Superpunk – recenzja komiksu

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

Czasem wystarczy stary walkman dziadka, wierny kompan i zalew punkowego ducha, by stawić czoła rzeczom, których dorośli nie ogarniają. Taki jest właśnie Superpunk. To wyładowana energią jazda bez trzymanki przez świat nastoletniego buntu i nadprzyrodzonych tajemnic. Jak zatem wypada ta podróż i dla kogo jest kierowana?

Punk w każdym z nas

Superpunk można odbierać na kilka sposobów. Z jednej strony mamy dzieciaki walczące w przebraniach superbohaterów z potworami atakującymi miasto, które tylko oni są w stanie zobaczyć. Skojarzenia z Kick-ass są tu uzasadnione. Aczkolwiek recenzowany komiks jest zdecydowanie lżejszy i dla młodszego odbiorcy. Chociaż stawia główne akcenty na akcję i przygodę to z drugiej strony dostajemy opowieść o pięknym okresie w życiu gdy wyobraźnia dopowiadała nam całe historie i światy. Jeszcze zanim zajęliśmy się dorosłymi sprawami i pożarła nas choćby praca w korpo.

Jest to zatem komiks zarówno w pewnym stopniu o dojrzewaniu i radzeniu sobie z bezsensownymi, oczami dziecka, regułami dorosłych. O przyjaźni i budowaniu relacji. Gdzie ciągle w tle majaczy motyw buntu. Zresztą sam tytuł do tego nawiązuje. Ale jest to także, a czasem przede wszystkim, komiks o naparzaniu glutowatych stworów na pobliskim skateparku. Taka mieszanka udała się całkiem nieźle.

I to podwójne znaczenie podobało mi się. Mimo tego dualizmu, komiks wciąż jest kierowany głównie dla dzieciaków w wieku szkolnym. Aczkolwiek czytelnicy, którzy mają już swoje latorośle kilka razy uśmiechną się mimowolnie pod nosem na wspomnienia własnego dzieciństwa, które album potrafi pobudzić. Chociaż Superpunk sięga także po nieco nieoczywiste tematy jak choćby radzenie sobie z traumą przez młodsze umysły. To jednak komiks daleki jest od budowania atmosfery napięcia czy prowokowania do filozoficznych debat.

Lekka i przyjemna

Do tego historia jest napisana wartko. Czyta się ją szybko i sprawnie. W czym zresztą pomaga ładna i estetyczna kreska oraz żywe kolory. Ilustracje są przyjemne w odbiorze, lecz bez przesadnej ilości detali. Tutaj mogło być trochę lepiej aczkolwiek na potrzeby opowiadanej fabuły, gdzie to właśnie wyobraźnia dzieciaków uzupełnia braki, wpisuje się nieźle. Za stronę wizualną Superpunk odpowiada Guilherme Petreca zaś za scenariusz Mirtes Santana.

Choć główną grupą odbiorców są uczniowie szkół to dorośli czytelnicy z uśmiechem odkryją tu echa własnego dzieciństwa. Ze względu na lekkość narracji i przyjemną, choć nieprzeładowaną oprawę graficzną, Superpunk sprawdza się zarówno jako szybka, efektowna rozrywka jak i ciepła opowieść o radzeniu sobie z traumami oraz budowaniu relacji. To przyjemna i relaksująca lektura.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Nagle!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *