Obserwatorzy Nagle Comics Vaughan Okładka

Obserwatorzy – recenzja komiksu

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

Brian K Vaughan to utytułowany scenarzysta komiksowy mający na swoim koncie wiele ciekawych tytułów. Y: the last man, Ex Machina czy Paper Girls – aby wspomnieć choćby o kilku. Mnie osobiście najbardziej kojarzy się ze świetnymi Lwami z Bagdadu, do któreych mam jakiś wyjątkowy sentyment (pewnie dlatego, że to jeden z pierwszych zakupów dokonanych na wczesnych edycjach EMEFki w Łodzi.) No i teraz w moje ręce trafił jego komiks Obserwatorzy, którego chyba nie zrozumiałem, nie strawiłem i w sumie nie wiem do końca, w którym kierunku ten komiks chciałby podążać. Mam również wątpliwości, czy sam autor to wie.

Obserwatorzy, łączcie się

Główna bohaterka, Val siedzi sobie w kinie i czeka na chłopaka, licząc na miły wieczór, zakończony kolacją ze śniadaniem. Chłopak jednak ją wystawia do wiatru, a wypad na film kończy się tragicznie. Do sali kinowej wpada szaleniec strzelający do zupełnie przypadkowych ludzi, próbując pobić rekord morderstw i pochwalić się nim na mediach społecznościowych. Val ginie od kul zamachowca i paradoksalnie, tu zaczyna się cała historia.

Val po śmierci zamienia sie w ducha i rozpoczyna swoją wędrówkę po świecie. Nie jest w stanie przejść na druga stronę (czymkolwiek ona jest) i snuje się próbując zrozumieć sytuację. Natrafia na inne duchy, jedne bardziej życzliwe, inne mniej, ale w ostateczności to świat żywych nadal interesuje ją najbardziej. Val bowiem uwielbia podglądać ludzi podczas uprawiania seksu.

Samotna podróż Val kończy się, gdy natrafia na Sama. Obie dusze intrygują się nawzajem i zaczynają wędrować po świecie razem. Okazuje się, że, pomimo różnic w czasie życia i śmierci oboje dzielą te same pasje do kina oraz podglądactwa żywych w trakcie kopulacji.

Miłość w czasach zarazy

Podobało mi się, jak budowane jest napięcie pomiędzy Samem i Val. Po pewnym czasie czytałem Obserwatorów już tylko i wyłacznie po to, aby sprawdzić, czy autor wymyśli jakiś sposób na to, aby dwie niezaskopokojone duszyczki wreszcie się zbliżyły.

Podoba mi się przedstawienie Eksperymentu Calhouna w rzeczywistości, ale z perspektywy zaświatów. Podróż wędrówców jest bowiem rozciągnięta w czasie i ci szybko trafiaja do przyszłości, która nie jawi się w kolorowych barwach (dosłownie, bo w Obserwatorach tylko dusze są kolorowe). Podczas gdy nasza parka snuje się rozprawiając o różnych kwestiach, świat staje w obliczu apokalipsy. Masowe morderstwa pokazywane w socialach się mnożą, kraje skaczą sobie do gardeł, fabryki z bronią produkują coraz to nowe narzędzia śmierci, bomby spadają na metropolie. Szaleństwo. Jesteśmy świadkami wymierania kontaktów międzyludzkich, w których nawet seks jest zastępowany przez maszyny przejmujące rolę partnerów. Co akurat jest dziwne, bo ostatecznie i tak świat kończy się przy dźwiękach wielkich orgi i upustu żądz. Ludzkość pragnie osiagnąć zbiorowy orgazm, w taki lub inny sposób, zanim skończy się świat.

I uwaga – w tym szaleństwie Val i Sama interesuje wyłącznie to, aby najść kogoś, kto uprawia seks w trójkącie, i tym poszukiwaniom towarzyszymy.

Obserwatorzy Nagle Comics Vaughan

Seks Kłamstwa i kasety wideo

W Obserwatorach można znaleźć odpryski naprawdę wielu wątków. Pojawia się tu krytyka mediów społecznościowych pchających do kolejnych ekstremów i wyciągających najpodlejsze cechy naszego charakteru tylko ku uciesze coraz bardziej anonimowej gawiedzi. Jest tu krytyka gloryfikowania przez media morderców, którzy szukają poklasku i sławy na społecznościowej arenie. Jest tu alienacja technologiczna, bo gdy bohaterka obserwuje randkującą parę, która w normalnych okolicznościach skończyłaby w łóżku ze zdziwieniem odkrywa, że zamiast konsumpcji wieczoru chłopak wybiera stosunek z automatem do autozaspakajania się. Wreszcie widzę tu ciekawą perspektywę na społeczeństwo na granicy wyginięcia.

Tylko, że wszystko, co dobre tonie w przegadanych sekcjach, w których Val i Sam obwąchują się budując napięcie seksualne. Opowieść próbuje obrać jakieś kierunki, ale nie do końca wiadomo w którą stronę chce podążać i jest to zniechęcające, bo ostatecznie staje się to trochę opowieścią o niczym. Przegadanie, oraz wplątywanie zupełnie niepotrzebnych wątków, które nic nie wnoszą do fabuły, oraz zbyt duża jak na mój gust ilość niedomówień przeszkadzają mi w tej opowieści.

Autor chyba sam nie wiedział na co się tu zdecydować. Wydaje mi się, że chciał tu zrobić romans. Historię o dwóch duszach, które łączą podobne upodobania do kina oraz podgladania ludzi podczas uprawiania seksu. Rozmowy o filmach mogłyby być nawet interesujące (ta reinterpretacja Terminatora choćby), albo wizja upadającego świata który grzmoci się po każdym kącie, gdyby wszystko i tak nie było podszyte seksualnością. I tak upadający świat i zamienia się w kociołek, w którym szaleńcy z bronią polują na aktorów porno.

Obserwatorom nie pomaga też walący po pysku brak konsekwencji. Oto mamy postać, która urodziła się pod sam koniec wojny secesyjnej, jest fanem kina, i jak sama przyznaje – zna filmy science fiction, ale używa anachronizmów typu „aeroplan”. To jak w takim wypadku jest w stanie skonsumować nawet najstarsze filmy z gatunku fantastyki naukowej i nawet się nimi zachwycać? Jeśli to sposób na podryw Val, to choć na nią zadziałał, to nici, jakimi takie elementy są szyte są tak grube, że cisną i uwierają. Nie zauważyłem momentu, w którym Sam obnaża swoją wiedzę, co sugeruje, że albo Val jest naiwna lub głupia jak but, albo autorzy liczą na to, że czytelnik taki będzie. To samo jest z nagle pojawiajacym się „stalkerem” Val z zaświatów, którego wcześniejszych wejść ani nie zauważyłem, ani ich nie sygnalizowano. Po prostu nagle pojawia się jakiś typ, który jest nieuprzejmy dla Val i jest to w zasadzie jedyny jego cel. Być dupkiem, którego Sam odgoni udowadniając swoją rycerskość. Nie rozumiem również albo nie wyłapałem dlaczego część ludzi po śmierci dostaje możliwość pozostania jako duchy, a część nie oraz na jakiej zasadzie przechodzą na drugą stroną. Dlaczego po śmierci uwiera niektórych huć tak wielka, że pamiętając szcześliwe związki, w których byli za życia, zakochują się w przygodnie poznanych zmarłych. Takich atrakcji w Obserwatorach jest sporo i szczerze mówiąc nawet nie chce mi się wymieniać kolejnych.

Radosny finisz

Doceniam pomysł na ukazanie miłości w czasach apokalipsy z perspektywy zaświatów i próbę spojrzenia na to, jak my, jako społeczeństwo się zachowamy wobec nieuchronnego końca. Nie uważam nawet, że mieszanie tego w orgiastycznym tyglu kopulujących par i eksplodujących bomb za złe. Ale przegadanie, przeskoki fabularne i niekonsekwencja powoduje, że opowieść staje się trudna do przetrawienia i traci zupełnie okazję na to, czym mogłaby być.

Za plik recenzencki dziękujemy wydawnictwu Nagle!

Obserwatorzy Nagle Comics Vaughan

Polecamy do lektury

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *