Mątwa Arystotelesa Timof Comics

Mątwa Arystotelesa – recenzja komiksu

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

Mątwa Arystotelesa, czyli uroczo refleksyjna opowieść o zagubionych rzeczach i zagubionych ludziach.

Mątwa Arystotelesa oraz inne skarby

Witajcie w Dobbiston. Miasteczko nie ma swojego zaprzyjaźnionego superbohatera w połyskującym skafandrze, wydarzenia nie galopują na złamanie karku, a bohaterowie szukają raczej świętego spokoju niż oszałamiających przygód. Ale nawet w pozornie niepozornym miasteczku są miejsca, w których warto się zagubić. Do takich bez wątpienia należy Biuro Rzeczy Zagubionych. To tu trafiają drobiazgi i skarby, które zniknęły z ludzkich codzienności. Utracone pamiątki, spuszczone z oka zabawki i bibeloty zawieruszone przez nieuwagę znajdują tu swoje miejsce. Kierowane, choć to może nie jest najlepsze określenie, przez pana Danielsa, Biuro jest w swej zwykłości i przyziemności nimal magiczne. A pan Daniels jest jego oddanym i cierpliwym strażnikiem. To jego azyl w życiu poukładanym i spokojnym, ale niewolnym od smutku i wciąż dokuczliwych, niewyleczonych ran z przeszłości.

Wszystko ulega diametralnej zmianie, gdy w Biurze pojawia się nowy stażysta, lekkoduch Toby. To niepożądany gość, wrzucony w uporządkowany świat pana Danielsa przez niedbałą machinę biurokratyczną.

Mątwa Arystotelesa Timof Comics

Świat wg. Matthew Dooleya

Matthew Dooley jest angielskim autorem i rysownikiem. Jego pierwsza powieść graficzna – Flake – zyskała szerokie uznanie. Przyniosła też autorowi prestiżową The Bollinger Everyman Wodehouse Prize, najstarszą brytyjską nagrodę przyznawaną literaturze humorystycznej. Historia Dooleya był pierwszą powieścią graficzną, która zdobyła to wyróżnienie, zmieniąjąc percepcję komiksu jako kategorii literackiej. Teraz, dzięki wydawnictwu Timof Comics, także polscy czytelnicy mają możliwość zanurzyć się w opowieściach autora.

Bohaterowie Dooleya to często ludzie, którzy nie żyją w pełni swoim życiem. Przytrafia im się ono, mija ich, czasem tylko lekko trącając pojedynczymi wydarzeniami. Tak jak Toby, podejmujący bez przekonania próby nieprzemyślane, skazane z góry na porażkę. W końcu wepchnięty, zupełnie bez własnej woli, na orbitę poważnego i niechętnego zmianom pana Danielsa, w nieoczekiwanym miejscu zaczyna dostrzegać nowe możliwości i inaczej spoglądać na otaczający go swiat i własne życie. Sam Daniels z kolei, choć pozornie znajduje się na przeciwnym krańcu skali, uporządkowany, stateczny, realizujący jasne cele, sam odkrywa swoje ograniczenia, właśnie dzięki nieogarniętemu Toby’emu. Zderzenie charakterów staje się więc punktem wyjścia do czegoś, czego żaden z bohaterów nie mógł się spodziewać i pewnie nawet nie chciał doświadczyć.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Timof.

Mątwa Arystotelesa Timof Comics

Zagubione, znalezione

W „Mątwie Arystotelesa” sporo jest smutku, sporo jest melancholii. Autor z wdziękiem i empatią opowiada o ludziach uwięzionych we własnych deficytach. I choć wszystko podane jest w sosie lekkiego poczucia humoru, a sytuacje wydają się osobliwe, a czasem wręcz absurdalne, nie mogłem pozbyć się odczucia, że jest w tym komiksie silny i wyraźny uniwersalny przekaz. Wszyscy się czasem gubimy, wszystkich nas dopada czasem dokuczliwe przekonanie o niewykorzystanych szansach, poczucie straty i przegranej. Sam fakt, że Dooley kładzie nacisk na fakt zgubienia też nie jest przypadkowy. To strata jest kluczowa dla naszych bohaterów, to strata i tęsknota za czymś, często nieuchwytnym, może dać impuls do działania.

Mątwa Arystotelesa jest opowieścią niezwykle treściwą, a do tego pełną smaczków poukrywanych w warstwie wizualnej, która, choć dość prosta, jest niezwykle satysfakcjonująca i doskonale współgra ze słodko-gorzką treścią. To historia ze wchech miar budująca i poruszająca. Komiks z miejsca trafił do mojej prywatnej topki tegorocznych lektur. Czego i Wam życzę.

Mątwa Arystotelesa Timof Comics

Polecamy do lektury

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *