Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Rick Remender powraca z nowym tytułem. Tym razem płodny Amerykanin postanawia polecieć w nieco surrealistycznym i przepełnionym magią oraz złem świat rozbitych rodzin. Dodać obdarzonych tajemniczymi mocami cyrkowców o nie do końca zrozumiałych (jeszcze) motywacjach i namnożyć więcej wątpliwości o kierunku, który obierze seria, niż udzielić informacji. Jak to jednak mawiał klasyk z programów w telewizji – nie uprzedzajmy faktów i zerknijmy bliżej na Siostry Seasons.
Siostry Seasons – kocham cię jak siostrę
Historia rozpoczyna się od pogoni za listem, który wyfrunął z torby listonoszki będącej nikim innym, jak Spring Seasons. Ten list stanie się kamyczkiem, który rozpocznie lawinę wydarzeń, nie tylko ze względu na chaos rozpętany przez roztargnioną donosicielkę poczty próbująca dopaść niesforną korespondencję. Jest to list od jej siostry – Autumn, która jest poszukiwaczem przygód, badającą stare legendy i podania, odwiedzającą grobowce i starożytne ruiny. Kontrast pomiędzy siostrami jest wyraźny, co również dotyczy pozostałego rodzeństwa. Winter jest niespełnioną awangardową malarką, a jednocześnie jedyną, która pozostała w domu, by zaopiekować się najmłodszą Spring. Choć „opieka” to dość mocne słowo. Zajęta sztuką pozwala, by domem i obowiązkiem zdobywania środków na utrzymanie zajmowała się właśnie jej podopieczna. Ostatnia z sióstr, Summer, poszła droga kariery na ekranie i dorosła do butów zesputej i zblazowanej gwiazdy.
Rodzice sióstr Seasons to nieobecna niewiadoma, o której można wyczytać, że byli wielkimi detektywami i zaginęli w tajemniczych okolicznościach. To właśnie ich szuka po świecie ganiając za tajemnicami Autumn, która napisała do Spring list z ostrzeżeniem. Każe w nim zabierać siostrę i wynosić się z miasta, do którego zbliża się wielkie niebezpieczeństwo. Traf chce, że akurat na występy przyjeżdża cyrk. Dość rzec, że artyści są dziwni i serwują osobliwy program, a Spring podskórnie wyczuwa, że to jest właśnie kłopot, przed którym ostrzega ją listownie siostra.

Mikstura ze snu, papryki i odrobiny delirium
Skojarzenia z Ice Cream Manem zmieszanym z pamiętną scena z anime Paprika dokonują mi najazdu na głowę z furią godną armii Czyngis-Chana. Chyba w głównej mierze powodem tego jest cukierkowo-kolorowa paleta barw oraz oniryczne poczucie braku sprawczości na wydarzenia, w którym ugrzęźli bohaterowie. Ta niemoc, charakterystyczna dla snu wyziera i woła spod niebieskich oczu Spring.
Przez cały pierwszy tom dziewczyna w zasadzie nic lub niewiele może zrobić. Ma problem ze złapaniem listu. Kiedy dowiaduje się o niebezpieczeństwie i konieczności ucieczki – Winter jej nie wierzy i każe dorosnąć. Kiedy dociera na przedstawienie i widzi, jak do namiotu cyrkowego wchodzi Summer, również może jedynie krzyczeć nie osiągając żadnego efektu. To trochę dojmujące i przejmujące, szczególnie, że warstwa wizualna jest bardzo zbliżona do wspomnianych tytułów. Jest kolorowo, pastelowo i bardzo niepokojąco.
Co wyróżnia jednak Siostry Seasons to sugerowanie różnymi środkami wyrazu iż mamy do czynienia z niemal wiktoriańską rzeczywistością. Jakby Juliusz Verne usiadł przy kielichu z Agathą Christie, trunek polewał Stephen King i wspólnie próbowali po swojemu opowiedzieć coś na kształt Tomb Raidera.
Komiks rozgrywa się w fatałaszkach snu co każe również zastanawiać się, czy aby na pewno rozgrywa się na jednej płaszczyźnie. Mnożą się wątpliwości. Czy doświadczamy snu dziecka, w którym przygoda trwa się w kolorowych barwach by przybrać ostatecznie formy koszmaru? Czy ten świat jest faktycznie pełen złych istot dotychczas zamieszkujących legendy? Czy nieobecność sióstr i brak wiary Winter w opowieści Spring nie jest czymś spowodowane?

Będzie petarda?
Przyznaję, że podchodziłem do Sióstr Seasons nieco jak pies do jeża, ale ku mojemu zdziwieniu, póki co, wydaje mi się, że szykuje się prawdziwa petarda. Wkręciło i zażarło. Lubię takie opowieści, w których niepewność bohaterów powoduje wątpliwości w czytelniku. Bo to otwiera wiele dróg na rozwój serii. Mnożące się pytania krzyczą domagając się odpowiedzi, które znajdą się w kontynuacji. Czekam z niecierpliwością. Oby historia nie została przeciągnięta i przegrzana.
Za plik recenzencki dziękujemy wydawnictwu Nagle!

