Kapibary Herbaciary to elegancka wojna o ciasteczka. Są gry o podbojach kosmosu. Są gry o starożytnych imperiach. A potem pojawia się „Kapibary Herbaciary” i mówi: „Dobrze, dobrze… ale czy ktoś pomyślał o herbatce i ciasteczkach?” I nagle okazuje się, że największe intrygi nie dzieją się na polu bitwy, tylko przy stole z imbrykiem.
O co chodzi w tej całej herbacianej aferze?
W tej rodzinnej grze wcielacie się w kapibary organizujące przyjęcie herbaciane. Zaproszeni są różni zwierzęcy goście, a atmosfera początkowo przypomina sympatyczne popołudnie z porcelaną i konwersacją. Tak jak Wasza rodzina przy stole. Ale prawda jest bardziej brutalna: każda kapibara chce zatrzymać jak najwięcej ciasteczek dla siebie! Czyli to nie jest zwykłe przyjęcie. To subtelna, futrzasta walka o deser.

Mechanika – Knizia przy imbryku
Autorem mechaniki jest Reiner Knizia, czyli człowiek, który potrafi zrobić strategię z rzeczy tak prostych jak kartka papieru i ołówek. Tutaj działa to podobnie: zagrywasz karty zwierząt, próbujesz pozbyć się ich w odpowiednim momencie, kontrolujesz sytuację przy stole i pilnujesz, żeby ciasteczka nie wyparowały z twojej strony stołu.
Gra jest szybka i przystępna, ale pod tą herbacianą elegancją kryje się mała gra psychologiczna. Bo jeśli źle zagrasz kartę… to twoi goście mogą zjeść twoje ciasteczka zanim zdążysz powiedzieć „Earl Grey”, albo Assam (jeśli jesteś dzieckiem PRLu). Najlepsze w tej grze jest to, że wygląda niewinnie, jak książeczka dla dzieci. Kapibary są urocze, popularne i słodziutkie. Ilustracje miękkie i przyjazne. Herbatka paruje, ale nie uspokaja. A po kilku turach zaczynają się zdania w stylu:
„Dlaczego zaprosiłeś tego tukana?!”
„To moje ciasteczka!”
„Spokojnie, to tylko strategia.”
Gra bardzo szybko zamienia się w cichą walkę dyplomatyczną przy filiżance. Wykonanie – słodycz absolutna, chociaż nie cierpię słodzić herbaty. Trefl zrobił tu coś bardzo sprytnego. Elementy gry są pełne uroku – kolorowe karty zwierząt, żetony ciasteczek, figurka kapibary i imbryczek. Całość wygląda jak ilustracja z książki dla dzieci, co czyni zdradę przy stole jeszcze bardziej uroczą i bolesną.

Dla kogo?
- dla rodzin
- dla młodszych graczy
- dla fanów lekkich karcianek
- dla ludzi, którzy lubią gry w stylu „proste zasady, sprytne decyzje”
- nie dla fanów ciężkich euro
- nie dla graczy szukających epickiej strategii na 3 godziny
Gra trwa około 30 minut i działa w 2–5 osób, więc idealnie sprawdza się jako szybka partia między większymi tytułami.

Podsumowanie – kapibara wie, co robi
Kapibary Herbaciary to gra, która wygląda jak bajka. Rozgrywka jest podobna sprytnej karciance, a kończy się walką o ostatnie ciasteczko. To jeden z tych tytułów, które nie udają wielkiej strategii, tylko oferują czystą, lekką zabawę z nutą planowania. Ocena: 25 ciasteczek przy herbacie. Minus dwa, bo kapibary są zbyt spokojne jak na tak bezwzględną walkę o deser.
Teraz wybaczcie, woda gwiżdże w czajniku, a ja mam ochotę na coś słodkiego…
Do następnego chrupania.
