The Entropy Centre – Recenzja Xbox Series X

Noc, otwarta przestrzeń, po środku świetlista ścieżka a dookoła krążą elementy wyposażenia biura… Potem dzwoni budzik.

Wake up Aria!

The Entropy Centre rozpoczyna się dość sztampowo: Aria budzi się w swoim pokoju, tylko zbytnio nie kojarzy gdzie dokładnie się znajduje i co właściwie tu robi. Rozpoczyna szybki rekonesans i okazuje się, że przebywa w bliżej niesprecyzowanym kompleksie naukowym, który ktoś ostatnio bardzo wyraźnie zaniedbał. Poszukując żywej duszy, która mogłaby przybliżyć sytuację natrafia tylko na kolejne puste pomieszczenia. W jednym z takich pokoi natrafia na przypominający karabin maszynowy urządzenie do.. cofania czasu! Oczywiście możliwość ta jest ograniczona tylko do wybranych obiektów. Można naprawić na przykład zawaloną kładkę, bądź podwiesić na haku kontener, który z niego się zerwał.

Inteligenta spluwa do cofania czasu

I tu muszę wspomnieć, że owy karabin to inteligentna maszyna imieniem Astra. Sztuczna inteligencja tłumaczy Arii, że faktycznie znajduje się w kompleksie badawczym i została tu zatrudniona do rozwiązywania serii łamigłówek związanych z manipulacją czasem. Rozwiązując owe zagadki wytwarza się entropiczna siła, która jest w stanie uratować nawet świat od zagłady!

Kolejne rzeczy, które są podatne na zabawy czasem to laboratoryjne sześciany, które należy przemieszczać przy pomocy mięśni i karabinu z przełącznika na przełącznik. 

Brzmi jakby znajomo

Ktoś pomyśli: Portal! I ma rację: Nie da się nie porównywać produkcji Stubby Games do gry Valve. Czy to wada? Absolutnie nie!

The Entropy Centre korzysta z wielu pomysłów Valve, ale bardzo fajnie je modyfikuje. Podobnie jak w Portalu należy odkryć jak trafić do wyjścia z bieżącej komory testowej do kolejnej. Do dyspozycji oprócz zwykłych sześcianów są takie, które wystrzelą holograficzny most, po którym można przemieścić się nad przepaścią bądź rwącą rzeką. Znajdzie się sześcian strzelający wiązka lasera do przełącznika świetlnego jak i również płaska płytka robiąca za trampolinę. Oczywiście z pokoju na pokój gra staje się coraz bardziej skomplikowana a zagadki coraz trudniejsze. Mechanika opiera się na cofaniu czasu jako się rzekło: Łapie się owy sześcian, przemieszcza w taki sposób by zwiedzić z nim wszystkie punkty, by potem przy pomocy karabinu po kolei go cofać i aktywować kolejne przełączniki torując sobie drogę do wyjścia.

Uciekaj kotku!

Jakby tego było mało The Entropy Centre posiada przeszkadzajki w postaci zbuntowanych, wypisz wymaluj popularnych ostatnio maskotek jednego z marketów! Robotów: Jedne miotają kulami mocy, które można cofnąć do miotacza, drugie bardzo chcą “mocno przytulić” bohaterkę. Etapy z robotami są niestety dość irytujące, zazwyczaj maszyn jest ich sporo, rozbite sztuki co chwila zastępują kolejne, i z łamigłówki robi się niepotrzebna bieganina.

Oprócz poziomów gdzie trzeba biegać unikając wrogich nam robotów, monotonię rozgrywki przełamuje Astra, czasem spróbuje powiedzieć coś śmiesznego, czasem opowie anegdotę o laboratorium. Generalnie w przeciwieństwie do GLADoS Sztuczna Inteligencja towarzysząca protagonistce jest przyjaźnie nastawiona. Sama Aria niemową również nie jest i często gracz jest świadkiem dialogu między dwiema paniami.

Cudza korespondencja

Tradycyjnie historię Laboratorium i próbę odpowiedzi na pytanie “Co tutaj zaszło, że kompleks jest opuszczony i zapuszczony?” można znaleźć przeszukując aktywne komputery pracowników stacji i czytając ich maile.

Tak nierzeczywiście

Grafika to silnik Unreal, więc musi być ładnie! No i jest: Pomieszczenia testowe, opuszczone biura, strefy transportowe czy relaksu. Wszystko ma swoje miejsce i jest przemyślane, niegdyś sterylne pomieszczenia dziś zarośnięte roślinnością i ociekające brudem. Widok na niebo nad kompleksem czy w końcu uśmiechnięte “twarze” robotów. 

Muzyka została dobrana bardzo dobrze, spokojne dźwięki w chwilach namysłu i dynamiczne rytmy przy spotkaniu z uzbrojonym przeciwnikiem.

Ario! The Entropy Centre wzywa!

Powiedz mi Ario! Czy masz ochotę poznać The Entropy Centre? Rozwiązać jego tajemnicę a przy okazji ocalić nie tylko siebie ale i dużo więcej istnień?

Z mojej strony gorąco polecam ten tytuł! Wymaga sporo główkowania, ale zdecydowanie warto! Ma swoje wady, ale plusy je skutecznie przyćmiewają. Jeśli dodatkowo dobrze się bawiłeś przy Portalach to czemu jeszcze nie zakupiłeś produkcji Stubby Games?!

  • Ciekawa mechanika gry
  • Intrygująca historia
  • Bardzo ładna oprawa
  • Irytujące elementy zręcznościowe
  • Sztampowy początek opowieści
  • Pomniejsze bugi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.