Zielona Gęś

Zielona Gęś – recenzja komiksu

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

Stare Wilki mają zaszczyt przedstawić Szanownej Watasze recenzję komiksu Kasi Mazur Zielona Gęś.

Występują:
RECENZENT – udaje, że się zna
KOMIKS KASI MAZUR – nie udaje, że jest fajny
RECENZENT
(czyta komiks Kasi Mazur)
Ha ha
(przewraca kartki komiksu Kasi Mazur)
Mhm mhm
(odkłada komiks Kasi Mazur)
No, dobre, dobre.
KURTYNA
(opada z napisem „Przeczytaj!”)

Gżegżółka w komiksie, ale baronowa wciąż martwa. Czyli świetna interpretacja Zielonej Gęsi

Teatrzyk „Zielona Gęś” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego to rzecz kultowa. To istne perełki miniatury dramatycznej, których mogliby pozazdrościć komicy z Monty Pythona, Saturday Night Live czy Jim Jarmusch, a które wywarły niezwykły wpływ na ambitniejszych satyryków polskich, by wspomnieć choćby Olgę Lipińską (woźny Turecki właśnie od Gałczyńskiego pochodzi). Z menażerią Zielonej Gęsi mierzył się w latach 90. XX wieku kabaret Potem. Wyszło mu to wielce udanie.
Teraz po absurdalny humor Mistrza Konstantego sięgnęła Kasia Mazur, nadając mu formę komiksowych pasków. I od razu to trzeba napisać: że też nikt do tej pory nie wpadł na to, że jak żaden inny tekst z kanonu literatury polskiej, to właśnie Teatrzyk „Zielona Gęś” doskonale nadaje się na stripy! I już za to należą się brawa. A dalej jest tylko lepiej.

Zielona Gęś

Straszna rozmowa Gżegżółki z duchem

Fenomen miniatur Gałczyńskiego, pisanych w latach 1946-1950 dla magazynu „Przekrój”, polega na tym, że wszystko w nich jest umowne i niedookreślone. Autor posługuje się skojarzeniami i bardzo, ale to bardzo anarchistycznym podejściem do kanonu kultury świata. Mamy więc Hamleta, który nie jest w stanie zdecydować się co woli: kawę czy herbatę; mamy przekreślającą założenia Biblii Ewę, mamy kpinę z nawiedzonych domostw, a także kłócących się o wszystko Dwóch Polaków, których łączy narzekanie na wroga zewnętrznego. Wszystko to spaja Zielona Gęś, będącą – niczym chór antyczny – dopowiadaczem. Jest jeszcze jedna – nie zawsze cicha bohaterka, której rola w komiksie Kasi Mazur została mocno okrojona, ale jest to zabieg bardzo zrozumiały. Ale o tym w dalszej części.

Biurokrata na wakacjach

W komiksie została zachowana umowność – nie ma dosadnej scenerii, w duchu dawnych komiksów „Przekroju”. Również bardzo pomysłowe – i oczywiste jednocześnie – pozostaje użycie jako dominującego koloru zielonego – w końcu jakiej innej barwy miałby być teatrzyk w formie graficznej? Sama Zielona Gęś ledwo wkracza w kadr, nie wychodząc z roli dobrego opiekuna – ducha – tego całego szaleństwa, jakie nam serwują Alojzy, Gżegżółka, Osiołek Porfirion czy Hermenegilda Kociubińska (czy ktoś jeszcze dzisiaj pamięta, że to postać specjalnie napisana dla Ireny Kwiatkowskiej?).

Zielona Gęś

Zielona gęś i 50 Twarzy Grey’a

Cudownym chwytem jest delikatne uwspółcześnienie niektórych niedopowiedzeń: kiedy w literackiej wersji „Ostrożności” wersji Profesor Bączyński odbiera dzieciom ostre przedmioty, a żonie książkę „o treści podniecającej”, trudno nie roześmiać się widząc, że w wersji Kasi Mazur tą książką jest „50 twarzy Grey’a” E.L. James. Podobnych smaczków znajdziemy więcej – nie zawsze pojawi się chór puentujący, gdyż na przykład taki spadający Moniuszko w dębowej ramie wydając znaczące „JEB” działa lepiej niż niejedna kropka nad i.

I tu należy wspomnieć o nie zawsze cichej bohaterce teatrzyku Gałczyńskiego, której rola w komiksie została mocno okrojona. A mianowicie – Kurtyna. Jej rola przeniknęła nawet do codziennego języka, kiedy przywołujemy ją w sytuacjach, gdzie już nic więcej dodać nie można. Świetnie podsumowująca skecze Konstantego, w komiksie Mazur kurtyna pojawia się raz – ale kiedy opada, wiemy, że to był najmocniejszy akcent i już żadna hucpa dalej nie nastąpi.

CDN

A może nastąpi – bo przecież tyyyyle tekstów czeka na komiksową formę, jak choćby Siedmiu Braci Śpiących, czy Pogrzeb Zbrodniarza Wojennego. Na to liczę. Bo – podobnie jak w przypadku „Kawy i papierosów” Jarmuscha, stripy Kasi Mazur i teksty Gałczyńskiego to idealne przystawki zaostrzające apetyt na więcej. A ich lekkość i humor tak bardzo potrzebne w dzisiejszym pełnym nadęcia i obrazy świecie.

Za udostępnienie egzemplarza dziękujemy wydawnictwu Timof Comics

Zielona Gęś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *