The Outer Worlds – recenzja Xbox

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

The Outer Worlds: It’s not the best choice, it’s Spacer’s Choice

Jutro premiera drugiej części The Outer Worlds, więc chciałbym podzielić się wrażeniami z jedynki, którą niedawno ukończyłem.

The Outer New Vegas

Na dzień dobry teza, która dla niektórych może zabrzmieć prowokacyjnie: The Outer Worlds to najlepszy Fallout od czasów New Vegas (autorstwa Obsidian, tak jak omawiana gra). Oczywiście to nie to samo zapoczątkowane przez Black Isle Studios uniwersum, ale podobieństwa widać i słychać na wielu poziomach. Przede wszystkim w oczy rzuca się retrofuturystyczny styl: monochromatyczne terminale o znajomym interfejsie, pukawki stylizowane na futurystyczny sprzęt z minionej epoki, wystroje wnętrz i rekwizyty inspirowane estetyką sprzed dekad. Różnica jest taka, że tam mieliśmy przerysowaną Americanę lat 50. A tutaj pastisz kina SF z tego samego okresu.

the outer worlds

Drugim filarem jest mechanika – tu i tu mamy do czynienia z RPG akcji, z widokiem z pierwszej osoby, z dużą liczbą możliwych ścieżek rozwoju postaci, dzięki atrybutom, perkom, oraz systemem wad, który stanowi fajny wyróżnik dla serii (rozwinięty będzie w części drugiej). Dobrze zaprojektowany system daje graczom możliwość podejścia do każdego zadania na kilka sposobów, w zależności od preferowanego stylu grania i statystyk postaci (część, jak we wspomnianym systemie wad, gra dostosowuje automatycznie do naszych poczynań). Do dróg rozwiązywania konfliktów należą rozmowa, hakowanie, skradanie się, walka bronią białą lub palną/energetyczną, których w grze mamy szeroki przekrój modeli, klas oraz modyfikacji doń. Samo strzelanie jest akceptowalne, chociaż nie można powiedzieć, że porywa – jest przyzwoicie jak na erpega. Jako alternatywę dla systemu celowania VATS ze współczesnych Falloutów, czyli swoistej aktywnej pauzy, Obsidian zaproponował Taktyczną Dylatację Czasu, czyli limitowaną statystykami i zasobami możliwość spowolnienia rozgrywki w czasie walki.

the outer worlds

Trzy elementy

Trzeci element, który robi tu robotę, to humor. Naprawdę nie rozumiem dlaczego w grach tak rzadko używa się tego sposobu na pobudzanie emocji odbiorców – w innych mediach powszechny, w grach wideo ze świecą szukać na prawdę zabawnych produkcji. Tutaj humor wylewa się z każdego niemal zakątka – ciągłe mruganie okiem dla fanów Sci-Fi, dzięki mnogości referencji i sparodiowanych pomysłów, towarzyszące prawie każdej rozmowie ironia i sarkazm, czy naprawdę poryte pomysły niektórych napotkanych postaci – nie zawsze jest to humor wysokich lotów, ale jeżeli podobał Wam się sposób pisania w New Vegas, czy Knights of the Old Republic (np. postać HK-47), a i absurdalny humor rodem z Monty Pythona dobrze wchodzi, to spodoba Wam się warstwa scenariuszowa w The Outer Worlds i na pewno będziecie grali z bananem na ustach.

the outer worlds

Kosmolub czy kosmonielub?

Skoro jest tak dobrze, czemu gra nie została gigantycznym hitem? Przede wszystkim pamiętajmy, że jeśli to tytuł segmentu AA — pod względem rozmachu i zawartości ustępuje największym hitom ostatnich lat. Jest też bardziej kameralna: zamiast jednego, ogromnego świata dostajemy zestaw mniejszych, gęstych lokacji. Nie każdemu podpasuje też lżejszy ton produkcji. W całej grze panuje też poczucie braku większej stawki – choć intryga urasta wraz z postępem w grze do sporej skali, to grając nie czujemy tego – świat nie reaguje na nasze poczynania, poza nastawieniem NPC w dialogach oraz atakowaniem nas bądź nie przez napotkane w grze frakcje. Nie ma tu tak silnego wrażenia współistnienia ze światem jak w największych superprodukcjach — ale to w dużej mierze efekt skali i budżetu. Oczywiście też jeśli nie przepadaliście za falloutowym podejściem do RPG akcji, jest spora szansa, że i The Outer Worlds nie trafi w Wasz gust.

the outer worlds

Jeżeli jednak szukacie bardziej kameralnego (nie mylić z małym — u mnie pękło około 40 godzin, a zostało sporo questów; pełne wycalakowanie to spokojnie 50+ godzin, choć na sam główny wątek wystarczy mniej niż 15h) RPG akcji ze sprawnym systemem, dobrym pisarstwem (humor!), i świetnie zaprojektowanym retrofuturystycznym światem (ukłony dla art directora), to jest to gra dla Was. Dodatkowy plus: The Outer Worlds jest dostępna w Game Passie (od środkowego progu wzwyż) i często trafia na promocje. Nie zapomnijmy o nośnikach fizycznych – te z czasem tracą na wartości i dziś spokojnie kupicie nowe The Outer Worlds w pudełku za ok. 50 zł.

Dwójka to jedna z moich najbardziej wyczekiwanych premier roku — zagram i chętnie podzielę się wrażeniami po premierze.

the outer worlds

Make a choice. Spacer’s Choice.

PS. Osobne brawa za polskie tłumaczenie. Adaptacje nazw własnych trafiają w sens oryginału i zachowują prześmiewczy charakter — majstersztyk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *