Zamek Zwierzęcy tom 4

Zamek zwierzęcy – tom 4 – recenzja komiksu

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

Zamek zwierzęcy, jak łatwo zauważyć, jest autorską i komiksową wersją Folwarku zwierzęcego. Tu również poprzez zwierzęta pokazane są niesprawiedliwości społeczne, funkcjonowanie systemu, propaganda, wyzysk i reszta codzienności, jaką znamy z polityki.
Kotka – Miss B – rzuca rękawicę rządzącemu silną ręką, strachem i psią milicją bykowi – Silvo. Idealistka wierząca w równość zderza się z faszyzmem i tyranią mającą monopol na prawdę. Jakie to prawdziwe… Można powiedzieć, że obserwujemy POPiS-y Silvio – stać go na uruchomienie machiny propagandowej, szantaże i przekupstwa okołowyborcze.

Pies też człowiek

Okładka, z pozoru, nie prezentuje wiele, jednak myślę, że wybór jednego z młodzików na tle pożaru dobrze podsumowuje to, co znajdziemy w środku. Okładki pozostałych tomów znajdują się na końcu tego wydania. Po nich widać, że poziom rysunków Felixa Delepa jest bardzo wysoki. W takich przypadkach zawsze całkiem zapominam, że kwestia dotyczy zwierząt. Jeśli mamy do czynienia z dobrą animacją czy rysunkiem to takie zapomnienie jest bardzo łatwe. Weźmy np. Lolę Bunny ze Space Jam 1996 – pewnie z tego powstał zalążek zjawiska furasów w USA (taka tam teoria spiskowa na szybko). Wracając do Zamku zwierzęcego: emocje są doskonałe ujmowane. Nie mam tu na myśli prostego zadowolenia czy smutku. Z wyrysowanych twarzy rozumiemy poziom poświęcenia, nadziei czy bezsilności. Z drugiej strony, mnie osobiście wytrąciło ze zwierzęcej przenośni uwzględnienie człowieka. Człowiek, który umieścił władającego byka Silvo na górze piramidy społecznej.

Nie ważne kto głosuje – ważne kto liczy głosy

Może to już staż na tym świecie, ale autentycznie odczuwałem złość czytając tą historię. W czasach szkolnych Folwark zwierzęcy nie miał w mojej głowie punktu odniesienia do rzeczywistości. Tak samo jak oglądając prequelowe Mroczne Widmo za dzieciaka, elementy dotyczące polityki były odpowiednikiem białego szumu – chwila relaksu przed walkami w kosmosie. Po latach zupełnie inaczej się to odbiera. Przyznam, że chciałbym dać tą lekturę swojemu 11 letniemu konsultantowi, jednak w tej historii pojawiają się dość mocne motywy. 

Dla mnie jest to pierwsza styczność z Zamkiem zwierzęcym. Tymczasem Królewska krew jest ostatnim tomem tej opowieści. Mimo tego nietrudno jest się odnaleźć w wydarzeniach, w tym domyślić się wcześniejszych. W ciemno (choć po zerknięciu na oceny) stwierdzam, że poprzednie części bardzo dobrze malują tło tych wydarzeń. Zdecydowanie warto sięgnąć po tą pozycje.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Taurus.

Polecamy do lektury

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *