolejne dwa tomy wylądują na półce obok pierwszego.

Diuna - Powieść Graficzna

1 thought on “Diuna – Powieść graficzna tom 1”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.