Vabank

Vabank – filmowe retro wspominki

Dziś znów podążamy tropem Juliusza Machulskiego. Tym razem jest to Vabank. Niby komedia, niby kryminał, ale historia ta również chwyta za serce. Jest to film z początków twórczości tego reżysera, a pierwszy pełnometrażowy.

Wrobić wspólnika to grzech

Film jest osadzony w powojennej Warszawie, słynnym okresie dwudziestolecia międzywojennego. Henryk Kwinto, którego gra Jan Machulski – notabene ojciec reżysera – wychodzi z więzienia po 6-letnim wyroku, który zawdzięcza Gustawowi Kramerowi (Leonard Pietraszak), właścicielowi banku. Ten namówił go lata temu do włamania, a potem wystawił policji.

Vabank

Po wyjściu z więzienia Kwinto wraca do domu, lecz jego żona zdążyła poukładać sobie życie na swój sposób bez jego pomocy i zgody. Osamotniony zabiera co ważniejsze rzeczy i wychodzi bez słowa. Na zewnątrz zostaje uprowadzony przez Moksa i Nutę – początkujących złodziejaszków, którzy w Kwinto widzą wzór do naśladowania. W ten sposób chcieli uczcić powrót słynnego złodzieja, ale ten skutecznie zasiewa ziarno wątpliwości, że nie jest kasiarzem, tylko zwykłym muzykiem.

Jakby tego było mało, dowiaduje się od żony dawnego przyjaciela, że Tadeusz nie żyje. Złożył wszystkie oszczędności w banku Kramera, a potem w/g policji popełnił samobójstwo. Marta, żona zmarłego przyjaciela daje mu trąbkę, w której główny bohater znajduje wiadomość o przekrętach Kramera i wszystko wskazuje na to, że właśnie ta wiedza zabiła Tadeusza.

Czas na zemstę

To jest moment przełomowy w Vabank. Kwinto, który do tego momentu naprawdę nie chciał się pakować w tarapaty, (przecież dopiero co wyszedł z paki) postanawia, że zemści się na Kramerze za wszystkie krzywdy, które wyrządził nie tylko jemu samemu, ale i innym. Obmyśla plan idealny. Do pomocy wybiera spotkanych wcześniej Moksa i Nutę, a także starego przyjaciela – najlepszego speca od alarmów – Duńczyka, (którego zagrał jedyny w swoim rodzaju Witold Pyrkosz). Należy również pamiętać o pięknej Natalii (Elżbieta Zającówna), bez której ten plan by się nie powiódł. I to jest ten moment, w którym palce zaczyna wykręcać reumatyzm i trafić w klawiaturę nie mogą 😉 Chcecie poznać ten plan? To musicie sami zobaczyć film.

Muzykę do filmu Vabank skomponował Henryk Kuźniak, moim zdaniem idealnie pasuje do klimatu filmu, chociaż są momenty, gdzie słynnej trąbki jet ciut za dużo. Ciekawostką jest to, że opowieść jest inspirowana na prawdziwym kasiarzu (Stanisław Cichocki, ps. Szpicbródka) , który działał w dwudziestoleciu międzywojennym w Warszawie, a tajemnicza blaszka była jego patentem na najlepsze alarmy. Zaś czujne oko kinomana wyczuje inspirację pewnym filmem zza oceanu. Mowa o „Żądle” z Redfordem i Newmanem w rolach głównych.


Z racji debiutu reżyserskiego film nie ustrzegł się kilku wpadek technicznych, takich jak blokowisko w tle w scenie, w której Kramer przyjeżdża do Natalii, czy grubość ściany w sejfie, w której Kramer dociera na miejsce włamania. Zresztą, takich wpadek minimalistycznych jest więcej, lecz który film ich nie ma? A takie elementy moim zdaniem nie szkodzą, a wręcz dają możliwość popisania się spostrzegawczością.

Wiele powiedzonek czy gestów weszło do potocznego języka (słynne „ucho od śledzia”, „A niech mnie Matka Boska broni! Pod jednym dachem?! Z antychrystem?!”, „Źle się dzieje w państwie duńskim.”) i do dziś można je gdzieniegdzie usłyszeć w potocznej mowie.
Vabank jest pozycją, którą powinno się chociaż raz obejrzeć. To znakomite kino, oferujące mnóstwo wrażeń i sporo zwrotów akcji.

Vabank

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.