Prey – Recenzja Xbox One/XSX

Pierwszy dzień w pracy

Poniedziałek, 15 marca 2032 roku. Morgan Yu wstaje na dźwięk budzika. Za oknami piękny słoneczny dzień. Piękny i ważny dla bohatera. To dziś właśnie rozpoczyna serię szkoleń i testów, które pozwolą mu (bądź jej, płeć protagonisty wybieramy chwilę przed rozpoczęciem przygody) na rozpoczęcie misji na Talosie 1 – ogromnej stacji kosmicznej orbitującej w pobliżu Księżyca.

Przed opuszczeniem mieszkania czyta jeszcze najnowsze wiadomości otrzymane na Transcribe, tutejszy odpowiednik telefonu komórkowego oraz maile na domowym komputerze. Gdy już jest gotów do wyjścia, zakłada uniform korporacji TranStar, niezbędny do wkroczenia na stację kosmiczną. Helikopter mający dostarczyć Yu do ośrodka i wahadłowca już czeka na dachu wieżowca. W czasie lotu rozkoszuje się ostatnimi chwilami ziemskich krajobrazów. Na miejscu Morgana wita jego brat Alex: Służbowo CEO TranStaru. Kieruje bohatera do pomieszczeń testowych, przeprowadzanych przez jednego z firmowych naukowców. W czasie testów zdarza się coś nieoczekiwanego: dziwny stwór atakuje doktora Bellamy’ego, do akcji wkraczają ochroniarze budynku, a do pomieszczenia testowego zostaje wtłoczony gaz. Morgan pada na ziemię jak długi i traci przytomność…

Pierwszy dzień w…

Poniedziałek, 15 marca 2032 roku. Morgan Yu wstaje na dźwięk budzika. Za oknami piękny słoneczny dzień. Piękny i ważny dla bohatera. To dziś właśnie rozpoczyna serię szkoleń i testów, które pozwolą mu (bądź jej, płeć protagonisty wybieramy chwilę przed rozpoczęciem przygody) na rozpoczęcie misji na Talosie 1…

Morgan jeszcze nie wie, ale gracz już się domyśla, że coś jest nie tak. Bohater wstaje jakby nigdy nic, wiadomości na Transcribe są te same. Jednak maile nie stanowią już gratulacji, z powodu lotu na stację, a zawierają tylko słowo „UCIEKAJ!”. Opuszczenie pokoju przez drzwi tym razem nie prowadzi do windy, tylko stanowi ślepy zaułek. Za to przy zwłokach pracownicy technicznej można odnaleźć klucz francuski, którym można np. wybić szyby w apartamencie, po czym zamiast ciepłą bryzę poczuć laboratoryjny chłód i zobaczyć samo laboratorium… W tym samym momencie przez komunikator zgłasza się tajemniczy January, który każe uciekać w kierunku wyjścia z laboratorium symulacji.
W drodze do wyjścia Morgan przemierza w zasadzie te same pomieszczenia, w których już był – jest śmigłowiec, dachy wieżowców, pomieszczenia testowe. Tylko wszystko to jest tym samym pomieszczeniem, a sam śmigłowiec to symulator na wysięgniku.

W czasie ucieczki trafić można na dziwne stwory: takie jakie zaatakowały tuż przed straceniem przytomności w poprzedniej sytuacji. Klucz francuski stanowi dobrą odpowiedź na ataki pojedynczych stworów. Morgan po ich pozbyciu, i krótkiej lekcji od Januarego czym są owe stwory w końcu trafia do przedsionka działu psychotronicznego: gdzie zdobywa pierwszy Neuromod: Czyli ulepszenie ludzkiego ciała, które można instalować sobie do układu nerwowego i być szybszym, silniejszym czy bardziej biegłym w wielu różnych dziedzinach. Po wydostaniu się do głównego hallu laboratorium gracz wraz z Morganem doznają kolejnego szoku! Akcja bynajmniej nie toczy się na ziemi, a na pokładzie Talosa 1-ogromnej stacji kosmicznej orbitującej w pobliżu Księżyca.

Stacja kosmiczna i jej tajemnice

Skąd Morgan wziął się na stacji? Co tutaj robi? Czym są czarne fantomowe stwory, które opanowały obiekt?
Szukając odpowiedz na te pytania spędzimy zdecydowaną większość gry. W trakcie eksploracji Talosa 1 co i rusz natkniemy się na pozostawione przez mieszkańców stacji maile i notatki głosowe, z rzadka zdarzy się nam również porozmawiać z ocalałymi, choć właściwie to monolog – protagonista jest niemy niczym bohater Half-Life.

Prey jest przedstawicielem gier z pierwszoosobowej perspektywy. Choć strzelania tu nie braknie, na pewno nie nazwę jej strzelaniną. Zdecydowanie jest to miks gry skradankowej z elementami strzelaniny w konwencji thrillera science – fiction. Wcielając się w postać Morgana Yu, wraz z postępem fabuły i coraz większą wiedzą na temat sytuacji na stacji uczymy się również coraz to nowszych umiejętności, które pomogą w odkryciu tajemnic skrywanych przez grę.
A to za sprawą instalacji neuromodów, które dadzą nam umiejętności hakowania, dzięki którym włamiemy się do komputerów by poczytać maile bądź otworzyć niedostępne do tej pory przejścia i sejfy. Neuromody poprawią nam również siłę, wytrzymałość czy kondycję. W pewnym momencie znajdziemy neuroskop, który pozwoli skanować tyfony (czyli owe czarne stwory), a dzięki czemu neuromody mogą również dać nam ich umiejętności jak możliwość zmiany kształtu, szybkiego przemieszczenia czy mocy psionicznych jak wytwarzanie kuli ognia bądź wyładowań elektrycznych.

Po nitce do kłębka

Poza główną linią fabularną w produkcji Arkane spotkamy szereg misji pobocznych, które pozwolą nam zdobyć nowe bronie, sprzymierzeńców czy po prostu dokładniej i pełniej poznać świat gry. Ten z kolei nie jest liniowy – po stacji, a także poza nią, można poruszać się niemal swobodnie, eksplorując kolejne moduły i pomieszczenia. Niemal, gdyż do pewnych miejsc nie będziemy w stanie dotrzeć bez rozwoju głównego wątku.
Jak byśmy nie grali możemy być pewni jednego: wszędzie będzie się roić od tyfonów. Biorąc pod uwagę dość skąpo znajdywaną amunicję, często dobrym wyjściem będzie skradanie się i omijanie groźniejszych potworów, przynajmniej do momentu gdy nie będziemy pewni, że ich zlikwidujemy.

Jak przystało na porządny thriller nie zabrakło tu również niespodziewanych zwrotów akcji i efektów wow! Choć Prey fabularnie jest liniowy, posiada on kilka różnych zakończeń, a nasze poczynania w czasie rozgrywki mogą je dość znacząco pozmieniać. Zdecydowanie zachęcam do przejścia produkcji Arkane przynajmniej dwa razy, żeby w pełni poznać moc i meandry fabularne tego tytułu.

Wciągający thriller

Nudzić się z pewnością nie będziecie. Nawet na niższych poziomach trudności Prey jest dość wymagający. Grałem przede wszystkim dla świetnie napisanej fabuły, napisy końcowe ujrzałem po ponad 24 godzinach. Im dalej w las tym słabsze nasze bronie i moce, amunicji coraz mniej, a wrogowie silniejsi i wytrzymalsi. Więc jeśli zechciałbyś zagrać w survival horror to bardzo proszę! I dla Ciebie coś się znajdzie.

Prey mimo 4 lat na karku nadal wygląda świetnie, dzięki podbiciu rozdzielczości i ilości klatek na sekundę wrażenie robi również na sprzęcie obecnej generacji. Dodatkowo czasy wczytywania zdecydowanie się poprawiły względem Xbox One. Wydajnościowo i graficznie produkcja Arkane nie ma się czego wstydzić, choć nie spodziewałem się, że kiedyś napiszę te słowa: Brakuje mi trybu fotograficznego, który pomógłby wyciągnąć jeszcze więcej piękna na screenach. Graficznie w zasadzie jedyne wady jakie mogę wytknąć to brak mimiki i drętwe animacje postaci ludzkich.

Muzyka bardzo pasuje do klimatu błądzenia po kolejnych modułach Talosa 1, głosy są dobrze dobrane, u ludzi słychać emocje, maszyny są beznamiętne. I to wszystko w naszym ojczystym języku. Dubbing wyszedł bardzo dobrze i nie mam zbyt wielu powodów żeby móc się przyczepić.

Prey jest tytułem, z którym spędziłem wiele przyjemnych godzin tuż po premierze. Mogę bez najmniejszych wyrzutów sumienia polecić go i teraz na sprzętach obecnej generacji. Nic nie stracił ze swojego uroku, wciąż trzyma w napięciu a poznanie tajemnicy Talosa 1 oraz samego bohatera wciąga równie mocno jak cztery lata temu!

Plusy

  • Doskonale napisana historia
  • Duży teren stacji do eksploracji
  • Kilka różnych zakończeń…
  • … do których prowadzą nasze zachowania w czasie gry
  • Bardzo ładna grafika
  • Dobrze zbalansowane poziomy trudności

Minusy

  • Drewniane, pozbawione mimiki NPC
  • Irytujący przeciwnicy, kiedy chce się skupić na opowieści
  • Długie czasy wczytywania na Xbox One
  • Backtraking

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.