Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Mindbug: Bojowoce Królestwo Czyli kiedy Twoja sałatka owocowa postanawia Cię zdominować…
Wyobraź sobie świat, w którym diabelski pomidor ma więcej siły rażenia niż czołg. Szpinak rzuca zaklęcia szybciej niż Gandalf, a każdy ruch na planszy wywołuje egzystencjalny kryzys u przeciwnika.
Tak mniej więcej wygląda rzeczywistość w Mindbug: Bojowoce Królestwo: Karcianym pojedynku dla tych, którzy myśleli, że gry o owocach kończą się na sałatkach i smoothie bowlach z Instagrama.
W skrócie: To gra dla tych, którzy lubią być sprytniejsi niż przeciwnik, ale też dla tych, którzy nie boją się zostać spektakularnie przejęci… Przez własne karty. Jeszcze wygląda przy tym słodko.

O co tu w ogóle chodzi?
Każdy gracz dostaje do ręki małą garść kart – 5 na start i kolejne 5 w zapasie. Na pierwszy rzut oka to niewinne owocowe postaci: jakieś tam Arbuzowe Stwory, Mangołaki, czy inne Liczi-Tytany.
Ale uwaga! Te słodziaki są gotowe przebić twoją obronę szybciej niż Black Friday limit na karcie kredytowej. W każdej turze możesz wystawić stwora lub zaatakować, próbując pozbawić przeciwnika punktów życia. Brzmi prosto, prawda?
Ha! Tutaj wchodzą Mindbugi: Czyli możliwość przejęcia właśnie zagranego stwora przeciwnika.
Tak, dobrze czytasz. Twoje idealne kombo, budowane z pietyzmem od trzech tur, może wylądować… Na drugiej stronie stołu.
A Ty będziesz musiał się uśmiechać i udawać, że nie płaczesz w środku.
I w tym właśnie tkwi magia: kiedy grasz Mindbuga? Za wcześnie: Zmarnujesz szansę. Za późno: Zostaniesz zjedzony przez ponętną ostrygę.
Czym ta gra kupuje serce?
Proste zasady: 10 minut tłumaczenia i już możesz krzyczeć na kumpla, że „ukradł Ci Ananasa Destrukcji!”.
Głębia taktyczna: Tu naprawdę każda decyzja ma znaczenie. Każde zagranie to potencjalny gambit w trzy ruchy naprzód…
Albo szybka ścieżka do upokorzenia.
Rewelacyjna oprawa graficzna: Stwory są przepięknie narysowane, pomysłowe i pełne charakteru. Chcesz mieć je na koszulce, kubku, a najlepiej w drużynie ratunkowej na koniec świata.

Co jest jeszcze piękniejsze?
Mindbug: Bojowoce Królestwo to jedna z tych gier, gdzie szczęście jest potrzebne, ale przebiegłość rządzi.
Tu nie wygrywa ten, kto lepiej rzuca kostkami: Wygrywa ten, kto lepiej myśli. A czasem ten, kto najlepiej udaje, że nie ma nic na ręce, a zaraz wyciąga Kapitana Piwodyla, który jednym ciosem pozamiata przeciwnika.
Każda partia trwa 15-25 minut, więc nawet jeśli cię spektakularnie pokonają, masz szansę na rewanż zanim stracisz przyjaciół i rodzinę z powodu focha.
Czy warto?
Jeśli lubisz szybkie, intensywne, bezczelnie zabawne karcianki: Mindbug: Bojowoce Królestwo to strzał w dziesiątkę.
Jeśli kochasz zwroty akcji, podkradanie cudzych kart i budowanie swojej armii z rzeczy, które wyglądają jak mutanty z ogrodu warzywnego po kontakcie z promieniowaniem gamma: Bierz w ciemno.
Natomiast jeśli nie jesteś gotowy, by własnoręcznie wyhodowany Pomidorowy Gladiator przeszedł na stronę wroga w najważniejszym momencie… to lepiej sięgnij po coś spokojniejszego. Może sudoku.
Nie jest to Magic: The Gathering, ale owocowo-warzywny chaos, dla tych którzy lubią ociekać pomidorowym sokiem.
Szybka, przebiegła, śliczna, zabójczo zabawna.
Tak powinna smakować każda nowoczesna gra karciana. Najlepiej z odrobiną soku z marakui i szczyptą goryczy przegranej.

Po więcej informacji o grze zapraszamy na Planszeo
Za egzemplarz recenzencki gry dziękujemy wydawnictwu Portal Games
