Come Prima – recenzja komiksu

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

Come prima to nostalgiczna podróż, która urzeka. To historia o dwóch braciach, ich relacji i tym co między słowami.

Come Prima

Piękne widoki

Wizualnie komiks prezentuje się bardzo dobrze. Mamy tu do czynienia z nieprzesadnie szczegółową kreską, która jednak idealnie oddaje atmosferę powieści. I choć grafiki bronią się same tak wyraźnie służą opowiadanej historii. Ta synergia działa niemal perfekcyjnie. Czasem natrafiamy także na retrospekcje. Te zobrazowano dużo prostszym stylem. I nie przypadkowo autor obrał taki kierunek. Zupełnie jak w naszych wspomnieniach, widzimy jedynie kontury i czasem czujemy emocje, które nam wówczas towarzyszyły. Nie inaczej jest podczas lektury Come Prima. Pomimo prostego stylu niemal słychać szum wiatru wśród drzew. Klimat wolniejszego życia uderza tym bardziej. Może to również kwestia tego, że należę do pokolenia pamiętającego czasy przed internetem.

Tej beztroski pozbawionej ciągłych zastrzyków dopaminy wywołanych powiadomieniami w telefonie i niekończącym się dopływem informacji. Ale nie o tym jest ta powieść. Niemniej jednak tym bardziej chylę czoła Alfredowi (Lionel Papagalli), że niejako od niechcenia i przy okazji potrafi wywołać tak piękne wspomnienia. W gruncie rzeczy Come Prima to historia dość prosta. Opowiada o dwóch braciach, którzy spotykają się po dłuższej przerwie. Wszystko po to by dostarczyć urnę z prochami ojca w rodzinne strony gdzieś we Włoszech. I będzie to niezwykle osobista podróż.

Bracia, Fabio i Giovanni, będą mieli sporo czasu by nadrobić stracone lata. I bynajmniej nie odkryjemy ich historii przesadną ekspozycją. W zamian otrzymujemy strzępki wspomnień i wydarzeń zręcznie wplecione w dialogi. Te stanowią bardzo solidny trzon powieści. Napisane niezwykle naturalnie. Czyta, a właściwie chłonie się je niczym najlepsze danie w ulubionej knajpie. Bez pośpiechu, rozkoszując się każdym kęsem.

Czasem nie potrzeba słów by coś opowiedzieć. I Alfred o tym doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Tempo jak i sposób prowadzenia historii w Come Prima stanowią wzór dla innych powieści drogi. Autor wie kiedy zagrać ciszą, a kiedy zaserwować nam szybki i czasem agresywny wręcz dialog. Widać, że bohaterowie są przepełnieni niewypowiedzianymi emocjami. W trakcie wspólnej podróży będziemy odkrywać kawałki ich życia by móc je złożyć niczym puzzle. Część rzeczy musimy się samemu domyślić. I to jest piękne, czytelnik nie jest prowadzony za rączkę.

Come Prima

Świetnie nakreślone postacie

W trakcie wyprawy bracia będą mieli niejedną okazję by skonfrontować się ze swoją przeszłością. To jak postacie są napisane zasługuje na pochwały. Nawet jeśli komuś poświęcone jest raptem kilka stron, trudno go chociaż nie zrozumieć. Dotyczy się to także bohaterów Come Prima. Z kolejnymi stronami coraz bardziej zżywamy się z nimi. Ci są wielowymiarowi i ostatecznie ciężko ich nie polubić. Ewolucja jaka zachodzi w braciach, dla każdego w nieco inny sposób, jest zwyczajnie ciekawa. Fabuła pochyla się tu nad człowieczeństwem. Czuć, że postacie jak i wydarzenia z komiksu są autentyczne.

Jedyny zarzut jaki mam pod adresem Come Prima to nieco zbyt nagłe zakończenie. Po zręcznie i nieśpiesznie prowadzonej fabule, ostatnie kilka stron rzuca w nas domknięciem, któremu brakuje nieco więcej przestrzeni. Zostawia nas z pewnym niedosytem. Zwyczajnie chcemy więcej. I to jest kolejny dowód na to, że mamy do czynienia z bardzo dobrym komiksem.

Come Prima uświadomiło mi jak bardzo brakuje mi powieści drogi. Świetnie napisane postacie, które ewoluują na przestrzeni kadrów pokazują kunszt autora. Zręcznie poprowadzona fabuła wciąga i powoduje, że coraz bardziej wsiąkamy w żywe relacje między dwójką braci. Świetna rzecz. Mimo, że nieco zbyt pośpiesznie domknięta to zakończenie wciąż satysfakcjonuje. Polecam.

Za komiks do recenzji dziękujemy wydawnictwu Kultura Gniewu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *