Brom 3 okładka

Brom 3 – recenzja komiksu

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo

Po pięciu latach (trzech, jeśli policzymy erotyczną lekturę nadobowiązkową w postaci „Brom XXX”) wracamy do przebogatego świata, który serwuje nam Unka Odya. „Brom 3” nie tylko trzyma poziom, ale też wydaje się dojrzalszy i głębszy od poprzedników.

Brom i przyjaciele, czyli człowiek, upiór – dwa bratanki

Unka Odya łączy w swoich opowieściach mroczną baśniowość mitologii słowiańskiej czy kryptozoologii z wątkami bardzo współczesnymi, które śmiało poruszają autorzy powieści z popularnego nurtu young adult. Świat wykreowany przez autorkę na pierwszy rzut oka nie różni się od tego, który znamy. Diabeł jednak, jak zwykle, tkwi w szczegółach.

Wśród ludzi mieszkają strzygi, upiory i rusałki, a w niedalekich morskich odmętach rezyduje potężne morskie bóstwo. Bogactwo folkloru i mitycznych istot zamieszkujących nasz świat mogliśmy znaleźć już chociażby u Karola KRLa Kalinowskiego („Łauma”, „Kościsko”) czy u Katarzyny Bereniki Miszczuk (cykl powieściowy „Kwiat paproci”), ale Unka Odya adaptuje te wątki po swojemu, w unikalny sposób. Folklor Kalinowskiego jest dość żartobliwy, lekki (nawet tam, gdzie dotyka niełatwych tematów), a Miszczuk użyła mitologii słowiańskiej raczej jako dekoracji. W „Bromie” obecność bóstw i upiorów jest okazją do sportretowania społeczeństwa i relacji międzyludzkich. Stąd w komiksach tematy poszukiwania tożsamości, kryzysu wiary, przynależności, wątki queerowe, czy rozważania na temat zdrowia psychicznego. To wszystko czyni z bohaterów serii uniwersalne postaci, z którymi niejedna czytelniczka i niejeden czytelnik będzie się mógł utożsamić.

Brom 3 strona

Swojski mrok

Dużym atutem serii jest też jej spójność i konsekwencja. Widać to w szczególności w trzecim tomie, rozwijającym wątki z poprzednich części. Autorka nie idzie na łatwiznę, prowadząc narrację na skróty i wygodnie dla siebie. Zamiast tego obarcza bohaterów konsekwencjami ich wcześniejszych działań i wyborów. Konflikty są naturalnym następstwem działań bohaterów, a te z kolei są solidnie osadzone w ich charakterach. Próżno szukać w „Bromie” łatwej sensacji i szokowania. To dodaje historii wiarygodności, a jednocześnie czyni tym bardziej wciągającą.

Rośnie też ciężar emocjonalny „Broma”. Pojawiają się kwestie rodzinnych intryg czy wspomnianego już zdrowia psychicznego. Sceny, w których bohaterowie rozmawiają o swoich rozterkach i emocjach, należą do najbardziej poruszających  w całym tomie. Nie brakuje tu bardzo intymnych kadrów, kameralnych, czułych wręcz, pulsujących emocjami, oddanymi znakomicie kreską autorki.

Naturalnie, nie można zapomnieć też o humorystycznej stronie „Broma”. Humoru jest sporo i jest niejednokrotnie upiorny (już otwierająca scena w prosektorium ustawia poziom i charakter żartów). Ale to właśnie te żarty (czasem balansujące figlarnie na granicy dobrego smaku) świetnie spajają całość, równoważą mroczną stronę całego tomu. Bywa więc mrocznie, bywa ponuro i niepokojąco, bywa emocjonalnie (choć bez popadania w tani melodramatyzm), a wszystkie te składniki cudownie ze sobą współgrają.

Brom 3 strona

Brom jeszcze nie powiedział ostatniego słowa

W warstwie graficznej uwagę przykuwa przede wszystkim przepiękna okładka. To nic nowego, wcześniejsze tomy również mogły pochwalić się niezwykle atrakcyjnym frontem. Dalej jest nie mniej atrakcyjnie dzięki charakterystycznej dla autorki kresce. I choć całość stworzona jest w czerni i bieli, wyraziste ilustracje znakomicie oddają złożoność emocji bohaterów, często nawet mimo braku dialogów. Dodajmy do tego umiejętne operowanie światłem i cieniem, które nadaje wielu kadrom malarskiej głębi – mamy prawdziwy komiksowy majstersztyk.

Na deser mały spoiler (choć nie przypuszczam, by ktoś miał mi go za złe) – autorka zapowiedziała, że znajduje się dopiero na półmetku serii. A ta informacja powinna zaostrzyć apetyt nie tylko fanów, ale też tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z „Bromem”.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Bestcomics

Brom 3 strona

Warto zerknąć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *