Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Super Boss Monster – jak dobrze być złym
Od zarania gatunku fantastyczne krainy pełne są potworów, pochowanych w podziemiach i myślą tylko o robieniu bardzo złych rzeczy. Na szczęście istnieją też szlachetni bohaterowie, którzy w blasku swojej aureoli na owe potwory polują! Zazwyczaj w grach, czy to planszowych, czy video, gracze zasiadający do stołu tudzież gamepada, wcielają się w rolę tych dobrych i bohatersko przemierzają podziemia, pokonują pomniejszych wrogów, by na końcu stanąć naprzeciw największemu z najgorszych. Po jego pokonaniu już tylko wieczna chwała, pół królestwa i ręka księżniczki!

Dungeon Keeper unplugged
Historia zna jednak odwrotne przypadki. Kiedy to twórcy wpadli na pomysł, że nie można zawsze być tym dobrym. A jakby tak odwrócić role i zamiast w szlachetnego paladyna wcielić się w zarządcę podziemi? Na tej idei opierał się choćby Dungeon Keeper.
Do owej gry studia Bulfrog nawiązują nieprzypadkowo. Bardzo mocno kojarzy mi się z dzisiejszym, nomen omen, bohaterem: Super Boss Monster.
Mocniej, więcej, lepiej
Super Boss Monster: Najnowsza premiera Wydawnictwa Muduko. Stanowi rozwinięcie zwykłego Boss Monster. Karcianki, w której budujemy podziemia, a potem zwabiamy do nich bohaterów, by móc poszczycić się tytułem najlepszego zarządcy katakumb. Jeśli znacie i lubicie ten tytuł poczujecie się jak w domu. Co więcej mając w kolekcji któryś zestaw bez najmniejszych problemów włączycie go do rozgrywki w najnowszą odsłonę. Gra jest kompatybilna ze wszystkimi wydanymi grami Boss Monster.
Jeśli jeszcze nie mieliście do czynienia z grami z tej serii, to i tak zasady szybko przyswoicie. Instrukcja jest czytelna i dokładnie opisuje krok po kroku wszystkie czynności.
Super Boss Monster nadal jest grą karcianą, ale wprowadza nowość w postaci planszy miasta. Przedstawiciele różnych gildii bohaterów robią tutaj przystanek przed wyruszeniem na polowanie na potwory, czyli na graczy. Ci nie czekają bezczynnie!
Każdy z graczy układa swoją talię podziemi tak, by była atrakcyjna dla bohaterów, ale i również na tyle silna, żeby to ci dobrzy umierali wchodząc doń, a nie zadawali rany bossom czającym się w sercu lochu.

Pięć komnat pełnych pułapek i potworów
Każde podziemie może składać się maksymalnie z pięciu komnat, gdy braknie miejsca trzeba nadbudowywać na istniejących już kartach. Oczywiście jeśli nie czujemy potrzeby można pozostawiać podziemia nietknięte, ewentualnie operować czarami wzmacniającymi, bądź osłabiającymi lochy współgraczy.
Tak tak! Oprócz tego, że trzeba ściągnąć bohatera do swojego podziemia, to jeszcze wskazane jest przeszkadzać przeciwnikowi spod ciemnej gwiazdy! W końcu każdy grający chce zostać najstraszniejszym potworem w okolicy! A do wygrania potrzeba tylko, albo aż, dziesięciu duszyczek.
Póki sława potwora jest niewielka, reputacja bohaterów będzie niższa. Będą zadawali mniejsze rany, ale też sami szybciej polegną. Z czasem do miasta spłyną legendarni bohaterowie, opiewani przez bardów w pieśniach. Ci będą już dużo mocniejsi, zadadzą dwa razy większe rany, ale też dadzą dwukrotnie więcej punktów, gdy umrą przemierzając lochy.
Pięć faz dobrej zabawy
Rozgrywka w Super Boss Monster podzielona jest na 5 faz. W pierwszej do miasta napływają nowi bohaterowie. Gdy przestają się oni mieścić na ulicach odwiedzają miejsca, gdzie trenują swój fach. Magowie trafią do biblioteki, wojownicy do siłowni. Z tych miejsc będzie się ich wyciągać przy pomocy wiernych potworzych sługusów, ale też nie wolno zapomnieć, że będą lepiej wyszkoleni, co za tym idzie do ich podstawowych wartości zdrowia dodane będą dwa życia. Nieco prościej gdy delikwent trafi do karczmy. Stamtąd również wyciągniemy go za sprawą sługusa, ale będzie z kolei o dwa serduszka słabszy.

