Flooded – recenzja Nintendo Switch

Uciec! Ale dokąd?

W świecie gry Flooded, niczym w stareńkim hicie kinowym Waterworld, wielka woda zaczęła zalewać lądy i nieuchronnie dąży do zajęcia każdego skrawka suchej przestrzeni.

Gracz wciela się w przywódcę ocalałej garstki ludności, a jego zadaniem jest przetrwać potop. By tego dokonać należy przezwyciężyć szereg trudności – z wielką wodą na czele!

Niespokojne zalewanie miast

Flooded jest prostym w założeniu city-builderem: Budujemy kopalnie, fabryki, magazyny, rozwijamy ich poziom. Założenie a praktyka to dwie różne sprawy! Przede wszystkim, nie mamy obecnego w innych tego typu grach, czasu! Każdy level to kilka etapów ewolucji rozwoju wyspy. Każdy etap rozwoju to koszta. Koszta zawsze są zbyt duże! Sztuka wyboru: Czy opłacimy kolejną kopalnię?  Czy może jednak koszt ewolucji, który da nam możliwość budowy bardziej rozwiniętej infrastruktury? Oczywiście niezależnie od wyboru czas płynie nieubłaganie, a co regularną jego ilość pod wodą giną kolejne połacie lądu. Upływający czas to tutaj główny przeciwnik, potrafi napsuć krwi nawet na niższych poziomach trudności i kazać rozpoczynać poziom od nowa.

Tak samo, ale jakby inaczej

Mapy generowane są proceduralnie, więc za każdym podejściem potrzebna będzie nieco inna strategia jej pokonania, jedyna stała to cele i upływający czas. Wraz z rozwojem fabuły odblokujemy też kolejnych inżynierów, którzy dadzą nam różnorakie profity typu szybsze wydobycie zasobów czy możliwość przemieszczania budynków po mapie.

Piksel po pikselu

Oprawa Flooded jest umowna: Grafika, choć kolorowa, jest kwadratowa i prosta. Momentami bywa nieczytelna, gdy się nałoży zbyt wiele struktur w swoim pobliżu.
Fabułę poznajemy przez statyczne okienka, w których pojawiają się gadające twarze.
Należy oddać, że dialogi potrafią być nawet zabawne.
Dźwięk to jednolita melodia, która po prostu sobie przygrywa bez emocji.

Ekranem i przyciskiem

Problematyczne bywa sterowanie: Widać, że Flooded pisane było pierwotnie pod sterowanie myszką. Obsługa joy-conem wymaga wprawy, ale i tak w biegu upływającego czasu można się pogubić. Teoretycznie grę można obsługiwać ekranem dotykowym, ale to rozwiązanie jest jeszcze bardziej nieprecyzyjne od analogów.

Czy warto skoczyć na główkę?

Trochę pomarudziłem na wady, trochę pochwaliłem zalety. Czy Flooded to zatem zła czy dobra gra? Owszem bywa frustrująca, zwłaszcza gdy tonie nam kolejna wyspa a nie jesteśmy nawet w połowie rozwoju. Ale i bardzo satysfakcjonująca, gdy już uda się rozwinąć na tyle, że w końcu przechodzimy do kolejnego punktu fabuły! Potrafiłem usiąść na kilka chwil, po czym wsiąkałem na kilka dłuższych. Jest wymagająca, ale warto dać jej szansę!

Plusy

  • Oryginalna koncepcja
  • Długa i wymagająca oś fabularna
  • Losowo generowane mapy
  • Wciąga

Minusy

  • Umowna oprawa
  • Problematyczne sterowanie
  • Bardzo wymagająca

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *