Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Pomysł założenia firmy powstał latem 1982 roku. Tadeusz Trojak pracował wtedy w Biurze Projektów i Realizowania Inwestycji CHEMITEX w Pracowni Automatyki. Trojak, który już wtedy myślał o założeniu własnej działalności, po wakacyjnych rozmowach ze znajomymi prowadzącymi własne biznesy, postanowił spróbować kiedyś szczęścia na tym polu. Okazja, a nawet potrzeba zapukała do jego drzwi już niebawem. Pracodawca wkrótce rozpoczął bolesny proces redukcji etatów. Nasz bohater postanowił iść na swoje i za odprawę wysokości sześciu pensji postanowił zgłosić się do programu dobrowolnych zwolnień i założył firmę MATT.

W piwnicach łódzkiego Manhattanu
Początkowo lokal firmy mieścił się w piwnicach wieżowców na łódzkim Manhattanie. Na starcie działalności Tadeusz Trojak produkował i montował proste autoalarmy. Jak to często bywa, pierwszymi jego klientami byli znajomi.
Produkcja zabezpieczeń do aut stanowiła dobry początek, ale ambitny Trojak nie chciał montować w kółko tego samego układu. Kolejnym produktem firmy MATT zostały dzwonki i pozytywki reagujące na światło. Ale to wciąż było za mało i pan Tadeusz nadal szukał swojej ścieżki. Opracowano innowacyjny, dwużyłowy domofon, podczas gdy typowy układ wymagał czterech do pięciu żył! Na domofon złożono nawet wniosek patentowy.
Na tym etapie MATT rozrósł się tak, że wymagał zatrudnienia dodatkowego pracownika.
Wielki pochód mikrokomputerów
Przełom nadszedł gdy Janusz Kołodziejski, przyjaciel Państwa Trojak, który pracował jako programista w Ośrodku Badawczo Rozwojowym Chemoautomatyka, wspomniał mu o nadchodzących wielkimi krokami mikrokomputerach, które będą potrzebowały kontrolerów. Pan Tadeusz postanowił przyjrzeć się temu zagadnieniu i w ten sposób MATT rozpoczął rozdział w swojej historii, z którego jest znany do dziś.
W tamtych czasach konstrukcja komputerowych kontrolerów opierała się na łatwo łamiących się blaszkach – stykach. Zakupionych zostało kilka egzemplarzy do testów, po czym zdecydowano o wyprodukowaniu kontrolerów opartych na gumie przewodzącej: rozwiązaniu znanym z ówczesnych kalkulatorów. Szczęśliwym trafem borykające się z problemami finansowymi wrocławskie zakłady ELWRO, wyprzedawały swoje zapasy mat z takiej gumy. Łódzkie przedsiębiorstwo zakupiło je za ułamek wartości. Z tych zapasów MATT korzysta do dziś.

MATT: Od projektu do perfekcji
Pierwszy joystick firmy MATT, nazwany po prostu MATT Joystick, nie posiadał nawet funkcji Auto Fire ani przyssawek mocujących do stołu. Przez niemal dwa lata był udoskonalany. Po kolei dodawano przyssawki oraz brakujący automatyczny ogień. Wtedy wprowadzono oznaczenia MATT-ST i MATT-AF. Nie zabrakło konstrukcyjnych wpadek, jak na przykład użycia słabej jakości przewodów, które łamały się od zwykłego owinięcia ich wokół drążka. Szybko jednak zmieniono dostawcę przewodów na Technokabel, który współpracuje z MATTem do dziś.
Joystick MATT przechodził jeszcze wiele zmian i był dopracowywany przez kolejne dwa lata, aż osiągnął jakość zadowalającą pana Tadeusza. Sprzedaż była również satysfakcjonująca, postanowiono zatem rozszerzyć działalność. Do oferty wprowadzono gamepady Boomerang oraz nowe wersje kolorystyczne joysticka. Radosne kolory ożywiły produkt, a nowo zastosowane materiały pozwoliły obniżyć cenę. Powstała również krótka seria białych joysticków, która się jednak nie przyjęła.
Czas sukcesów
Łódź w ostatniej dekadzie XX wieku wciąż stała chwiejącym się już przemysłem włókienniczym. Prowadząca biuro opracowujące sterowniki wykorzystywane przez włókiennictwo małżonka pana Tadeusza wraz z pracownikami znaleźli się w trudnej sytuacji. Sytuację ratował pan Tadeusz, zatrudniając wszystkich w MATT-cie i wchodząc na rynek sprzedaży sprzętu komputerowego. Choć była to ślepa uliczka i z pomysłu zrezygnowano po roku, joysticki wciąż miały duże wzięcie. Pan Tadeusz wspomina, że przed niedzielnymi wyjazdami na warszawską giełdę komputerową klienci potrafili ustawiać się w kolejce po kontrolery już bladym świtem. Były to czasy prosperity, a MATT zatrudniał 8 osób, które miały ręce pełne roboty.

