Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Zamek zwierzęcy, jak łatwo zauważyć, jest autorską i komiksową wersją Folwarku zwierzęcego. Tu również poprzez zwierzęta pokazane są niesprawiedliwości społeczne, funkcjonowanie systemu, propaganda, wyzysk i reszta codzienności, jaką znamy z polityki.
Kotka – Miss B – rzuca rękawicę rządzącemu silną ręką, strachem i psią milicją bykowi – Silvo. Idealistka wierząca w równość zderza się z faszyzmem i tyranią mającą monopol na prawdę. Jakie to prawdziwe… Można powiedzieć, że obserwujemy POPiS-y Silvio – stać go na uruchomienie machiny propagandowej, szantaże i przekupstwa okołowyborcze.

Pies też człowiek
Okładka, z pozoru, nie prezentuje wiele, jednak myślę, że wybór jednego z młodzików na tle pożaru dobrze podsumowuje to, co znajdziemy w środku. Okładki pozostałych tomów znajdują się na końcu tego wydania. Po nich widać, że poziom rysunków Felixa Delepa jest bardzo wysoki. W takich przypadkach zawsze całkiem zapominam, że kwestia dotyczy zwierząt. Jeśli mamy do czynienia z dobrą animacją czy rysunkiem to takie zapomnienie jest bardzo łatwe. Weźmy np. Lolę Bunny ze Space Jam 1996 – pewnie z tego powstał zalążek zjawiska furasów w USA (taka tam teoria spiskowa na szybko). Wracając do Zamku zwierzęcego: emocje są doskonałe ujmowane. Nie mam tu na myśli prostego zadowolenia czy smutku. Z wyrysowanych twarzy rozumiemy poziom poświęcenia, nadziei czy bezsilności. Z drugiej strony, mnie osobiście wytrąciło ze zwierzęcej przenośni uwzględnienie człowieka. Człowiek, który umieścił władającego byka Silvo na górze piramidy społecznej.

Nie ważne kto głosuje – ważne kto liczy głosy
Może to już staż na tym świecie, ale autentycznie odczuwałem złość czytając tą historię. W czasach szkolnych Folwark zwierzęcy nie miał w mojej głowie punktu odniesienia do rzeczywistości. Tak samo jak oglądając prequelowe Mroczne Widmo za dzieciaka, elementy dotyczące polityki były odpowiednikiem białego szumu – chwila relaksu przed walkami w kosmosie. Po latach zupełnie inaczej się to odbiera. Przyznam, że chciałbym dać tą lekturę swojemu 11 letniemu konsultantowi, jednak w tej historii pojawiają się dość mocne motywy.
Dla mnie jest to pierwsza styczność z Zamkiem zwierzęcym. Tymczasem Królewska krew jest ostatnim tomem tej opowieści. Mimo tego nietrudno jest się odnaleźć w wydarzeniach, w tym domyślić się wcześniejszych. W ciemno (choć po zerknięciu na oceny) stwierdzam, że poprzednie części bardzo dobrze malują tło tych wydarzeń. Zdecydowanie warto sięgnąć po tą pozycje.
Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Taurus.
