Strażnik Szyszek komiks

Strażnik Szyszek – recenzja komiksu

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

Strażnik z Archipelagu, czyli jak nosić czapkę, by wiatr jej nie zwiał

W historii literatury zapisał się świetny cykl Ursuli LeGuin, „Ziemiomorze”, którego pierwszy tom, „Czarnoksiężnik z Archipelagu”, wprowadzał w świat, gdzie magia pomagała zachować równowagę w przyrodzie, a sami magowie (oraz kapłanki) strzegli odwiecznego porządku. Jeśli dodamy do tego sporą dawkę humoru, to otrzymamy niezwykłą powieść graficzną, Strażnik Szyszek. Opowieści z archipelagu Jakuba Babczyńskiego i Piotra Szulca.

Strażnik Szyszek, Ktoś nie do końca wiadomo, kto

Jaka piękna jest to powieść! Choć utrzymana w tonacji czerni i bieli, uwodzi klimatem, czaruje wykreowanymi postaciami i w pełni oddziałuje na czytelniczą wyobraźnię. Kreska oddaje ducha opowieści – niezwykle wciągającej w świat Strażników Szyszek, będącej jednocześnie opowieścią o szukaniu swego miejsca w życiu. Epizodyczne postaci – niczym tricksterzy kulturowi – nie pozostają bez wpływu na losy bohatera, którym jest młody uczeń, Janek.

Janka do pełnienia tytułowej roli wywołują powracające sny o wyspie Lwa Wędrowca, ale to nie na niej jest wakat, który musi objąć. Żeby równowaga w przyrodzie została zachowana, nieco jak Odyseusz, a nieco jak Steve Zissou z filmu Wesa Andersona, Janek musi odbyć podróż, która pomoże i jemu osiągnąć pokój ducha. Bo, cytując Oscara Wilde’a, najlepszym sposobem na odegnanie pokusy, jest ulec jej.

Strażnik Szyszek komiks

Strażnik bez czapki to nie strażnik

Zachwyca przemyślana struktura opowieści, odsłaniająca karty reguł, panujące w Archipelagu Szyszek. Mamy i motyw próby (także cielesnej pokusy), mamy niemal gotycką Szkołę (Seminarium) Strażników, której adepci ćwiczą się w tańcu z czapkami. Bo choć nie szata zdobi człowieka, to czapka określa Strażnika. „A w zasadzie – czym się on właściwie zajmuje?”, pada pytanie. I to jest doskonały przyczynek do nakreślenia uniwersalnej prawdy o hierarchii i użyteczności społecznej. Bo to, że czegoś nie rozumiemy lub nie widzimy, nie znaczy, że nie stanowi to istotnego, wręcz spajającego elementu żyjącej wspólnoty.

Szyszki mitów i popkultury

Skojarzenia z mitologią Ziemiomorza, to jeden z motywów, które mogą nasunąć się podczas lektury. Bo i pewna lekkość opowieści Babczyńskiego i Szulca przywodzi na myśl echa prozy LeGuin. Ale gdzieś obrzmiewają frazy z „Małego Księcia” Exuperyego, podwodny batyskaf przypomina łodź wspomnianego już wcześniej tytułowego bohatera „Życia podwodnego ze Stevem Zissou”, a przecież i Perygryn, wędrujący śpiewak, ma coś w sobie z mitycznego trubadura, może trochę z Orfeusza. Wreszcie kłania się „Hobbit” Tolkiena, choć tę wariację ze świetnie przygotowanym przysmakiem autorzy serwują z takim wdziękiem i humorem, że stanowi to zaprzeczenie chwilę wcześniej wypowiedzianego zdania: „Tu wszystko jest na serio”. Spokojnie, nie jest.

Mam nadzieję, że autorzy planują kontynuację. Ponieważ wykreowany przez nich świat Wysp Szyszek hipnotyzuje i zaostrza apetyt na więcej dziwaczności, przewrotności i mądrości.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Kultura Gniewu.

Strażnik Szyszek komiks

Polecamy do lektury

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *