Paradise Lost logo

Paradise Lost – recenzja XO/XSX

Dzieło Miltona było kanwą i inspiracją dla wielu, naprawdę wielu tworów, które pochodziły z na wskroś różnych zakątków działalności ludzkiej zwanej kulturą. Najnowsza gra warszawskiego studia Polyamorous udowadnia, że arcydzieło literatury światowej wciąż potrafi podgrzewać wyobraźnie twórców. Paradise Lost to opowieść o utraconym raju, który szybko przeobraził się w piekło. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Paradise Lost – w bunkrze znajdziesz raj

Paradise Lost to gra, w której z perspektywy oczu chłopca poznajemy poniemiecki bunkier, do którego nasz bohater trafia po tym, jak po utracie matki wyrusza na poszukiwania ojca. Rzeczony bukier szybko okazuje się być czymś więcej niż budowlą obronną czy prostym schronem. Eksplorując poznajemy historię miejsca, jego celu i przeznaczenia, losy mieszkańców oraz tych, którzy przyszli nieco później. Chciałbym poświęcić akapit lub dwa aby opowiedzieć nieco historię, którą opowiada produkcja Polyamorous, ale obawiam się, że zdradzając więcej pozbawię czytelników zbyt dużo przyjemności. Historia jest napisana sprawnie, intrygująco i z każdym niemal krokiem naszego bohatera odkrywamy nowe fragmenty rodzące nowe pytania. To mocno motywuje do dalszego wnikania w głąb hitlerowskiej struktury i rzucanie światła na wydarzenia, które miały w niej miejsce.

Paradise Lost

Rozgrywka mocno przypomina produkcję Bloober Team – Layers of Fear, choć podobieństwo jest dość powierzchowne. U Bloobera bohater równie niespiesznie przemierzał korytarze i pomieszczenia i rozwiązywał zagadki. I tu natrafiamy już na pierwszą rozbieżność. Paradise Lost oferuje bardzo proste zagadki, jeśli już ośmielimy się nazwać aktywności w grze zagadkami. Gra jest klimatyczna i buduje niesamowita atmosferę, ale uczciwie trzeba przyznać, mało tam grania. Nasza postać porusza się po trasie jak po sznurku przy którym okazjonalnie trzeba wcisnąć jakiś przycisk. Szczerze mówiąc – zabrakło mi trochę tego urozmaicenia, bo przez to w grze spędziłem tylko około 3 godzin, z czytaniem notatek, obchodzeniem dostępnych zakamarków i gubieniem się w ciemności.

Raj utracony w ciemności

Gubieniem się w ciemności – dobrze przeczytaliście. W Paradise Lost najbardziej przeszkadzało mi to, że było tam tak pieruńsko ciemno. Ustawienia gammy nie pomagały. Bunkier od drugiego poziomu za dość dobrze oddawał realia podziemnego, opuszczonego kompleksu. Na nagraniach dostępnych na naszym kanale Youtube (które naprawdę nie oddają tego mroku) będzie doskonale widać jak kilkukrotnie kluczę i odbijam się od kątów. To były momenty, w których nie widziałem absolutnie żadnego zejścia (na prostej jak sznurek trasie – przypominam).

Paradise Lost

Kolejny kamyczek do ogródka z napisem “technikalia” to widoczna i na szczęście okazjonalna utrata klatek po tym, jak przyspieszyłem nieco gałkę na padzie odpowiedzialną za obracanie kamery.

Choć gubienie się w mrokach korytarzy było bardzo irytujące, to nie zabiło to na szczęście klimatu, który Paradise Lost tak pieczołowicie od pierwszych chwil budował.

Te drobne detale, które trudno nie docenić budują dość niepowtarzalną atmosferę i szybko budują przekonująca wizję świata. Podczas rozgrywki natykamy się na różnego rodzaju notatki i zapiski, które ukazują różne historie. Dość duże wrażenie zrobił na mnie list matki do dzieci, obiecującej to, że niebawem się zobaczą. Niektóre zapiski ukazują wstrząsające wydarzenia i postawy, co tylko potęguje uczucie depresji i zagubienia.

Paradise Lost to doświadczenie

Może to właśnie było zamysłem twórców. Obcowanie z Paradise Lost jest trochę bliższe filmowi, interakcje są proste i momentami nawet zbędne. Tutaj w grę nie mamy grać, a jej doświadczać. Rodzi się dość słuszne pytanie dotyczące swoich oczekiwań.

Paradise Lost to opowieść, którą się chłonie. To historia o megalomanii, chorych ideach i konsekwencjach ich wcielania w życie. Tu każde pomieszczenie i każda notatka ocieka historią o fanatyzmie i jego zgubnych skutkach. Jeżeli szukacie produkcji, która pozwoli odpocząć palcom na padzie, chcecie wniknąć w duszny i intrygujący świat, to Paradise Lost jest dla Was. I będziecie w błędzie, myśląc, że to produkcja dotykająca jedynie tematyki II Wojny światowej osadzonej w oparach postapokaliptycznej scenerii. Jest tu miejsce na wiele innych rzeczy, naprawdę sprytnie i przyjemnie ze sobą połączonych. To jednak należy odkryć samemu. Takie podejście nie tylko może ale i powinno się podobać.

Jeśli natomiast szukasz czegoś nastawionego na akcje lub zagadki, zawiedziesz się sromotnie. Gra jest prosta i krótka. W zależności do której grupy odbiorców należysz, będzie to albo wadą, albo zaletą Paradise Lost.

Plusy

  • Wciągająca historia
  • Niesamowity klimat
  • Historie zawarte w notatkach

Minusy

  • Brak jakichkolwiek aktywności/zagadek
  • Korytarze zbytnio przesiąknięte ciemnością
Paradise Lost
Paradise Lost
Paradise Lost
Paradise Lost
Paradise Lost
Paradise Lost

1 thought on “Paradise Lost – recenzja XO/XSX”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *