Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Jest taka książka autorstwa Stephena Kinga – Sklepik z marzeniami. W tej opowieści za spełnienie marzeń i pragnień należało uiścić opłatę znacznie wyższą, niż kupujący może się spodziewać. Jeśli ktoś nie czytał, to jest całkiem udana ekranizacja z Maxem von Sydowem i Edem Harrisem, zapewne dostępna na platformach cyfrowych. I choć w przypadku komiksu Ice Cream Man gdzieś w głębokich podstawach ten motyw funkcjonuje, to jednak ku mojemu bardzo przyjemnemu zaskoczeniu, komiks W. Maxwella Prince’a, Martina Morazzo i Chrisa O’Hallorana idzie w nieco innym kierunku.
Ice Cream Man ma to, czego pragniesz
Funkcja lodziarza w Polsce nie rozwinęła się tak, jak w Stanach Zjednoczonych. Rosnące jak grzyby po deszczu budki z lodami rzemieślniczymi stacjonarnie zapewniają doznania smakowe i obniżają temperaturę w gorące dni. Za wielką wodą lodziarze stanowią kolorowy i obwoźny element krajobrazu dostarczającego cukier w młode i starsze ciała. Jeżdżą po okolicy, stając się jej niczym nie wyróżniającym się elementem, jednocześnie będąc przedmiotem pożądania spragnionych ochłody i słodyczy podniebień.
W komiksie Ice Cream Man tytułowy lodziarz pojawia się w życiach różnych ludzi w momentach ich zwątpienia, kumulacji trosk i problemów, oferując uwalniające od zmartwień smaki, prowadzące do potencjalnej ulgi, ale też i olbrzymich konsekwencji. Z marzeniami bowiem tak jest, że często pragniemy wielu rzeczy, nie myśląc o następstwach ich spełnienia. Czasem nie widzimy tego, co kryje się za rogiem , po prostu chcemy się tam znaleźć. A tam może być coś naprawdę nieprzyjemnego. Nawet chwilowe urealnienie pragnień może być bolesne, gdy ktoś je nam odbiera. Człowiek gorzknieje i cierpi, zamieniając się w cień samego siebie.

Słodka wanilia i gorzkie pigułki
Ice cream Man jest opowieścią o mrocznych siłach zabawiających się kosztem ludzi balansujących na granicach i bardzo łatwych do wywrócenia. Bo cóż może być piękniejszego od obserwowania dziecka obrażonego na rodziców stawiających granice? Co zrobi chłopiec cieszący się niczym nie skrępowaną wolnością? Albo uzależniona od narkotyków dziewczyna szukająca działki dla swojego zwijającego się w głodowej agonii ukochanego? Albo muzyk, autor jednego przeboju, mający szansę napisać kolejny, i wrócić na szczyt? Co zrobią ci ludzie, by otrzymać to czego pragną i czy są w stanie się zatrzymać zanim runą w przepaść?
Pierwszy tom Ice Cream Man zarzuca wędkę również na czytelnika. Kim jest lodziarz? Kto się mu przeciwstawi? Czy policja kręcąca się wokół spraw związanych z lodziarzem dojrzy nadnaturalny aspekt unoszący się nad całością? Tu znów przychodzi na myśl wspomniany już Stephen King i mam wrażenie, że wielki pisarz raczej daleko od historii Ice Cream Mana nie odejdzie.
Atmosfera w komiksie jest gęsta jak śmietana z tęczową posypką i choć główny wątek rozwija się bardzo powoli, to obietnica czegoś większego jest bardzo duża, mocno ciągnąca czytelnika głębiej. Choć można się obawiać o jej rozmiary i o to, czy historia nie będzie przegadana. Trzeba bowiem się przyszykować na 9 tomów by poznać całą opowieść o lodziarzu. Po lekturze jednego zbioru ciężko wyrokować, czy historia Ice Cream Mana zabierze nas do jaskini pełnej cudów, czy do króliczej nory pełnej poogryzanych marchewek. Na razie lektura zachęca i zaprasza do oczekiwania na kolejne części.
Bardzo dobry zestaw smaków
Ice Cream Man to dobra pozycja dla fanów tajemnic, pełnych mrocznych mocy objawiających się w „normalnym świecie”. Komiks jest skąpany w nierealnej, gęstej i nieco onirycznej atmosferze. Pomimo swej posypkowej barwności czuć, że w zakamarkach czai się coś niedobrego. Jest ślicznie, kolorowo, a jednocześnie niepokojąco. Autorom udaje się kroczyć w pełnym słońcu, a jednocześnie rozsiewać mrok wprost z tych kolorowych i barwnych kadrów. To oczywiście powoduje gęsią skórkę, a jednocześnie fascynuje. Co jeszcze wymyśli lodziarz? Gdzie się pojawi i komu uprzykrzy życie? Czy ktoś go powstrzyma i jak? Jaka będzie cena?
Ice Cream Man to wspaniała pozycja na majówkę. Znaleźć tu można chłód i mrok pomieszanie z barwnością tęczy i emocjami. Komiks serwuje nam eklektyczną mieszankę, która idealnie wpisuje się w naszą pogodę.
Za komiks do recenzji dziękujemy wydawnictwu Shock Comics.


1 thought on “Ice Cream man – recenzja komiksu”