Piąty Element – filmowe retro wspominki

Dzień dobry w kąciku filmowym!
Dziś chciałbym przypomnieć film akcji / space opera / sci-fi / baśń / bajeczkę z aktorami (niewłaściwe skreślić):
“Piąty element” z 1997 roku.

Rozpoczynamy intrem w 1914 roku, gdy do Egiptu,  przybywają przybysze z kosmosu, żeby zabrać tajemniczą broń ukrytą w grobowcu… Cyk skok w przyszłość i mamy już rok 2263-latające samochody, podróże międzygwiezdne, haj tek i utopia pełną gębą.
Tymczasem do Ziemi zbliża się tajemnicza czarna kula czystego zła, która jedyne czego chce,
to zniszczyć naszą planetę. Wspomniani kosmici lecą również ku nam, żeby wspomnianą broń zmontować i zniszczyć kuleczkę. Niestety jak to zwykle w tego typu opowieściach bywa coś poszło nie tak, bo grupa złoli pod wodzą głównego złego – Zorga (w tej roli Gary Oldman) nie chce żeby Ziemia ocalała, i po prostu zestrzeliła kosmitów, cała nadzieja umarła? Otóż nie – 4 kamienie żywiołów stanowiące części broni zostały przekazane wcześniej, a Mondoshawanowie (kosmici) aktualnym transportem przewozili piąty element zabawki. Z katastrofy statku udaje się uratować tylko kobiecą dłoń – ale od czego mamy naukę i technikę – jajogłowi odbudowują z tych resztek całą postać – Leeloo (Milla Jovovich)  – bo tak ma istota na imię, nie za bardzo wie co się dzieje i ucieka z laboratorium prosto na fruwającą taksówkę prowadzoną przez Korbena Dallasa (Bruce Willis) – zresztą byłego komandosa… No i jak już wziął pasażerkę na gapę to za jej namową (któż by odmówił kobiecie 😉 ) odszukują niejakiego Corneliusa, który ma wiedzieć jak zapobiec apokalipsie. Cała reszta toczy się już szybko, latanie między kolejnymi planetami, walka między tymi złymi i dobrymi, kamienie przechodzące z rąk do rąk, no i poszukiwanie czym jest ten cholerny piąty żywioł.

Film jak przystało na Bessona jest widowiskowy: pościgi, wybuchy, nagłe zwroty akcji, charakterystyczne przerysowane postacie – wszystko to połączone w całość daje bardzo przyjemny kawał filmu, który osobiście oglądałem kilkadziesiąt razy, choć już w sumie dawno – przypomniał mi o nim ostatnio gość od remontu – i chyba sobie oglądnę raz albo dwa jeszcze 😉

Z ciekawostek należy wspomnieć o popkulturowym crossoverze z komiksem Valerian, konkretnie albumem “Kręgi władzy” – choć historie są zdecydowanie różne to wystarczy rzut oka na wygląd samochodów, żeby móc od razu stwierdzić, że nie jest to przypadek. Już nie wspominam, że główny bohater filmu jest cierpem, a w komiksie tenże jest istotną postacią dla fabuły.

Jak Wasze wrażenia, wspomnienia? Kto się podkochiwał w Jovovich? 😉
Zapraszam do dzielenia się w komentarzach!

#retro #niedziela #wilkizamlodu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.