Zamek Śpiący - okładka

Zamek Śpiący – recenzja komiksu

Zamek śpiący to komiks na motywach bajki o Śpiącej Królewnie. Brzmi dość banalnie, czyż nie?

Zaraz się przekonamy.

Pierwsze wrażenie

Zamek śpiący jest świetnie wydany. Twarda oprawa, dobór kolorów okładki i grzbietu oraz czcionek wywołuje wrażenie, że mamy do czynienia ze starą księgą z baśniami. Niewątpliwie uprzyjemnia to lekturę i pomaga poczuć klimat. Kolejna mocna strona komiksu to rysunki. Precyzyjna kreska, dobrze oddane szczegóły scenografii, takie jak średniowieczne budowle, przedmioty codziennego użytku. Każda strona jest wypełniona bogatymi detalami, które sprawiają, że świat Zamku Śpiącego ożywa. Styl graficzny jest klasyczny, ale z nowoczesnym zacięciem, co czyni komiks dostępnym dla szerokiej publiczności.

Zamek Śpiący - strona

W krainie średniowiecznej baśni 

Całość dzieje się, ni to w krainie baśni, ni to w średniowiecznej Europie. Świat przypomina późne średniowiecze, stanowiące tło dla postaci z bajek. W królestwie oprócz ludzi mieszkają też zwierzęce hybrydy – jak rozumiemy bohaterowie innych bajek, niziołki (hobbici), koń-rycerz. Mamy miasta znane z naszego świata (Brema), mamy też chrześcijaństwo, siostry zakonne, diabła. Są też nawiązania zarówno do innych bajek (muzykanci z Bremy) jak i do legend średniowiecznej Europy  (pojawia się święta Wilgefortis, jako istotna część fabuły). Podobnie jak w średniowiecznych opowieściach, młynarz jest przedstawiany, jako odrażająca postać.

Fabuła jest rozwijana zgodnie z kanoniczną wersją (mam nadzieję, że nikomu nie zaspoileruję klasycznej bajki). Mamy miasto i zamek, król i królowa chcą dziecko, zła czarownica się obraża i rzuca klątwę, wszystkie wrzeciona w królestwie są niszczone. Potem rycerz, królewna i odjazd w kierunku zachodzącego słońca. Kończy się bajka i możemy poznać dalsze losy zamku i jego mieszkańców. Samo w sobie nie jest to zbyt zajmujące i Śpiący Zamek na tym etapie sam mnie prawie uśpił (hłe, hłe).

Zamek Śpiący - strona

Opowieść szkatułkowa

Akcja nabiera tempa w kolejnych rozdziałach, których bohaterką jest Lady Jain – dziewczyna o której wiemy tyle,  że uciekła z rodzinnego domu, jest  w ciąży i ma mapę swojego ojca, na której ten zaznaczał różne niebezpieczne atrakcje turystyczne. Poznajemy fragmenty jej przeszłości. Wbrew popkulturowym kliszom – pomimo skrywanej tajemnicy nie jest postacią mroczną, ba – wydaje się zaskakująco zwyczajna. Ot, młoda dziewczyna, której przydarzyła się nieplanowana ciąża i w związku z tym zmuszona została zmienić miejsce zamieszkania. Porządna, uczciwa, inteligentna, ale nie wykazuje jakiś szczególnych talentów czyniących z niej klasyczną bohaterkę opowieści fantasy. Z drugiej strony – zwykła osoba w niezwykłych okolicznościach jest w bajkach czymś często spotykanym. 

Jak się potem okazuje opowieść ta ma też wielu innych, równorzędnych  bohaterów takich jak siostra Pokój, która jest matką przełożoną lokalnego klasztoru, oraz rycerz Sir Chess, który jest… no cóż, koniem oraz wiele innych, złożonych i barwnych postaci, które wychodzą daleko poza stereotypowe role z tradycyjnych opowieści. Ich interakcje i rozwijające się przyjaźnie stanowią serce opowieści, a ich dialogi często są przesycone ironią i subtelnym humorem. Całość ma strukturę klasycznej opowieści szkatułkowej: bohaterowie opowiadają swoje historie, w których występują postacie opowiadające z kolei swoje dzieje.

Zamek Śpiący to miejsce, do którego można uciec od problemów świata zewnętrznego. Jest to schronienie dla tych, którzy są inni, wykluczeni lub po prostu szukają nowego początku. W średniowiecznym zamku, który daje tytuł serii, gromadzą się postaci z różnych stron, każda z własną historią i powodem, dla którego tam trafiają. Linda Medley z wprawą splata te historie w jedną, wielowątkową narrację, pełną ciepła i humoru.

Zamek Śpiący - strona

Wrażenia

Nie doszacowałem historii, oczekiwałem ponurej przeróbki klasycznej historii, coś w stylu serii komiksowej Baśnie. Mrok, wyzwania, questy etc. A tutaj dostałem coś w stylu Nowego Yorku Will’a Eisnera w ciepłych, pogodnych kolorach. Historie o zwykłych ludziach, ich problemach i marzeniach, które są z reguły takie same, niezależnie od epoki. 

Zamek Śpiący jest nie tylko opowieścią o ucieczce i znalezieniu schronienia, ale także o poszukiwaniu tożsamości i akceptacji. Medley z wielką umiejętnością wplata w narrację tematy takie jak rodzicielstwo, społeczność, przyjaźń i siła kobiet, czyniąc ten komiks istotnym nie tylko dla miłośników gatunku, ale dla każdego, kto ceni sobie opowieści o ludzkiej różnorodności.

Z rzeczy, które mnie zawiodły to historie niektórych bohaterów, które zostały ogólnie naszkicowane i niewykorzystane, chociaż moim zdaniem zasługiwały na osobne opowieści (kowal Henryk). Również historia głównej bohaterki wydaje się w pewnym momencie schodzić na plan dalszy. W przypadku opowieści szkatułkowych to normalna sprawa, ale tutaj pozostawiono jak dla mnie zbyt dużo luk. Nie wiem na ile to zamierzony efekt, ale jak dla mnie to powinna zostać napisana kolejna część. Trochę dziwi wykorzystanie wątku Śpiącej Królewny, który stanowi pretekst do istnienia opuszczonego zamku otoczonego murem z cierni, ale w sumie w całości historii pełni marginalną rolę. Szczerze mówiąc to kończąc czytanie, można zupełnie nie pamiętać, że w tym zamku była jakaś królewna, a mieszkańcom przydarzył się stuletni sen. 

Podsumowując Zamek Śpiący to komiks, który zachwyca zarówno swoją szatą graficzną, jak i głębią narracji. Jest to lektura zarówno zabawna, jak i wzruszająca, która z pewnością znajdzie swoje miejsce w sercach czytelników szukających czegoś więcej niż tylko typowej baśniowej opowieści.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu Kultura Gniewu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *