Beautiful Desolation – recenzja Nintendo Switch

Rok 1976, Dziennikarz Mark Leslie wraz z narzeczoną Charlize są w drodze przez Afrykę. Jadą swoim VW Beetle do brata Marka: Dona, który potrzebuje ich pomocy. Niestety nie docierają do celu. Ni z tego ni owego nad oceanem pojawia się ogromna konstrukcja, wywołująca ogromną falę tsunami. Charlize ginie, a Mark zostaje ranny… Tak wygląda punkt wyjścia Beautiful Desolation, najnowszej gry studia The Brotherhood

Dekadę po tsunami

Dziesięć lat później Penrose, jak ochrzczono obiekt, z powodu jego wyglądu jak żywo przypominającego figurę niemożliwą: Trójkąt Penrose’a. Jest już naturalnym widokiem okolicznego krajobrazu.
Dzięki obecności Penrose’a technika bardzo szybko poszła do przodu. Sam obiekt jest pilnie strzeżony przez wojsko, ale są wokół niego wyznaczone obszary w przestrzeni powietrznej, do których można odbyć komercyjny lot śmigłowcem, aby móc podziwiać ogromną konstrukcję. 

Jednym z pilotów takiego śmigłowca jest Don Leslie, z którym Mark od czasu wypadku nie utrzymuje kontaktów, obwiniając o śmierć narzeczonej. Sam Mark owładnięty został obsesją na punkcie Penrose’a. Ostatnie lata spędził na studiowaniu obiektu
i wydarzeń dookoła niego. W momencie rozpoczęcia gry jest gotów do przeniknięcia do środka struktury i dowiedzeniu się “co on tu w zasadzie robi”. Nakłania brata aby ten poleciał z nim do wnętrza Penrose’a, gdzie włamuje się do jednostki sterującej… Lecz zamiast zdobyć upragnione informacje, następuje jasny błysk, a bohaterowie lądują w nieznanej rzeczywistości. Przyszłość? Inny wymiar? Alternatywna wersja teraźniejszości? Nie mamy zbyt dużo czasu, żeby móc się nad tym zastanawiać. Od tej chwili, jako Mark Leslie, naszym celem jest wrócić do swojego domu

Kto jest wróg a kto przyjaciel?

Aby móc tego dokonać musimy uruchomić szereg maszyn, aby je uruchomić potrzebujemy kilku komponentów.
Komponenty te z kolei są w posiadaniu plemion zamieszkujących świat, do którego trafiliśmy. Choć przedstawiciele owych plemion znają się na handlu, to potrzebnych części nie kupimy za złoto. Co to to nie. Chcesz coś od nas dostać? Daj coś od siebie. 

W czasie swojej przygody spotkamy na swojej drodze wiele ciekawych postaci. Najczęściej będziemy konwersować z liderami danych plemion, usłyszymy ich historię, poznamy motywy aktualnych działań. Usłyszymy o ich wrogach: Plemionach, które wykorzystują i ciemiężą ich pobratymców, albo uzależnili ich od siebie. Czasem będą to banici, czasem osoby nie powiązane
z konkretną nacją, ale zawsze bardzo dobrze napisane i wnoszące coś do fabuły bądź poznania świata, w którym się znaleźliśmy.

Sir Roland pod mroczną wieżą stanął

Z postępem gry przyjdzie nam nawet zadecydować o losie jakiegoś plemiona, ażeby móc dostać to czego potrzebujemy. Głosami sumienia będą nasi dwaj towarzysze: Brat Don i P00CH: Mechaniczny pies, obdarzony inteligencją. Którzy będą prosić, by pewne artefakty przekazać konkretnym plemionom. Również sam gracz może być głosem sumieniem swojego protagonisty: W każdej rozmowie mamy do wyboru kilka opcji dialogowych, od przyjaznych, przez neutralne do wrogich. Rozmawiamy ze swoimi robocim psem? Można go (a właściwie ją) potraktować jako prawdziwego przyjaciela, można też się odnosić bez szacunku, rozmawiając
z “gadającym tosterem”. Pełna dowolność, która choć nie ma wpływu na zakończenie gry, to ma już wpływ na pewne kwestie postrzegania postaci Marka.
Do podróży między rejonami gry służy nam latająca jednostka “Buffalo”, a większe odległości między krainami pokonamy przez okrągłe portale, przypominające ogromne wrota międzywymiarowe.

Grając w produkcję The Brotherhood można odkryć sporo mniejszych i większych nawiązań do kulturowych tworów postapo, takich jak wspomniane Gwiezdne Wrota. Mnie Beautiful Desolation bardzo mocno kojarzy z sagą Mroczna Wieża Stephena Kinga: Mamy tutaj i pustkowie, i promień wymagający naprawy, i inteligentny pociąg, który już dawno odbył swoją ostatnią podróż.

Klik klik kotku – czyli tam i z powrotem

Beautiful Desolation jest przedstawicielem gatunku przygodowego “point and click”, przemieszczamy się pomiędzy lokacjami, rozmawiamy z mieszkańcami świata, znajdujemy przydatne rzeczy, łączymy je z innymi albo przekazujemy je dalej. Czasem trzeba rozwiązać prostą zagadkę logiczną, czasem przekazać komuś wiadomość. Jednym z istotnych minusów gry The Brotherhoood jest obecność backtrackingu: Niestety dość często musimy wrócić w odwiedzone już miejsca. Choć gra podpowiada zazwyczaj gdzie trzeba się udać, żeby pchnąć akcję dalej, robi to czasem na tyle nieudolnie, że można się dość mocno pogubić. Zdarzyło mi się zajrzeć do solucji gdyż utknąłem w martwym punkcie, z którego wyjście było w miejscu totalnie nie intuicyjnym. Jest to dość niekomfortowe, biorąc pod uwagę dość długie loadingi w wersji Nintendo Switch.

Świat gry obserwujemy z rzutu izometrycznego, z perspektywy, która jak żywo przypomina pierwsze Fallouty. Nie mamy możliwości obrotu kamery, jedynie trzy stopnie przybliżenia.
Dodatkowe podobieństwo do dzieła Black Isle przywodzi sposób prowadzenia dialogów, otwiera się wtedy dodatkowe okienko,
w którym w górnej części widać naszego rozmówcę, a w dolnym wybieramy co mu powiedzieć. A także sam fakt, że poruszamy się po postapokaliptycznym świecie. 
Pomimo podobieństwa do Fallouta, produkcji studia The Brotherhood zdecydowanie nie możemy nazwać cRPG, choć posiada jego elementy.

Urozmaiceniem biegania i latania między zadaniami są mini gry bitewne, rozgrywane za pomocą rzutu koścmi czy na modłę walk spotykanych w jRPG.

Na dużym i małym ekranie

Oprawa graficzna jest prześliczna, zwłaszcza w wersji przenośnej, na TV zaczynają kłuć piksele. Różnorodności nie zabraknie, plaża, wioski wybudowane na zgliszczach miast, ruinach lotniska. Odwiedzimy cywilizację inteligentnych roślin w porośniętym zielenią kraterze, by po drugiej stronie tego samego krateru spotkać kolonię inteligentnych nanitów w czasie trwania chłodnej zimy. Wszędzie spotkamy również pozostałości po “naszych” czasach: Zniszczone, zaniedbane i zarośnięte. Zawsze po przybyciu do nowego rejonu zachwycałem się jego wyglądem. 

Piękna i bogata grafika potrafi być również wadą. Jest piękna, ale bywa również nieczytelna, zdarza się postaci utknąć w jakimś miejscu, zahaczonej o wystający kamień czy kawałek zawalonego muru. Ponadto postać Marka zazwyczaj porusza się dość ślamazarnie, by po wyjściu z wysokiej trawy zacząć biec, aż do trafienia na kolejne zarośla. Niestety widać, że bardziej odpowiednie sterowanie to mysz zamiast gamepada.

Muzyka dla uszu. Dźwięk niekoniecznie

Będąc przy oprawie nie sposób nie wspomnieć o aspektach dźwiękowych. Muzyka jest bardzo dobrze skomponowana i świetnie dopełnia nastroju gry. Niestety pewne zastrzeżenia mam do głosów postaci: Zwłaszcza dwójki głównych bohaterów, przez sporą część gry miałem wrażenie, że są one nagrane jakby od niechcenia, bez emocji. Tylko po prostu przeczytane z kartki i do następnej ścieżki dialogowej. Oddać trzeba, że z czasem głosy nabierają emocji.

Z większych wad, należy wspomnieć zdarzające się sporadycznie crashe, w ciągu całej przygody kilkukrotnie wyrzuciło mnie do menu głównego, na szczęście miało to miejsce tuż po autosave, więc mogłem zacząć w miejscu, w którym nastąpił błąd, jednakże takie rzeczy nie powinny mieć miejsca.

Odkrywać nieznane?

Beautiful Desolation mimo swoich wad, jest bardzo dobrą grą. Fabuła oraz postacie są świetnie napisane, wykreowany świat zachęca do poznawania jego historii i sekretów. Dodając pięknie narysowaną grafikę i klimatyczną ścieżkę dźwiękową mamy grę niemal idealną. Niemal, gdyż od ideału musimy odjąć sporadyczne wyrzucanie do menu konsoli, pozbawione emocji głosy bohaterów oraz nieczytelność plansz i irytujący backtracking. Mimo wszystko minusy absolutnie nie przesłaniają plusów. 

Produkcja The Brotherhood jest grą zdecydowanie wartą poznania, do czego równie zdecydowanie zachęcam.

Plusy

  • Bardzo ciekawie napisana historia
  • Świetnie napisane postacie
  • Wybór opcji dialogowych
  • Piękna grafika i muzyka
  • Nawiązania do dzieł kultury postapo

Minusy

  • Ślamazarność bohaterów
  • Backtracking
  • Plansze bywają nieczytelne
  • Głosy bohaterów pozbawione emocji
  • Sporadyczne crashe gry

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.