AI: The Somnium Files – Recenzja Xbox One/XSX

Tajemnicze morderstwo i szklane oko

Brzydka deszczowa noc, w opuszczonym parku rozrywki miejscowi śledczy zabezpieczają miejsce zbrodni. Ofiara to młoda kobieta: Brutalnie zamordowana, pozbawiona oka i przywiązana do karuzeli. Jednym z policjantów na miejscu zdarzenia jest Kaname Date: Detektyw z ABIS- specjalnego wydziału miejscowej jednostki, trudniącej się wydobywaniem informacji z beznadziejnych przypadków podejrzanych.
Zadaniem gracza, wcielającego się w postać cierpiącego na amnezję Date, będzie oczywiście przeprowadzenie śledztwa i doprowadzenie mordercy przed oblicze wymiaru sprawiedliwości.

Prowadząc śledztwo nie jesteśmy sami: Przez cały czas detektywowi towarzyszyć będzie sztuczna inteligencja o bardzo uwypuklonych kobiecych cechach osobowości: AI Ball – w skrócie AIBA. Owa koleżanka posiada wygląd oka i “zamieszkuje” w oczodole protagonisty. Jak to kobieta zawsze ma do coś powiedzenia na temat zamiłowań swojego “nosiciela”.
Dzięki ciągłej łączności z globalną siecią i zdolności do rozwoju służy również radą, myśli analitycznie i z ogromną prędkością – dzięki czemu potrafi uratować swojego partnera z tarapatów.

Gra, którą można czytać

Jak przystało na gatunek visual novel: W AI: The Somnium Files, jest niedużo “gry w grze”: Zdecydowania większość rozgrywki to wybór opcji dialogowych w czasie prowadzonego śledztwa.
Jedyne wybory jakie podejmujemy to w zasadzie tylko kolejność zadawania pytań i wybór miejsc, w które należy się udać, by popchnąć fabułę dalej. Mimo, a może dzięki takiemu sposobowi prowadzenia narracji, produkcję Spike Chunsoft, chłonie się jak dobry kryminał.
Historia jak przystało na Japończyków jest zakręcona jak przysłowiowy “świński ogon”, obfitując w wiele zaskoczeń, twistów fabularnych i trzyma w napięciu niemal do samego końca.
Zakończeń z kolei jest kilka, ale “prawdziwe” jest tylko jedno, i do jego odkrycia musimy poznać wszystkie pozostałe. Czyli schemat stosowany przez autora serii Zero Escape pozostał bez zmian, ale wciąż jest chwytliwy.
Dużym udogodnieniem jest to, że nie trzeba całej gry przechodzić od nowa i czytać tych samych dialogów, żeby dojść do rozwidlenia fabuły. Można po prostu wrócić do momentu gdy ono nastąpiło i bez przeszkód pójść w drugą stronę.

Kto? Z kim ? Gdzie?

Fabuła stanowi bardzo mocny punkt gry: Postacie są ciekawe i różnorodne: Mamy więc nastoletnią influencerkę, zakochanego w niej nerda czy zafascynowanego tąże szefa lokalnej Yakuzy. Każda z postaci ma swoją osobistą historię i powody by pomóc w odkryciu zabójcy. Każdy bohater jest powiązany ze sprawą i istotny do rozwikłania zagadki tajemniczego mordercy. Nie mogę powiedzieć, że historia nie ma wad: momentami jest bardzo naciągana i miewa bardzo infantylną formę. Nie brak tu również niskich lotów dowcipów dla “typowego otaku”, sam protagonista się takim wydaje, ale jego mokre fantazje szybko stopuje rezolutna AIBA. Rozczarowuje nieco również sam finał opowieści, szyty dość grubymi nićmi.

Książka, w którą można grać

AI: The Somnium Files przez większość czasu jest “grą do czytania”, ale momentami zmienia się w przygodówkę w konwencji tpp. W tych momentach następują rozwidlenia fabuły: które zależą od wykonanych czynności. Wspomniany na początku ABIS to oddział zajmujący się przeszukiwaniem umysłów: Usypiamy delikwenta, sadzamy na specjalnej maszynie razem z Date, odpalamy sprzęt i wnikamy w sny, z których możemy wyciągnąć więcej niż moglibyśmy na typowym przesłuchaniu.

W czasie psynchronizacji przejmujemy kontrolę nad humanoidalną wizualizacją AIBY i mamy sześć minut by otworzyć mentalne blokady, doprowadzające do znalezienia odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Oczywiście czas jest umowny: gdy się nie poruszamy nie płynie. Każda z czynności jak “otwórz drzwi” czy “wystrzel z pistoletu na półce” zajmuje konkretną ilość czasu. Pewne operacje możemy skrócić przez użycie tak zwanego timie, zdobywanych dzięki wykonaniu innych czynności. Z kolei pewne operacje dadzą nam negatywne timie, wydłużające kolejną czynność. Gdy nie zmieścimy się w czasie możemy powtórzyć część snu od ostatnio rozwiązanej blokady, lub zdecydować się na całą psynchronizację od nowa. Na szczęście nie są to trudne zagadki, więc nawet gdy za pierwszym razem będziemy eksperymentować z opcjami, za drugim podejściem pójdzie szybko i sprawnie, a my zakończymy sen z dużą ilością dostępnego czasu.

Ilustracje na stronach

Grafika jest całkiem przyjemna: Kreska to typowa manga, więc jeśli nie lubisz tego stylu to i nie polubisz warstwy wizualnej gry. Bohaterowie są narysowani odpowiednio z uwypukleniem cech swoich charakterów.
Tła dla novelki są statyczne, dla psynchronizacji to trójwymiarowe środowiska. Mapy może nie są bardzo dokładne, ale potrafią być bardzo sugestywne i pasują do umysłów postaci, z którymi wchodzimy w interakcję.
Dźwięki to w zasadzie tylko głosy: Angielski dubbing jest dobry, i tyle można o nim powiedzieć – nie zachwyca ale nie czuć sztuczności dialogów.
Muzyka chwilami totalnie nie pasuje do wydarzeń na ekranie, choć przeważnie jest w klimacie danej lokalizacji.

Kłopotliwe może być sterowanie padem: W czasie trybu opowieści analog służy do sterowania kursorem po ekranie, zdecydowanie tutaj wygodniejsza byłaby mysz. Za to w trybie psynchronizacji powyższe problemy mijają.

Cyfrowy Nobel czy szmira?

Podsumowując: Jeśli nie lubisz gier typu visual novel, AI: The Somnium Files raczej cię nie wciągnie. Osobiście też nie jestem fanem, ale serią Zero Escape byłem zachwycony: Stąd dałem szansę kolejnej produkcji Spike Chunsoft i się nie zawiodłem. Co prawda kilka chwil zajęło mi wkręcenie się w fabułę, ale jak poszło to z kopyta.
Przeciwnicy mangi również nie mają tu czego szukać. Całej reszcie graczy z czystym sumieniem polecam, żeby dali AI: The Somnium Files szanse, a wtedy zostaną kupieni zupełnie jak ja! Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że aktualnie gra jest dostępna w Game Pass, więc próba skosztowania nic nie kosztuje subskrybentów tej usługi. Gdy tylko przymknie się oko na pewne niedociągnięcia, infantylny miejscami humor, kilka momentów zszytych bardzo grubymi nićmi i nieco rozczarowującą końcówkę. Historia zabójcy młodej kobiety, przywiązanej do karuzeli jest bardzo wciągająca i zdecydowanie warta poznania!

Plusy

  • Świetnie napisana i poprowadzona fabuła
  • Trzyma w napięciu niemal do końca
  • Pomysł na rozgrywkę
  • Przyjemna oprawa

Minusy

  • Ostatnie rozdziały grubymi nićmi szyte
  • Fabularne niedociągnięcia
  • Momentami żenujący humor
  • Mało gry w grze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.