Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Ideał to pierwsze dzieło scenarzysty Baptiste Chaubarda oraz pierwsze duże dzieło ilustratora Thomsa Haymana. Pomimo tego otrzymujemy dojrzałą historię mieszającą konflikty pokoleniowe oraz odwieczną walkę postępu z tradycją.
Ogółem, tuż po zakończeniu lektury miałem wrażenie, że Ideał ma idealną polecajkę na tylnej okładce. W blurpie ujęto wszystko, co istotne – i nie tylko. Choć po dłuższym namyśle nie wszystko się zgadza lub zostało tylko muśnięte pomiędzy okładkami. “Kiedy przekraczamy granice, cena jaką trzeba zapłacić, może być wysoka” – zarówno dotyczy to granic państwowych, pochodzenia głównej bohaterki oraz granic moralnych w kontekście istniejących powszechnie androidów. “Powieść psychologiczna o charakterze futurystycznej opowieści” – tak. Natomiast „odwrotnie” działa to już znacznie mniej.
Jeśli spodziewacie się rozważań na temat tego, gdzie zaczyna się samoświadomość, to raczej ich tu nie znajdziecie. Nie dlatego, że próbowano i nie wyszło. Mamy tu zupełnie odmienne ujęcie tematu, choć zdaje się, że niektóre cliffhangery sugerowały coś innego. Chodzi mi o motywy znane np. z serialu Humans albo filmów typu Ex Machina.
Chaubard specjalizuje się w krajobrazach i architekturze – i naprawdę to widać. Sam komiks jest ukierunkowany raczej na zasadę „pokazuj więcej, tłumacz mniej”, co zresztą doskonale odpowiada tematyce problemów małżeńskich i wewnętrznych napięć bohaterów.
Jednocześnie miałem wrażenie, że w tym stylu graficznym trudno jest jednoznacznie odczytywać emocje postaci. Ale tu znów – specjalnie bądź nie – pasuje to do całości.

Yin yang
W wersji japońskiej to właściwie in’yō, jednak yin yang jest zdecydowanie popularniejsze. W samym komiksie nie ma o tym mowy, jednak w oczywisty sposób ta symbolika krąży wokół całej historii.
Ciemność i światło, chaos i porządek, kobieta i mężczyzna. Helena symbolizuje właśnie chaos, niepewność i zmianę. Edo reprezentuje tradycję i porządek. Czy jest to tak czarno-biały podział? Nie. Przecież Edo wybrał na swoją partnerkę cudzoziemkę, a więc postąpił wbrew tradycji i również woli ojca. Teraz, po śmierci ojca, zdaje się przyjmować bardziej tradycyjną rolę.

Adam, mam jabłko, spróbuj – co może się stać
Historia dzieje się na wyrwanej z czasu japońskiej wyspie. Jak dowiadujemy się z treści, androidy są powszechnie stosowane i dostępne. W większych miastach nie ma już w ogóle kasjerów, a każdy ma w domu androida-pomocnika.
W tym świecie androidy są idealnie odwzorowane wyglądem na ludzi. Model, jaki nabyła żona Edo, jest wyposażony w czujniki feromonów i zaawansowane oprogramowanie analizujące potrzeby użytkownika, ktore ma spełniać.
Może to życiowe zgorzknienie, jednak trudno nie odnieść wrażenia pewnej typowości całej sytuacji. Co prawda historia zawiera androidy, ale główny jej trzon i smutny rozwój wydarzeń wynikają głównie z stereotypowo kobiecego zachowania.
Najpierw pojawia się pomysł, potem obrażenie za opór, następnie presja i w końcu załamanie sukcesem (tutaj „przyjęciem” prezentu). Oczywiście jest to bardziej złożone, ale ostatniecznie kroki jakie podejmuje Helene są mocno na wyrost – i przede wszystkim są konsekwencją jej własnych działań.
Ostatecznie jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.
Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Kurc.
