Porzuceni – Maciej Kaźmierczak

14 października

Powyższa data jest dość szczególna, to właśnie dziś w parku Nad Jasieniem wyżeł Tomasza odkopał zwłoki innego psa, pod którymi odkryto znacznie bardziej makabryczne znalezisko: Zwłoki małego chłopca, który zaginął kilka dni wcześniej. W toku śledztwa policjanci odkrywają, że w okolicy stawu zakopano dużo więcej trucheł psów, które zostały uprowadzone w okolicy.

Tymczasem z domu dziecka nieopodal Księżego Młyna za psem wybiega jeden z wychowanków i słuch po nich ginie. Śledczy początkowo nie widzą związku pomiędzy sprawami, dopóki nie pojawia się trzeci wątek. Niewyjaśnione morderstwo dziecka sprzed trzech lat, którego dokonano…. na plaży w Gdańsku.

Rozpoczyna się morderczy wyścig z czasem o wyjaśnienie sprawy oraz odnalezienie zaginionego chłopca, którego szanse na przeżycie z każdą chwilą maleją!

Szybsze bicie serca

Porzuceni: Najnowsza powieść Macieja Kaźmierczaka to rasowy thriller, który wciąga się jednym tchem. Przed czytelnikiem, poza oczywistym: kto zabija, pytaniem stawia również kilka innych: Jakie motywy ma morderca? Jakie tajemnice skrywają bohaterowie? Fabuła jest wielotorowa, momentami ze zmienioną chronologią by pokazać wydarzenia z kilku punktów widzenia.

Akcja Porzuconych jest bardzo szybka, nie pozwala czytelnikowi na odpoczynek. Książkę czyta się jednym tchem. Fabuła jest poprowadzona na tyle zawile żeby zostawić miejsce na domysły czytelnika.
Jednak w kulminacyjnych momentach robi twist o 180 stopni, wywołujący u czytelnika efekt “ALE JAK TO?”.
Wytyka również ludzkie przywary: Kuriozalne wydaje mi się podejście dwóch policjantów, którzy są wysyłani jakby “za karę” w jedno miejsce, i… ale to już musicie odkryć samemu!

W cieniu loftów i famuł

Kaźmierczak używa potocznej polszczyzny, dosadnej i wulgarnej, ale jest to dużo bardziej wyważone niż w Nikim, czyli poprzedniej powieści autora. Być może klimat dzielnicy sprzyja jej obrazowi w utworach? W końcu Bałuty “cieszą się” większą sławą w byciu niebezpieczną niż Księży Młyn?

No właśnie! Podobnie jak we wspomnianym już Nikim. Równorzędnym bohaterem powieści jest miasto, mieszkaniec okolicy doskonale będzie wiedział gdzie spacerują Malwina z Fibi wieczorami i w jakich miejscach policjanci prowadzą dochodzenie. Sceneria stanowi nie tylko tło dla snucia opowieści, ale i wprowadza tajemniczy klimat tej, mimo wszystko, malowniczej części Łodzi.

Staw przy Księżym Młynie

Zapraszam do zwiedzania

Przeczytałem niejeden krwawy thriller, ale jednak opowieści dziejące się kilometry stąd, zostawiają dużo mniejsze wrażenie, niż historie dziejące się po sąsiedzku!
Po Porzuconych zupełnie inaczej spoglądam na staw na Księżym Młynie, koło którego przejeżdżam codziennie w drodze do pracy, i cieszę się, że wieczorami robię to w aucie.

Fanom mocnych doznań zdecydowanie polecam! Dodatkowe atuty dla Lodzermenschów takich jak ja! Macieju! Czekam na kolejne powieści!

Staw przy Księżym Młynie – widok z Alei Rydza-Śmigłego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.