Catan – Gra Planszowa

Dzień dobry! Witam szanowną watahę w pierwszym starowilczym wpisie o grach bez prądu – czyli krótko mówiąc – planszówkach/karciankach etc. Sytuacja idealna gdy na głowę wpadnie więcej znajomych niż macie gamepadów 😉

Cykl moich wrażeń z powyższych, chciałbym rozpocząć grą, bez której nie ruszam się z domu, gdy planujemy wieczór przy planszy i kostkach – “Catan”. 

Sama gra ma dość długą historię – pierwszy raz usłyszałem o niej w 1999 roku, gdy na sąsiednich stronach CDA była recenzja Settlers III i Osadnicy z Catan – o ile tych pierwszy znałem, tych drugich nie 😉 Gra okazała się portem planszówki (jakkolwiek to brzmi 😀 ) na komputery PC. Potem długie lata nic, aż u znajomych ktoś wspomniał o grze “Catan” (już bez “osadnicy z “ 😉 ), że oh ah i w ogóle, czym mnie zainspirował w końcu i po kilku dniach miałem swój egzemplarz….

No cóż – gra ładnie wydana, gruby karton planszy, ładne grafiki. Plastik, z którego zrobiono osady, miasta i drogi nie jest tanim badziewiem.

W pudełku znajdziemy jako się rzekło planszę – na którą składa się 6 części obramowania,  19 pól terenu (kopalnia, pole uprawne, las oraz pastwisko – za których posiadanie dostaje się surowce potrzebne do dalszego rozwoju), 18 żetonów z liczbami, karty surowców, specjalne karty rozwoju, kostki, pionki i figurkę złodzieja.

Jako, że gra może mieć w zasadzie nieskończoną ilość ułożeń mapy (jedyna niezmienna to kafelek symbolizujący pustynię – którego miejsce jest na środku mapy), a do tego jest tu spora dawka losowości, rozgrywka za każdym razem wygląda inaczej. Do tego, schematycznie rozstawiamy żetony z liczbami na każdym kafelku, poza pustynią.

Rozpoczynamy! Każdy gracz startuje z dwoma osadami i odchodzącą od niej drogą. Pobiera należny za jedną z nich surowiec.
Następuje zwolnienie blokady.. to jest rzut dwoma standardowymi kośćmi do gry – w zależności ile oczek wypadło, pobieramy surowce z kafelków, na których położony jest żeton z odpowiadającą im liczbą – oczywiście pod warunkiem, że z owym sąsiaduje nasza osada bądź miasto. Im więcej surowców, tym więcej możliwości dalszego rozwoju – wybudowania drogi, kolejnej osady, rozbudowy osady do miasta – które ma takie zalety, że surowce zgarniamy podwójnie, i są warte więcej punktów w generalnej punktacji – osada 1, miasto 2 – a do zwycięstwa potrzeba ich 10. Gdy nam czegoś brakuje, a czegoś mamy za dużo można pohandlować – z innymi graczami – gdzie każdy jeden decyduje czy i za ile coś oddać, oraz z bankiem, tutaj jednak przelicznik jest spory – dostaniesz jeden towar, za swoje cztery, bądź, jeśli zbudowałeś się w porcie trzy bądź dwa. Jednak kurs nadal nieciekawy, skoro może ktoś odda 1:1 🙂

Z nadmiernym bogactwem w surowce należy jednak uważać – po wyrzuceniu “7ki” aktywuje się pionek złodzieja, kto ma więcej niż 7 kart musi oddać połowę, do tego gracz, który wyrzucił ma prawo zabrać dowolnemu innemu jedną kartę, a także przestawić złodzieja na dowolne pole gry – i dopóki ktoś go nie przestawi z tego pola surowców nikt nie zbierze.

Poza kartami surowców można kupić również karty rozwoju – a te mogą dodać punkt sprawić, że bez rzucania kością 7 możesz przestawić złodzieja, wybudować za darmo strukturę bądź zabrać wszystkim graczom konkretne surowce. Dodatkowe punkty można też nabić za wybudowanie jak najdłuższego szlaku dróg.

Nie mogę powiedzieć – w grze jestem zakochany, czego dodatkowym dowodem jest posiadanie kilku dodatków, które totalnie mogą zmienić rozgrywkę, ale już wersja podstawowa dostarcza dużo emocji, a na pewno więcej niż multiplayer z randomami po sieci 😀

Podsumowując strategia, do której potrzeba sporo taktyki i planowania, a także pewnej dozy szczęścia, a która może Wam zająć wiele długich wieczorów!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.