Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Stranger Things: Po Drugiej Stronie to tytuł, który nie tylko wyciąga cię za nogę spod łóżka i wrzuca w świat Upside Down, ale też przypomina, dlaczego pokochaliśmy planszówki. Za możliwość przeżycia przygody, w której każde losowanie kart może skończyć się ratowaniem przyjaciół… Albo ucieczką przed potworem z innego wymiaru.
Stranger Things: Po Drugiej Stronie: Gra, w której nostalgia ma dreszcze
Na pierwszy rzut oka to po prostu planszówka na licencji hitowego serialu Netfliksa.
Ale już po kilku turach czujesz, że to pełnoprawna wyprawa do Hawkins: Z lat 80. Z magnetofonami, BMX-ami i walkmanami, w których kasety potrafią ocalić ci życie.
To nie jest gra dla tych, którzy lubią spokojne układanie puzzli przy kawie. To jest planszowy survival horror z sercem: Gra, w której przetrwanie to kwestia współpracy, planowania i odrobiny szczęścia (bo w Hawkins szczęście kończy się szybciej niż baterie w latarce).

Mechanika: Kiedy rzut kością decyduje o tym, kto dziś śpi przy zapalonym świetle
Mechanicznie Po Drugiej Stronie łączy kooperacyjną rozgrywkę z elementami przygodówki i taktyki.
Każdy gracz wciela się w jednego z bohaterów serialu: Można zostać Mikiem, Lucasem, Dustinem, Willem, a nawet Jedenastką ( chociaż tutaj Jedenastka gra biernie), i wspólnie próbujecie stawić czoła złu, które przedostało się do naszego świata z mrocznego Upside Down.
Plansza to mapa Hawkins podzielona na lokacje: szkoła, las, laboratorium, dom: Każde miejsce kryje tajemnice, wskazówki i zagrożenia.
W turze gracze poruszają się po planszy, zbierają przedmioty, rozwiązują zagadki, walczą z potworami i próbują zamknąć portale prowadzące do tamtej strony.
Brzmi prosto? Ha! W Stranger Things nic nie jest proste.
Kiedy myślisz, że sytuacja jest opanowana, karta wydarzenia wrzuca ci pod nogi demogorgona, a twoje ulubione postaci nagle zaczynają słyszeć szepty z ciemności.
Najpiękniejsze w mechanice jest to, że każda decyzja ma wagę emocjonalną.
Kiedy wybierasz, czy pomóc przyjacielowi, czy samemu uciec, czujesz to na poziomie serca, a nie tylko żetonów.
Gra genialnie balansuje między strategią a dramatem – nie jest to tylko gra o punktach zwycięstwa, ale o przetrwaniu w świeci, który dosłownie i metaforycznie cię pożera.

Klimat: Nostalgia, strach i popcorn
Nie sposób przecenić klimatu. To gra, która kapie nostalgią jak neonowe logo z VHS-a.
Każda karta, każdy żeton, każdy rzut przypomina, że to nie tylko planszówka, ale hołd dla całej epoki.
Grafika utrzymana jest w stylu retro: Lekko przygaszone barwy, ziarno jak z kasety magnetowidowej,. A figurki bohaterów wyglądają tak, że od razu masz ochotę ustawić je w szeregu i nucić motyw przewodni z serialu.
Muzyka? Jeśli podczas rozgrywki włączysz sobie kawałki z lat 80., immersja jest pełna.
Ważny element to narastające poczucie zagrożenia. Z każdą rundą Upside Down przenika coraz mocniej do rzeczywistości: Pojawiają się potwory, portale i zniekształcenia. W pewnym momencie masz wrażenie, że sam jesteś na granicy dwóch światów.
Gra świetnie oddaje klimat serialu: Mieszankę przyjaźni, tajemnicy i czającego się tuż za rogiem horroru.

Strategia i współpraca – przyjaźń naprawdę ma moc
To nie jest gra, w której możesz być samotnym wilkiem. W Po Drugiej Stronie przetrwanie zależy od współpracy: Jak dobrze rozdzielicie role, zadania i kto poświęci się, by inni mogli przeżyć.
Każdy bohater ma inne zdolności: Eleven potrafi telekinetycznie pokonać potwory, ale traci energię; Mike świetnie dowodzi; Lucas jest mistrzem w znajdowaniu zasobów.
Gra daje satysfakcję, bo nawet jeśli przegrywacie, to przegrywacie razem.
A gdy zwyciężacie czujesz się jak po finale sezonu: Wyczerpany, ale dumny.
Dla kogo?
- Dla fanów serialu: To oczywisty must have.
- Dla miłośników kooperacyjnych planszówek: Świetna mieszanka emocji i strategii.
- Dla rodzin: O ile dzieci nie boją się potworów z innego wymiaru.
- Dla nostalgików: Obowiązkowy wehikuł w przeszłość, do czasów, gdy grało się w Dungeons & Dragons przy świeczkach, a słowo Netflix brzmiało jak nazwa czaru z podręcznika magii.
Podsumowanie:
- Styl: Horror z sercem i klimatem lat 80.
- Mechanika: Kooperacja, wydarzenia, eksploracja i walka
- Klimat: Synthwave, BMX, potwory i przyjaźń
- Trudność: Rośnie jak napięcie w finale sezonu
- Dla kogo: Fani serialu, współpracownicy, gracze z wyobraźnią

Werdykt:
Stranger Things: Po Drugiej Stronie to nie tylko gra. To planszowy epizod serialu, w którym sam piszesz scenariusz. Zamiast oglądać bohaterów na ekranie, stajesz się jednym z nich, czując, że każda decyzja może otworzyć portal… Albo uratować świat.
To tytuł, który łączy pokolenia. Dorosłym przypomina młodość, a młodszym pokazuje, że przyjaźń i odwaga mogą być silniejsze niż cokolwiek, co czai się po drugiej stronie.
A kiedy skończysz rozgrywkę, zostaje to uczucie… Że Upside Down wcale się nie skończyło. Po prostu czeka na kolejną partię.
Na zakończenie dodam, ze gra jest w pełni regrywalna. Chociaż szybko poznajesz karty i ich znaczenie. Po trzeciej rozgrywce większości już nie musisz czytać. Pozostaje bardziej szczegółowe oglądanie grafik.
Tytuł, aż prosi się o dodatki!
Ostatnią ważną dla mnie sprawą jest próg wejścia: Tutaj nie musisz tłumaczyć gry przez pół godziny nowym graczom. Parę minut wprowadzenia, a reszta w praniu…
Za egzemplarz recenzencki gry dziękujemy Wydawnictwu Portal Games
Po więcej informacji o grze zapraszamy na Planszeo

