main logo

Portal 2 – Recenzja Nintendo Switch / Xbox 360 / PS3

Po staremu, choć na nowo

Portal – bardzo udana gra, stanowiąca w zasadzie mini eksperyment, ciekawostkę i deser do Half-Life 2. Choć tytuł ten ma już na karku 15 lat, a jego druga część obchodzi w tym roku 11 urodziny, to posiadacze konsol Nintendo mogą się cieszyć nim dopiero od drugiej połowy czerwca tego roku. Uważam, że to bardzo dobry moment, żeby wspomnieć składowe Portal Companion Collection! O pierwszej części rozpisałem się swego czasu, więc dziś skupię się na Portal 2.

„It’s been a long time. How have you been?”

Nasze poczynania jako Chell w pierwszej części doprowadziły do (uwaga spoiler! Dla tych, którzy nie grali jeszcze w pierwszą część) unicestwienia GLaDOS: Sztucznej inteligencji zarządzającej ośrodkiem Aperture. Protagonistka traci przytomność i zostaje przetransportowana do jednego z pokoi ośrodka, a my oglądamy napisy końcowe

Mija lat kilka, może kilkadziesiąt. W skórze Chell budzimy się w ośrodku, który mało co przypomina ten, jaki zastaliśmy chwilę przed utratą przytomności. Ze sterylnych komór testowych zostały brudne zarośnięte przez grzyb i roślinność ściany.

Pokój, w którym odzyskujemy przytomność chwieje się i trzęsie – wyciąga nas z niego niejaki Wheatley: Robot, który obiecuje pomoc w ostatecznej ucieczce z Aperture. Robot ów jest dość niezłym niezdarą, dzięki czemu miast nam pomóc budzi do życia GLaDOS, ta oczywiście ma nam za złe, że zniszczyliśmy jej dzieło, ale w imię nauki przebacza i przygotowuje nam kolejne testy. Naturalnie jak u Hitchocka to trzęsienie ziemi jest tylko początkiem, a napięcie tylko rośnie.

„Sorry about the mess. I’ve really let the place go since you killed me. By the way, thanks for that” 

W przeciwieństwie do pierwszej części Portala, “dwójka” jest już pełnoprawną grą, która zajmie zdecydowanie więcej czasu nim ujrzymy napisy końcowe. Fabuła jest dużo bardziej rozbudowana i pozwala nam poznać historię przyświecającą powstaniu Aperture.

Gameplayowo nie zmieniło się wiele – wciąż strzelamy z portal gun – tworząc na ścianach i podłogach portale przez które można przemieścić zarówno siebie jak i inne obiekty.
Każde kolejne pomieszczenie testowe to coraz bardziej wymagające zagadki logiczne do rozwiązania, momentami jest bardzo trudno – w kilku miejscach zablokowałem się na dość długie minuty.
W porównaniu do “jedynki” dodano kilka urozmaiceń, takich jak kostki zmieniające kierunek wiązki lasera, bądź różnokolorowe żele. Rodzajów żelu mamy trzy: Pomarańczowy, niebieski i biały. Pierwszy pozwoli na rozwinięcie super prędkości, od plam drugiego będziemy się odbijać niczym od trampoliny, a dzięki ostatniemu umieścimy portal na powierzchni, która tego nie umożliwia.

Jak w domu

Oprawa nie uległa zmianie, to wciąż “stary, dobry Portal”, do którego nie można się przyczepić, nie zestarzał się bardzo, ale widać, że to gra wydana na konsole dwie generacje temu. Mimo wszystko, przynajmniej na małym ekranie, Portal 2 wygląda dobrze i czytelnie.

Portal 2 posiada również kooperacyjny tryb multiplayer, jednak nie dane było mi zaznać tego trybu, więc nie mogę się wypowiedzieć w jego temacie.

Portal 2, czy wciąż warto?

Druga część Portala to wciąż bardzo dobra produkcja, godna polecenia. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji to zdecydowanie warto ją nadrobić, czy to w wersji Steam, na siódmą generację konsol, czy też w pakiecie z “jedynką” na Nintendo Switch! Owszem: Nie jest pozbawiona wad, ale zalet ma zdecydowanie więcej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.