Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Nakładem wydawnictwa KURC ukazał się – wreszcie!!! – trzeci tom komiksowych historii Jasona:
Atos w Ameryce i inne historie. To prawdziwa gratka dla miłośników opowieści noir, lekkiej
makabry spod znaku Borisa Viana i estetyki filmów Jima Jarmuscha. Perełka, po którą warto
sięgnąć.

Atos w Ameryce i inne historie – Chandler spotyka Jarmuscha
Atos w Ameryce i inne historie dociera do nas z trzynastoletnim poślizgiem, bo pierwotnie ta
kolekcja zeszytów Jasona ukazała się w 2012 roku. Kto jeszcze nie miał okazji posmakować – to
dobre słowo – poczucia humoru i prowadzenia narracji tego autora, ten niech się nie waha. Moim
zdaniem, nie pożałuje, bo grafika i wyczarowany klimat wciągają czytelnika niemal natychmiast.
Gdybym miał objaśnić, jaki to klimat serwuje nam rysownik i scenarzysta Atosa w Ameryce i
innych historii, to wskazałbym na opowiadania Raymonda Chandlera. Z ich gęstą, wręcz smolistą
atmosferą knajp, podrzędnych mieszkań i obskurnych hoteli, które zamieszkują podejrzane typki z
papierosem w ustach. Ale ten graficzny Chandler podany zostaje w sosie niedopowiedzeń i
ulotności tak charakterystycznej dla filmowej twórczości Jima Jarmuscha. Wielokrotnie
towarzyszyły mi skojarzenia z jego antologią Kawa i papierosy. Jeśli dołączymy jeszcze
trawestację opowiadań Charlesa Bukowskiego, to mamy pełną gamę skojarzeń i, zapewne,
inspiracji. A to też ciekawe, że komiks tak mocno zanurzony w oparach amerykańskiej kultury
został stworzony przez Norwega, bo pełne nazwisko autora, to John Arne Sæterøy, pochodzącego z
niewielkiego miasta Molde.
Do tego absurdalne zabarwienie od geniusza francuskiego nonsensu, Borisa Viana. I mamy mocny
koktajl Jasona.

Bohaterowie to odjazd totalny
Tytułowy Atos to – tak, nie mylicie się – jeden z Trzech Muszkieterów, który postanawia spróbować
sił w Hollywood. Niespecjalnie stanowi to udaną próbę. Jego historia przypomina fragment tekstu
piosenki Boba Dylana Things Have Changed (I’m in the wrong town, I should be in
Hollywood). Niemniej Atos nie traci pogody ducha, a z jego doświadczenia w ratowaniu świata
Stany Zjednoczone mogłyby skorzystać. Gdyby nie były tak zajęte sobą.
Uśmiechnięty koń, otwierający tom, to piękna rzecz, której filmowo nie powstydziłby się
wczesny Stanley Kubrick lub późny John Ford. Ford zresztą – we współpracy z Samem
Peckinpahem – podjęli by się pewnie ekranizacji So Long, Mary Ann: Westernowo-gangsterskiej
historii. Gdzie – choć nic z narysowanych postaci nie wywołuje tego skoajrzenia – odnaleźliby się
Warren Beatty i Faye Dunaway, legendarni Clyde i Bonnie. Z kolei Mel Brooks przy pomocy
Terry’ego Gilliama pobawiłby się opowieścią Mózg, który nie może Virgini Woolf, która już
sama w sobie jest zabawą z dwoma klasycznymi dziełami. Tak, zdecydowanie historie zebrane w
tym tomie mają filmowy charakter.

Uczta Jasona
I wydaje mi się, że te odwołania są dość kluczowe: Ponieważ Atos w Ameryce i inne historie to
hołd dla klasyki, skierowany nie tylko do freaków przepełnionych nostalgią. To także propozycja
dla współczesnego czytelnika, mająca zachęcić go do sięgnięcia po – w pewnym sensie – oryginały.
Poszukania inspiracji. Bo, jeśli – jak twierdzi bohater grany przez Hugh Granta w Heretyku –
wszystko jest powtórzeniem tego, co było, to sięgnijmy po pierwowzór.
A przede wszystkim ucztujmy. Bo komiks Jasona to uczta dla subtelnego, acz makabrycznego
poczucia humoru.
Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu KURC

