Homura Hime – recenzja PC

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

Homura Hime to najnowsza premiera od studia Crimson Dusk.
Pewną krainę zaczęły nawiedzać arcydemony, zawłaszczające brutalnie tereny i zmieniając ludzi w pomniejsze demony. By strzec tych, którzy pozostali, oraz by przywrócić dawny porządek świata zakon Jinguu wyselekcjonował najsilniejsze zarówno duchem i ciałem kapłanki. Egzorcystki, których zadaniem jest pokonanie arcydemonów.

Egzorcyzmy Homura Hime

Gracz wciela się w postać Homura Hime: młodej dziewczyny, która jest o krok od zostaniem egzorcystką. Od funkcji tej dzieli ją tylko szereg krótkich testów, które mają wykazać jej przydatność do jej pełnienia. Testy te są jednocześnie samouczkiem wyjaśniającym podstawy poruszania się i walki. Tuż po ich przejściu Homura Hime rzucana jest od razu na głęboką wodę i wyrusza w teren ku pierwszemu arcydemonowi.
Naturalnie zanim się do niego dotrze, na bohaterkę czeka multum pomniejszych demonów oraz platform do pokonania!

Homura Hime

Od platformy do platformy

Homura Hime to dynamiczna zręcznościówka. W trybie eksploracji gracz będzie pokonywał dziesiątki platform i chwytał się podręcznych portali, które wystrzelą go na kilka albo i nawet kilkadziesiąt metrów dalej. W tym trybie zbiera też duchowe kwiaty dla zamieszkującego świątynię dobrego demona, i niszczy skrzynki, z których wylatują klejnoty. Które później wykorzysta na zakup nowych combosów czy umiejętności. Tryb eksploracji to również ten tryb, w którym rozwija się oś fabularna. Homura Hime prowadzi wiele dialogów ze swoją przyboczną: kapłanką Ann. Dzięki temu poznaje świat, reguły, które nim rządzą oraz dzieli się własnymi refleksjami co do wydarzeń. Tutaj także jest miejsce na luźniejsze aktywności, takie jak pościg za blondwłosą… głową, która uciekła pani handlarz. Na taki pościg zwykle jest naście sekund, które się wydłużają po kolejnych checkpointach. Ale co tu ukrywać, jest trudno i każdy pościg będziecie powtarzać przynajmniej kilka razy. Każde nietrafienie w platformę to konieczność rozpoczęcia od nowa.

Katana mistrza miecza

Drugim trybem jest tryb walki. Występuje nader często i skutecznie przyćmiewa tryb eksploracji. Początkowo w killroomach spotyka się kilku wrogów na krzyż, na których wystarczą trzy machnięcia kataną po takich, z którymi będzie się tańczyć długimi minutami.

Bo walkę, mimo, iż to nie capoeira można tutaj tak nazwać. Walka opiera się na combosach wklepywanych dwoma guzikami, specjalnych umiejętnościach, które najpierw trzeba naładować walką. Oraz blokowaniu ciosów przeciwnika i uciekaniu przed tymi ciosami, których nie da się zablokować.

Homura Hime

Chaotyczne piękno

Bitwy bywają chaotyczne, zwłaszcza bossowie posiadają kilka form. Co za tym idzie doprowadzenie ich paska wytrzymałości do zera nie oznacza, że zaraz nie pojawi się kolejny pasek, a przeciwnik zaatakuje ze zwiększoną siłą! W najgorętszych momentach kule zabójczej energii i lasery potrafią zajmować większość ekranu, a Homura Hime jako maleńka postać musi między nimi lawirować, skakać i próbować gryźć jak się da takiego delikwenta. Bywają pojedynki, w których boss staje się niezniszczalny w naszym świecie i dopiero w duchowym wymiarze można go pokonać, a do tego trzeba umiejętnie blokować jego ciosy i nie dać oberwać już po zmianie rzeczywistości. Finishery zaś to efektowne sekwencje QTE.

Co tu dużo kryć: Walka jest cholernie trudna i wymagająca. Kciuki na gamepadzie rozgrzewają się do czerwoności a zginąć jest bardzo łatwo i uwierzcie mi – będziecie to robić nader często. Grałem na tym niższym z dwóch poziomów trudności, a poziom frustracji niekiedy przypominał ten, jaki miałem na pojedynku z TOMem w Ghostrunner.
Niemniej poziom satysfakcji po udanych egzorcyzmach również jest wysoki, a pot leje się z czoła.

Homura Hime

Cellshade Anime w klimatycznym rytmie

Oprawa graficzna jest prosta, ale ładna i kolorowa. Może się podobać, chyba, że nie lubicie mangi. Postacie narysowano dokładnie w tej stylistyce, zarówno dwuwymiarowe popiersia w czasie dialogów, jak i same modele 3D. W czasie walki gra atakuje feerią pastelowych ogni, pocisków oraz laserów, wtedy jednak nie ma czasu zbyt podziwiać otoczenia, tylko odpowiednio klepać sekwencje combosów i uników.

Walkom towarzyszy klimatyczna muzyka, jednak w pełni byłem w stanie docenić ją dopiero słuchając jej przy pisaniu tego tekstu, bo… najzwyczajniej w świecie byłem zbyt skupiony na walce, by soundtrack do mnie docierał! A do każdego z bossów przypisano oddzielny motyw muzyczny.
Naturalnie metaliczne uderzenia katany oraz jej świsty. Dubbing jest tylko japoński, więc klimatu Nipponu dopełniono!

Spróbujmy pokonać bossa jeszcze raz!

Homura Hime nie zachwyciło mnie bardzo, jednak dało sporo satysfakcji, ale i nerwów przy kolejnej konieczności powtarzania etapu. Do tego jest ciekawa fabularnie. Choć opowieść to sztampa, to jednak jest napisana tak, że wciąga i w chwilach spokoju między kolejnymi walkami poznaje się ją z przyjemnością.

Dla fanów dynamicznych siekanek, którzy lubią dziesiątki razy ginąć i wracać silniejszym duchem do przeciwnika… I od nowa!

za kod recenzencki dziękujemy Evolve.pr

Homura Hime

Polecamy do lektury

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *