Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
W wyniku uchwały Galaktycznego Senatu zdecydowano się na poszerzenie wpływów w całej galaktyce. Do przetargu stanęło pięć frakcji, rozpoczął się kosmiczny wyścig o prym! Przed wami pięć rund latania między planetami, wydobycia zasobów naturalnych, walki z piratami i rozwoju w kilku dziedzinach.
Transgalactica – o kosmiczny prym!
Tak mniej więcej wygląda fabuła Transgalactici autorstwa Daniele Tasciniego. Najnowszej premiery od wydawnictwa Galakta. Gra opierająca się na mechanice rozmieszczania robotników na planszy. Czas rozgrywki to pięć rund, wydaje się niedużo? Z jednej strony niedużo, a na pewno zbyt mało, żeby wykonać każdy ruch, jaki by się chciało. Z drugiej 1,5 godziny to czas potrzebny na rozgrywkę trzech osób. I to taka optymalna liczba.
Ale, cytując klasyka, nie uprzedzajmy faktów! Żeby zacząć trzeba rozłożyć planszę, a do tego trzeba otworzyć pudełko.

Pokaż galaktyko co w środku skrywasz
To jest standardowych, rzekłbym rozmiarów dla gier Galakty. Zawiera… Plansze! Dużą planszę: Stół mamy niemały, zwykle mieścimy się na nim bez problemów, przy Transgalactice miałem pewne obawy czy nie będę musiał go rozkładać, udało się bez!
Plansza jest dwustronna, dla trzech i czterech graczy. Dodatkowo znajdziemy też oddzielne mapy galaktyki dla dwóch i pięciu graczy: Układa się to wtedy na środku głównej planszy.
A dookoła tejże Znajdziemy nadrukowane tory punktacji, ścieżki rozwoju, miejsce na karty i pola akcji, gdzie będziemy ustawiać swoich robotników.
Oczywiście sama plansza, choć największa to bez wyposażenia gry nie stworzy! Do tego niezbędne będą drewniane meple kapitanów i załogantów, symbole rozwoju, surowce, energia, rakiety oraz kartonowe kredyty. Na odpowiednich polach rozłożymy karty technologii i polityki.

Szał mepli i nalepek
Co ciekawe: Meple są gładkie i jednolite kolorem. Jeśli zechcemy by nabrały charakteru należy je… oblepić! Tak! W bonusie do gry dostajemy około 3 godzin na ozdobienie drewnianych postaci i surowców nalepkami. Nie jest to oczywiście konieczne, ale przyjemniej się gra w pełni udekorowanymi pionami. Jedynie czego bym nie obkleił ponownie to meple, którymi przesuwamy po torach rozwoju, każda frakcja na znacznikach rozwoju ma ten sam wzór w jednym kolorze, co może wprowadzać zamieszanie, i lepiej niech zostaną gołe.
Niemało dzieje się też na osobistych planszetkach każdego z graczy! To tutaj zbierają się członkowie załogi przed wysłaniem jej w teren. Znajduje się ładownia, komory kriogeniczne, gdzie hibernują załoganci przed ich powołaniem do służby, a także kolejne ścieżki rozwoju!

3.. 2.. 1.. Start!
No dobra! Frakcja wybrana, mapy rozłożone. Można zaczynać. Oczywiście aby wygrać należy uzbierać jak najwięcej punktów! Punkty można zdobywać w różnoraki sposób. Eksplorując galaktykę i pozyskiwać punkty z planet, wznieść się na wyżyny technologiczne bądź militarne (a najlepiej jedno z drugim, gdyż awans na ścieżce wojennej jest ściśle powiązany ze ścieżką technologii). Można zostać najlepszym handlowcem i politykiem. Wypełniając misje związane z osiągniętymi celami na dostępnych kartach bądź wprowadzając swoich załogantów do galaktycznego senatu.
Follow the leader!
Ale na czym to polega? Pierwszy gracz decyduje o swojej głównej akcji. Stawiając kapitana na głównym polu za nią odpowiadającego. Jeśli zagranie wymaga opłacenia należy to zrobić oczywiście, po czym wykonać np lot rakietą na sąsiednią planetę i postawić tam swoją placówkę. Awansować na polu rozwoju technologii i wykupić tę, która nas interesuje albo pozwoli w przyszłości na jakieś bonusy. Można też podnieść się na ścieżce wydobycia, po czym wykonać zbiory na swoich planetach. Po głównym ruchu, każdy z graczy po kolei może powtórzyć ten ruch swoim załogantem! Tylko biedniej. Np z ruchu rakietą i postawieniem placówki wybrać tylko jedno.
Podobnież technologia: Tylko rozwój, albo jej wykupienie, czy podniesienie się na ścieżce eksploracji planety, albo sam zbiór. Akcje dodatkowo płatne, takie jak rozwój handlu czy militariów są też pełnopłatne, podczas gdy główny gracz ma je ze zniżką. Potem kolejny gracz staje się głównym i ustawia kapitanów na wybranych polach, z wyjątkiem tych już wykorzystanych, a pozostali mogą followować jego ruchy. I tak w kółko leci kabarecik, aż skończą się możliwości wykonania akcji. Wtedy sprzątamy całą załogę z mapy, ustalamy kolejność w następnej rundzie, pobieramy odpowiednie bonusy z mapy i planszetek i rozpoczynamy kolejną rundę!
Wspomniałem o optymalnej liczbie trzech graczy, w tej chwili gra jest najbardziej wyważona, gdy dosiada się czwarty i piąty akcje followania potrafią już wnieść solidną dawkę chaosu, a sama plansza może stać się dość nieczytelna. Czas rozgrywki także wzrasta.

(nie)interakcja
Transgalactica obiecywała dużą dozę interakcji między graczami. Czym trochę mnie zachęciła do kupna gry już na premierę. Niestety tej interakcji nie jest aż tak wiele jak obiecywano. A już na pewno nie ma tej negatywnej, na którą najbardziej liczyłem. No, chyba, że za takową uznamy już podprowadzenie karty misji czy zajęcie ostatniego wolnego miejsca na planecie. Oczywiście za każdą akcją główną można podążać, nie mając już możliwości wykonać jej jako głównej w swojej turze. Choć przepraszam! Jest na mapie tzw. wszechakcja, która daje możliwość powtórzenia dowolnej już zagranej akcji, ale to też jest tylko jednorazowo na rundę.
Niestety (albo stety, jak kto woli) gra się tu zdecydowanie pod siebie, a nie przeciwko współgraczom. Osobiście jestem nieco zawiedziony tym systemem. Ale muszę przyznać, że gdzieś już od trzeciej rundy zaczyna się mocne kombinowanie jak ustawiać swoich ludzików tak, aby do końca gry zdążyć wykonać zaplanowane cele. W ostatniej rozgrywce, którą toczyłem u Planszówkowych Astronautów, zdecydowanie zabrakło mi tej jednej rundy, by wykonać to co sobie założyłem, i w ostatniej już tylko starałem się ugrać jak najwięcej z tego co mam do dyspozycji.
Regrywalność? Transgalactica ma potencjał na wiele niepowtarzalnych układów, zwłaszcza, że każdorazowo losuje się inne karty misji i technologie, oraz inny układ planet. Każda kolejna gra to również bardziej świadome cele rozwoju.

Kampowa grafika
Co zdecydowanie mi się podoba. Szata graficzna! Jak wspominałem w swojej grudniowej liście życzeń na kanale planszeo, Transgalactica ma ten kiczowaty, kampowy sznyt graficzny, który jest zdecydowanie kwestią gustu, ale do mnie równie zdecydowanie trafia. Może też stąd spodziewałem się pełnej złośliwości galaktycznej przygody.
Pudełkowa wersja beta
Z powyższego wynikałoby, że Transgalactica to gra niemal idealna. Nic bardziej mylnego! Owszem, spodobała mi się, i myślę, że będzie cyklicznym gościem na mym stole, ale poznanie jej było bardzo wymagające. Pewne wątpliwości budziły już pierwsze opinie na podstawie angielskiej wersji gry. Dotyczące bardzo nieczytelnej instrukcji, przeczącej samej sobie i niedokładnych oznaczeń na karcie i planszy. Na szczęście wersja polska gry naprawiła wiele z tych błędów. Większość reguł podana jest taką jaką rzeczywiście Tascini sobie wymyślił. Niestety nadal zawiera pewne nieścisłości, które mogą przysporzyć o dyskusje w czasie rozgrywki (ot choćby misja za kolory planet). Wciąż też nie poprawiono znacznika punktacji na polu rozwoju planszetki gracza, ale przynajmniej wiemy już na pewno, że po wysłaniu swojego załoganta do senatu otrzymujemy prawo do całkiem darmowego ruchu na ścieżce rozwoju militarnego.
Więc pewnych reguł należy dociekać poza instrukcją, albo po prostu umówić się co do nich wraz ze współgraczami już przy samych wątpliwościach, o których w instrukcji cicho.

Lądowanie twarde, ale udane
Transgalactica to całkiem udane euro, ale brakuje jej ostatecznych szlifów. Przez co nie nazwę jej grą epicką czy bardzo dobrą. Jakby została wydana nieco zbyt szybko. Coś jak Cyberpunk 2077 na PS4 czy Xbox One. Polska wersja poprawiła sporo, ale nadal nie rozwiała wszelkich wątpliwości. Z pewnością jednak nie zasługuje na potępienie, a kombinowanie jak wykonać wszystkie założone cele mając tak ograniczone przez ilość ruchów oraz działania przeciwnika pole manewru potrafi sprawić satysfakcję.
Nie jest to ani złoty graal ani must have planszowy, ale dla miłośników ustawiania po mapie pracowników solidny tytuł wart ogrania.
po więcej informacji o grze zapraszamy na planszeo