Krok po kroku
Faza miasta to także uzupełnienie rynku kart komnat i czarów, by po kolei je zgarnąć na swoją rękę przez każdego z graczy. Na końcu umieszczamy sługusa na odpowiednim, pasującym nam bonusie bądź znaczniku wysyłki bohatera do wskazanego podziemia (nie, nie musi to być nasze!).
W drugiej fazie przystępujemy do budowy kolejnych komnat, te potrafią być zwyczajne oraz wypaśne, zwyczajne buduj gdzie chcesz – piekła nie ma – no chyba, że właśnie je budujesz. Te lepsze można wybudować tylko i wyłącznie na podstawowych kartach o tym samym znaczniku. Są trudniejsze w budowie, ale co za tym idzie dają większe bonusy. O Bonusach warto też wspomnieć po wybudowaniu piątej komnaty w rzędzie: Wtedy aktywuje się specjalna moc Bossa.
Faza budowania to także czas na czary mary. Sąsiad ma dużo plusików na komnacie potwora na wejściu? A może mu ją zamrozimy, żeby do końca rundy nie zadawała żadnych obrażeń?
Po wyłożeniu awersem do dołu, następuje ich odwrócenie przez każego gracza i budowa dobiega końca.
Trzecia faza to aktywacja efektów sługusów. Dodatkowe znaczniki skarbów, dobranie karty czy wysłanie konkretnego bohatera do konkretnych podziemi. W tym momencie odrzucane zostają też pozostałe na rynku karty czarów i podziemi.
Faza czwarta to już najedzeni bohaterowie udają się na łowy. Bądź też sami dadzą się łowić!
Rozpatrujemy jakie skarby interesują danego bohatera. Ten udaje się do podziemi gracza, który ma ich na wyłożonych kartach najwięcej. W przypadku remisu bądź nie wystąpienia danego skarbu bohater zostaje w mieście.
Hej przygodo!
Faza piąta to już ataki bohatera w danym podziemiu, gdy łączna suma obrażeń wszystkich komnat jest równa bądź większa życiu bohatera. Ten ginie i wzbogaca saldo punktowe właściciela danego podziemia. Gdy jest mniejsza: Sorry Winnetou, bohater dociera do głównego złego i to on zadaje obrażenia. Także i w tej fazie można czarować kartami o odpowiednich oznaczeniach.
Uzupełniamy rynek kart, wprowadzamy do miasta nowych bohaterów. Ci, którzy zostali w mieście schodzą do swoich miejsc treningu bądź do karczmy. Dobieramy karty, ustawiamy sługów w mieście i od nowa!
Gra kończy się, gdy po rozpatrzeniu końca rundy któryś z graczy będzie miał na kartach 10 punktów zwycięstwa. Potem trzeba odjąć ilość zadanych ran z kart bohaterów, którym się powiodło. Wygrywa ten, który będzie miał najwięcej punktów po odjęciu sumy obrażeń.

Pixelartowy szał
Na początku wspomniałem o grach video. Nie bez powodu: Super Boss Monster inspiruje się nimi bardzo wyraźnie. Już samo pudełko nawiązuje do pudełek gier na SNES. A to tylko początek! Grafiki na kartach to piękny przykład pixelartu. Każda z kart postaci to także zabawny opis tejże. Podobnie rozpikselowana jest plansza miasta, przywodząc mi na myśl miasteczka z klasycznych rpgów.
Jest mrocznie, ale mrok jest umowny i kolorowy.
Z wad, które mógłbym wytknąć Super Boss Monster to czytelność niektórych kart, zdarzyły się takie, których efekty działania nie do końca były jasno opisane. W moim egzemplarzu trafił się również kafelek sługusa, który “swój” kolor miał tylko z jednej strony.
Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę
Super Boss Monster to gra kierowana do maksymalnie czwórki śmiałków, jeden z dodatków może rozszerzyć ilość graczy do sześciu, autorzy uwzględnili tę ewentualność i w pudełku znajdziemy również dodatkową planszę mapy dokładaną do podstawowej.
Osobiście nie dane mi było spróbować gry w więcej niż dwie osoby. Niestety plany urlopowe skutecznie torpedowały możliwości zebrania większego grona.
Jako pojedynek Super Boss Monster sprawdza się bardzo dobrze i zdecydowanie urozmaicił aktywny wypoczynek nad polskim morzem. Niestety małżonka nie pozwoliła mi bardzo poszaleć w moich podziemiach, co chwila rzucając silne zaklęcia ofensywne. Przy większej ilości graczy cele ataków współgraczy będą jednak bardziej nieprzewidywalne.
Super Boss Monster wprowadza także tryb solo – jednak samodzielne kopanie lochów nie daje tyle emocji co robienie tego wespół z innymi graczami.

Bijące serce lochu
Super Boss Monster to bardzo dobry tytuł dla fanów budowania, niekoniecznie domków, z kart. Owszem jest tu dużo losowości, ale też dużo planowania i negatywnej interakcji ze współgraczami – czyli to, co złośliwe wilczki lubią najbardziej! Nie odkrywa prochu na nowo, ale rozwija dobrze działające mechaniki pierwowzoru. Natomiast jeśli oryginalny Boss Monster nie skradł serca, to i Super Boss Monster tego nie uczyni.
Osobiście mnie w sobie nie rozkochał, ale na pewno będę wracał do budowy podziemi, bo czasem dobrze być złym.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Muduko. A jeśli zaciekawiła cię ta gra, w oficjalnym sklepie z kodem JESTEMBOSSEM kupisz gry z serii Boss Monster z 20% rabatem!
Po więcej informacji zapraszamy na Planszeo