Wraz z rosnącą sprzedażą przychodziły kolejne sukcesy. Joystick MATT wybrano joystickiem roku 1988 magazynu Bajtek. Model Skorpion, zaprojektowany przez Stefana Drobnera, otrzymał laur Łódź Proponuje w 1994 roku. To pozwoliło na sfinansowanie krótkiej serii reklam w telewizji. Wykupiony kilkusekundowy spot jednak nie przyniósł jednak oczekiwanych rezultatów i nie wpłynął znacząco na sprzedaż.
Skorpiona można było jednak oglądać na szklanym ekranie. W teleturnieju GRA emitowanym na antenie TVP uczestnicy grali w elektroniczną formę ping-ponga i to za pomocą joysticka MATT-a sterowali wirtualną piłeczką na charakterystycznym zielonym stole-ekranie.
Firma MATT otrzymała również tytuł jednostki innowacyjno – wdrożeniowej. Czyli takiej, której twórcza praca i istotny czynnik postępu techniczno-organizacyjnego, wpływa na rozwój gospodarki narodowej. Podstawą do jego wydania były produkowane przedłużacze do joysticków, ograniczające negatywny wpływ telewizorów kineskopowych, gdyż mogły oddalić gracza od TV nawet do 6 metrów.

Nowe ścieżki i pochylnia w dół
Produkcja joysticków stanowiła koło napędowe MATTa. Biznes szedł na tyle dobrze, że pan Tadeusz zaczął myśleć o rozwinięciu skrzydeł i nowych ścieżkach rozwoju. Rozpoczęło się szaleństwo na telewizję kablową, na którym MATT postanowił posurfować do przodu. Rozpoczęto produkcję gniazdek do TV kablowych i sprzedaż kabli. Ta decyzja zwiększyła ruch w interesie i pozwoliła na dalszy rozwój.
Z końcem XX wieku rynek komputerów ostatecznie zostaje zdominowany przez PC. Sprzedaż joysticków spada, a firma wstrzymuje produkcję kontrolerów, skupiając się na osprzęcie dla telewizji kablowych.
Joystick: Reaktywacja!
Taka sytuacja trwa aż do 2005 roku. Wtedy to pracownicy firmy zaproponowali, by zalegające w magazynach spore ilości joysticków wystawić na popularnym portalu aukcyjnym. Ku wielkiemu zdziwieniu, te cieszyły się niesamowitym zainteresowaniem i zawartość całego magazynu została wyprzedana na pniu.
Podjęto zatem szybką decyzję o wznowieniu produkcji kontrolerów dla klasycznych komputerów, nie inwestując w przystosowanie i ukierunkowanie produkcji na współczesne sprzęty.
Jak się okazuje, popyt na joysticki do Amigi czy Commodore jest wciąż duży, spora część produkcji eksportowana jest za granicę. Do ich produkcji wykorzystuje się tę samą technologię co przed 40 laty, a składaniem urządzeń do kupy zajmuje się wciąż ta sama osoba.

MATT w dniu dzisiejszym
W siedzibie firmy można, oprócz zakupienia przewodów czy zwrotnic antenowych, podziwiać swoiste mini muzeum, które dzięki uprzejmości Pana Tadeusza mogliśmy zwiedzić. Znajdują się tam wspaniałe eksponaty z minionych lat, jak stare telewizory czy magnetofony. Największymi perełkami są niemal nieużywane konsole, jak na przykład Amiga CD32, które kupiono do testowania na nich produkowanych gamepadów. Po czym zamknięto w fabrycznych pudełkach.
Za możliwość wysłuchania historii firmy MATT i możliwość zwiedzenia siedziby bardzo dziękujemy założycielowi i właścicielowi firmy, Tadeuszowi Trojakowi.



















