Ostatni Ronin II okładka Nagle comics

Ostatni Ronin II – Rewolucja – recenzja komiksu

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

Seria Ostatni Ronin z uniwersum Wojowniczych Żółwi Ninja puchnie w oczach. Doczekaliśmy się już trzeciej odsłony opowieści, która zatacza coraz szersze kręgi wokół nowych postaci. I ma ku temu głębokie powody. Starzy bohaterowie wykorzystali swoje miejsce na scenie w poprzednich tomach, pozwalając na rozwinięcie skrzydeł następnemu pokoleniu ninja. Ostatni Ronin II – Rewolucja domyka ostatnie wątki związane ze starą gwardią i otwiera nowe, dzięki czemu opowieść nabiera rumieńców.

Chcesz pokoju – szykuj sie na wojnę

Ostatni Ronin II – Rewolucja skacze do przyszłości. Nowe Żółwie nie są już dzieciakami, a świetnie wyszkolonymi wojownikami ninja, którzy wdrażają się powoli do uczestniczenia w coraz trudniejszych akcjach. April O’Neil skupia wokół siebie ruch oporu, który nie zgadza się z zastanymi w nowej rzeczywistości realiami. Skorupowanymi politykami i policją, cierpieniem zwykłych obywateli, rosnącą przestępczością i rządami gangów. Nowe obowiązki i nowe starcia pokażą jednak, że nowi wrogowie potrafią zaleźć za skórę nie gorzej niż starzy. A starzy nie odeszli wcale w zapomnienie.

Nowe Żolwie Ninja tracą gdzieś to, co leżało u podstaw starej serii i zmieniają się w podszytą cyberpunkiem dystopijną opowieść o dojrzewaniu w upadającym świecie oraz nabywaniu zupełnie nowych, zaskakujących umiejętności. To, co stanowiło bazę i jądro oryginalnych opowieści – wschodnie sztuki walki i trochę tamtej filozofii, a także fantastyczne elementy pokroju mutacji i walki z różnymi stworami schodzą na dalszy plan. W zamian dostajemy społeczny przekrój nowoczesnego Nowego Jorku, skorumpowanych gliniarzy i wojny gangów. Ta nowa perspektywa może nieco zawieść czytelnika oczekującego dalszych wspomnieniowych rejsów. Trzeba mieć na uwadze, że Ostatni Ronin to zmiana i pogodzić się z tym. Należy już pożegnać Michaelangela, Donatella, Raphaela, Leonarda i Splintera. Czas popłynąć z nową opowieścią. Nowe Żółwie będa wymagać czasu, by zaskarbić sobie sympatii równej swoim przodkom, ale wydaje mi się, że powinno im się dać szansę. Uzasadnionym jest też pytanie, do kogo są tak naprawdę kierowane? Wydaje się, że Ostatni Ronin ma na celu otworzyć wrota nowym pokoleniom fanów, którzy niekoniecznie muszą pamiętać złote czasy starej serii. Co najważniejsze – nie uważam tego za coś złego. Ostatni Ronin to transformacja, ewolucja i nowa odnoga opowiesci o Żółwiach.

Ostatni Ronin II strona Nagle comics

Ostatni Ronin II – prawdziwa Rewolucja

I jako taki portal do nowego świata, Ostatni Ronin II – Rewolucja robi świetną robotę. Jeżeli ktoś szuka na siłę nostalgicznych wspomnień, to w tym przypadku obawiam się, że na końcu odnajdzie tylko rozczarowanie. Nowe Żółwie nie zapominają o swojej spuściźnie, ale zaczynają coraz pewniej kroczyć własną ścieżką. Nostalgia zakończyła się w poprzednim tomie, a Rewolucja to już otwarta na oścież brama do nowych przygód, nowych żółwi, w zupełnie nowym świecie. Złolami są mafiozi, gangsterzy, bogacze, a nie kosmici czy mutanty. Żółwie nie zajadają się już pizzą i nie rozbijają łbów zrobotyzowanym wojownikom ninja, tylko walczą o przetrwanie siebie, swojej rodziny i miasta. Zaczęły się poważne wyzwania i wyścigi z czasem. Dzięki ustawicznemu odchodzeniu od swojego dziedzictwa opowieść nabiera prawdziwego smaku. To zresztą wybór logiczny i całkowicie słuszny. Nie da się jeździć na nostalgii długo, nie zajeżdżając tematu niczym zamęczonej szkapy.

Nie dziwota zatem, że postawiono tu na akcję. Odnoszę wrażenie, że poprzednie tomy, ze zrozumialych względów, mogły wydawać się momentami przegadane, ale Ostatni Ronin II – Rewolucja to już czysta i napakowana akcją historia. Bohaterowie nie mają chwili na odpoczynek i non stop wrzucani są w nowe kłopoty. Akcja trzyma wysokie tempo i przyspiesza tętno czytelnika. Nowe Żółwie dostają porządny wpis w swojej historii, zarówno pod kątem rysunków, jak i scenariusza. Dzieje się, oj dzieje. Wartki nurt opowieści porywa z niesamowitym impetem, a piorunująca końcówka sprawia, że już wypatruję na horyzoncie kolejnego tomu.

Muszę jednak dołożyć łyżkę dziegciu do przysłowiowej beczki z miodem. Lektura Ostatniego Ronina II – Rewolucji potrafi być nieco męcząca przez nadmiar rozkładówek. Z jakichś względów autorzy rozmieścili wiele kadrów na dwóch stronach, co nieco mi przeszkadzało w lekturze. Zszywane komiksy w twardej oprawie często nie pozwalaja na cieszenie się środkowymi, podzielonymi kadrami, a w Ostatnim Roninie II nie ma zbyt wielu dużych kadrów uzasadniających rozmieszczenie na dwóch stronach tworzących całość obrazka. Jest to trochę dziwna decyzja, która jednym się spodoba, innym nie, a jeszcze inni pewnie nawet tego nie zauważą.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Nagle!

Ostatni Ronin II strona Nagle comics

Polecamy do lektury:


2 thoughts on “Ostatni Ronin II – Rewolucja – recenzja komiksu”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *