Asgard – recenzja komiksu

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

Opowieści o wikingach niby nigdy za wiele, ale wiadomo, że przesyt bywa zgubny, a w szczególności, jeśli historie serwowane są niskokaloryczne lub niskiej jakości. W przypadku komiksu Asgard Ralpha Mayera i Xaviera Dorisona, spodziewałem się generycznego komiksu pływającego w sosie pełnym klopsików z żurawinową polewą. Jakże miło się rozczarowałem, gdyż otrzymałem tygiel, w którym uwarzono napar z naszych swojskich Thorgala, Wiedźmina, uprażonych w skandynawskiej mitologii. Do tego doszedł nieco prometejski motyw wojownika istniejącego wbrew woli bogów i odnajdującego swoje powołanie dzięki młodej dziewczynie. Brzmi nieźle, ale nie uprzedzajmy faktów.

Asgard komiks

Asgard żelazna noga, zabójca potworów

Tytułowy Asgard, to wojownik, który zgodnie z prawem wikingów nie powinien istnieć. Urodził się bez nogi. Naznaczony przez bogów powinien zostać pozbawiony życia zaraz po narodzeniu. Kaleki noworodek, który nie posiada kończyny oznacza, że nie wyrośnie na wikinga przynoszącego chlubę rodzinie. Nie będzie mógł bowiem, sprowadzać wiosek, palić niewiast, gwałcić niewolników, czy jakoś tak. Ojciec, po narodzinach przeklętego przez bogów dziecka winien je zabić. Jednak w tym przypadku, dzieje się inaczej. Dziecko zostaje oszczędzone i wyrasta na zabójcę potworów do wynajęcia. Jakże dobrze znana nam profesja już wkrótce będzie mocno w cenie.

Gdy rybacy przestają wracać z połowów, szczątki łodzi wypłukiwane są na brzeg, umiejętności Asgarda stają się być nieocenione. Brak połowów oznacza również brak wypraw łupieżczych, które stanowią zarobek, utrzymanie, oraz szczebel w karierze każdego szanującego się wikinga, aczkolwiek w niektórych przypadkach również autostradę do Walhalli. Wezwany Asgard rusza zatem na łowy, a w podróży towarzyszą mu wojownik, który za nim nie przepada (lekko to ujmując), młoda dziewczyna, skald oraz żona rybaka, która straciła rodzinę w ostatnich atakach. Kompania będzie urozmaicać podróż i stanowić okazje do pogaduch i przerw w polowaniu.

Asgard komiks

Saga o Asgardzie na skróty

Z żalem stwierdzam, że Asgard nie jest dziełem bez wad i nie udało się uniknąć wpadek. Największe zastrzeżenia mam do scenariusza, który momentami obija się o brak logiki, a chwilami nie potrafi nadążyć za swoją wartką akcją i plącząc się w zeznaniach potyka się o własne sznurowadła. Bohaterowie przejawiają brak konsekwencji w swoim działaniu, plączą się w zeznaniach, dzielą się historiami w dość intrygujących chwilach. Skróty fabularne potrafią zazgrzytać w zębach dość mocno, gdyż podczas lektury rodzi się olbrzymia ilość pytań, na które nie znajdujemy odpowiedzi. No cóż, najwyraźniej uznano, że czasami taka była wola bogów, by Asgard dotarł do ostatniej strony dając czasem gigantyczne fabularne susy na swojej żelaznej nodze. Myślę, że Asgard dużo by zyskał, gdyby przewidziano tu trochę więcej miejsca na rozbudowę postaci, które nabrałyby odrobinę więcej głębi. Alternatywnie równie dobrze mogłoby wyjść całej historii, gdyby darowano sobie niektóre szczegóły i skupiono się wyłącznie na akcji i polowaniu na mordującego wikingów potwora. Próba znalezienia środka niestety powoduje, że Asgard staje w rozkroku i to niezdecydowanie odbija mu się nieco czkawką.

Czytelnik, który będzie potrafił jednak przejść obok tych niedociągnięć, będzie się bawić całkiem przyjemnie. Asgard nadrabia bowiem akcją i fajną, Thorgalową kreską. Historia trzyma w napięciu i toczy się wartkim nurtem od początku do końca. Sceny walki są dynamiczne, a stwór, z którym mierzyć będą się bohaterowie godnie pasie oczy czytelnika. Pomimo dziur i pewnej tekturowości postaci, Asgard jawi się jako ciekawy przykład nadrabiania swoich ułomności. A może taki właśnie był zamysł autorów? Wszak głównym bohaterem jest kaleka, który urodził się bez nogi, jednakowoż pomimo swoich braków stał się niesamowitym specjalistą od zabijania potworów. Jeśli spojrzeć na to w ten sposób, to wręcz ciężko nie docenić tak skonstruowanej pozycji.

Mimo wszystko, uważam, że Asgard nie jest to dziełem wybitnym, ale jest na tyle solidnym, że żądny krwi, wielkich potworów, skutego lodem bezlitosnego świata wikingów i całkiem przyjemnie narysowanej historii czytelnik powinien odłożyć tę pozycję na półkę zadowolony z lektury.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Taurus Media

Asgard komiks

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *