outline

Outline – recenzja komiksu

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

Lata wczesnoszkolne. Trójka przyjaciół, niczym bohaterowie Harry’ego Pottera, nawet jeden z nich jest rudowłosy. Pierwsze pytania o uczucia, pierwsze niesnaski. Przeskok w czasie i jesteśmy w klasie maturalnej. Młodzi ludzie na progu dorosłości. Wciąż znajomi, ale jakby już dalsi. Andreas się wyalienował i zamknął w swojej bańce, dobijany przez kłopoty zdrowotne i marną pracę, którą podjął by dorobić na operację. Ben i Clara zostali parą. Niby idealni zakochani, ale perspektywa losów po skończeniu szkoły średniej klaruje się kiepsko.

Outline

Outline: Zawsze jest jakiś powód

Całe to widmo nadchodzących zmian jest wyraźnie odczuwalne na kartach komiksu. Niekiedy podane bezpośrednio na tacy: To nasza najostatniejsza klasowa wycieczka ever!!
Ale na każdej karcie czuć, że bohaterowie pewne rzeczy robią po raz ostatni. Czy to grając mecz w kometkę czy popijając piwo na swojej miejscówce. Dodatkowo przygotowania do egzaminu i balu maturalnego tylko to wrażenie potęgują. Pojawiające się przy okazji pytania o plany, o dalszą ścieżkę życia są ważnym dodatkiem, który odczuwa chyba każdy maturzysta. W końcu teoretycznie przed nim najważniejsze wyzwania, czy im podoła? Czy idzie w dobrą stronę? Czy faktycznie chce to robić? 

Ot problemy egzystencjalne nastolatków w końcowej fazie nastoletniości, jeszcze dzieci, ale już dorośli.

Duchy przeszłości

Choć sam swoją maturę zdawałem równiutkie 20 lat temu, odczułem klimat wypływający z Outline bardzo mocno. Do tej pory z nostalgią wspominam swoje liceum, nauczycieli i kumpli z klasy. Zresztą z niektórymi wciąż się spotykamy a jeden z tematów to zawsze wspomnienia z dawnych lat.

Outline został stworzony jako praca magisterska. Jeśli Michèle Fischels udało się tknąć tę strunę mojej nostalgii, to mogę mniemać, że praca została dobrze przyjęta na uczelni, a sama autorka dość mocno odczuwała jeszcze klimat klasy maturalnej.

Outline

Niczym z ostatnich kartek zeszytu

Sama kreska jest prosta. Postacie i tła nie są szczegółowe. Momentami sprawiają wrażenie szkiców rysowanych na końcu zeszytu w czasie nudnych lekcji. Czasem wręcz szpetne.

Również wypełnienie kolorami bywa jak rozmazanie pasteli wewnątrz konturu. Mimo wszystko klimat rysunków pasuje do snutej opowieści. A twarze postaci, pomimo prostoty i brzydoty wyrażają wiele emocji, które dokładnie da się z tej kreski dokładnie odczytać.

Outline

Trzeba dać mu czas

Outline, choć przez pierwsze karty mnie nie zafascynował, po przyzwyczajeniu się do niezbyt urodziwej grafiki, rozwinął żagle i dał się porwać klimatowi. Komiks młodej Niemki ukończyłem na jednym posiedzeniu. A mowa końcowa sprawiła, że sam wróciłem wspomnieniami do 2005 roku, przygotowań do studniówki, egzaminów maturalnych i jak się czułem tuż po ostatnim opuszczeniu murów swojego liceum.

Komiks Michelle Fischels nie emanuje przemocą, nie ma wartkiej akcji, można wręcz rzec, że jest nudny i ciąnie się jak flaki z olejem. Do tego jest narysowany niezbyt piękną kreską, ale chwycił mnie za serce i po jego zakończeniu znów się poczułem jak ten 19 latek z dokumentem dojrzałości w ręku, przed którym stoi cały świat, choć trochę szkoda opuszczać te mury i tych ludzi.

za plik recenzencki dziękujemy wydawnictwu Nagle!

Outline

2 thoughts on “Outline – recenzja komiksu”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *