Gry których nie było Gamebook

Gry, których nie było – recenzja książki

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

Wydawnictwo Gamebook szaleje na rynku wydawniczym książkowych pozycji dotyczących gamingu. Po Wilczym Śladem, I’m too Young to Die, czy Ostatnim z Nas do naszych rąk trafiła pozycja, o której było słychać wiele jeszcze przed premierą. Gry, których nie było to wyjątkowe opracowanie skupiające się na tytułach, które z różnych względów nie ujrzały światła dziennego w oficjalnej dystrybucji. Wyjątkowość polega na tym, że dość rzadko możemy znaleźć tak obszerne opracowanie o projektach, które z jakiegoś powodu nie wyszły – dosłownie i w przenośni. O tytułach, które pojawiały się w prasowych zapowiedziach, a potem tonęły w szufladach biurowców lub garażach twórców. I co najważniejsze – nareszcie mamy tą książkę po polsku.

Gry których nie było Gamebook

Wydanie z najwyższej półki

Gamebook od samego początku swojej działalności stawia na jakość wydań i nie inaczej jest w przypadku najnowszego tytułu. Wydanie Gier, których nie było jest najwyższej klasy. To 700-stronicowe tomiszcze składa się z papieru wysokiej jakości. Druk nie zbiera paluchów, nie rozmywa się, a to, niestety, nie zawsze jest standardem na rynku. Przy zachowaniu ceny porządnego komiksowego integrala, Gry, których nie było wydają się być wydawniczym wzorem.

Książka zawiera w sobie mnóstwo informacji. Mamy tu zdecydowanie mniej screenów, niż przy wspomnianym I’m too Young too die, czy Księdze CRPG ale jest to wynikiem tego, że mamy do czynienia z pracą prawdziwego archeologa. Autor postanowił dotrzeć do twórców gier i gdy tylko się dało, zdobywał screenshoty z cudem uruchomionych na współczesnym sprzecie programów. Czasami jednak tego nie dało się zrobić, wiec próbowano tu tworzyć wizualizacje gier na podstawie wspomnień autorów Udało się zamieszczać też wygrzebane z szuflad grafiki koncepcyjne czy materiały robocze, konspekty, notatki. Swoją drogą to niesamowite, że ludzie mają taką zajawkę, że potrafią uruchomić płytkę z kodem, która przeleżała w czyimś garażu przez czterdzieści lat. Zarzut (nieuzasadniony imo), z którym czasem się spotykałem w rozmowach dotyczących poprzednich wydań książkowych wydawnictwa był taki, że zawierały w sobie mało treści. Prawda jest taka, że mówiliśmy o pozycjach, które nie ukrywały nigdy, że podążały bardziej albumową ścieżką, co niejako wymuszało dużą ilość olbrzymich ilustracji. Myślę, że to nieco naciągane, ale można wszystkich czytelników, którzy podzielają ten pogląd uspokoić. Gry, których nie było zdecydowanie nie będą mierzyć się z takimi zarzutami. Znajdziemy tu obszerne artykuły poruszające kwestie powstawania opisywanego tytułu, wyczerpująco opowiadające o wszystkich czynnikach mających wpływ na brak możliwości jego wydania, wywiady z twórcami i ich wypowiedzi. Treści jest tu naprawdę sporo.

Gry których nie było Gamebook

Gry, których nie było. Czasami jednak są.

Gry, których nie było to niesamowita podróż do świata tworzenia gier, ale skupiająca się nie na sukcesach, albo twórczych wyborach. Tu na pierwszym planie są porażki. Projekty zbyt ambitne by zawojować rynek, zbyt niedokończone by zachwycić. To opowieść o zagubionych w czasie ofiarach biznesowych decyzji lub wydawniczych kalendarzy.

Praca Franka Gaskinga wzbudza szacunek i podziw. Pieczołowitość, z jaką zabrał się do opisywania gier, które nigdy nie ukazały sie na rynku jest niesamowita. Przy czym warto tu dodać, że sporo z opisywanych tytułów utonęło w pomroce dziejów i rozmywają się w coraz gorszej pamięci tworców, więc nawet katalogowanie takich gier, szczególnie z najstarszych okresów przemysłu growego, bywa wyzwaniem, a czasami jest dziełem przypadku. Tym łatwiej dostrzec olbrzymi wysiłek, który Gasking włożył w zebranie tego do kupy. Widać, że autor przyłożył się do odrobienia pracy domowej. Wszystkie wspomniane tytuły zostały pieczołowicie i z należytą starannością opisane. Gdzie można było dotrzeć do twórców, to tak się stało. Zawarte wypowiedzi i wspomnienia dodają tej pracy ludzkiego pierwiastka.

Miłośnicy elektronicznej archeologii i growych wykopalisk będa wniebowzięci. Grymuar zawiera mnóstwo ciekawostek na temat gier, których z rozmaitych względów nie udało się wydać. Te siegają aż początków zabawy z grami wideo. Już w latach 70-tych można było znaleźć całkiem nieźle rokujące tytuły, które nie wypłynęły na szerokie wody masowego odbiorcy. Gry, z którymi wiązano wielkie nadzieje, a okazały się zawodzić na ostatniej prostej. Albo takie, które od samego początku były skazane na niepowodzenie, ale pchane zaangażowaniem twórcy, powstawały do etapu działających prototypów.

Gry których nie było Gamebook

Nie zabrakło też polskiego akcentu

Do miłej tradycji należy również fakt, że Wydawnictwo Gamebook wzbogaca polskie wydania książek dodawaniem informacji o krajowych tytułach zwiazanych z tematyką danej książki. Tak było w przypadku Almanachu Point and Click czy I’m too Young to Die. Nie inaczej jest w przypadku Gier, których nie było. Znajdziemy tu cały rozdział o polskich grach, które również nie pojawiły się w planach wydawniczych. Stanowi to bardzo miły dodatek, który pokazuje, że od samego początku nasza branża, choć wystartowała nieco później niż cały świat, mierzyła się z podobnymi problemami, jak wszyscy.

Gry, których nie było to potężna pigułka wiedzy o naszym ukochanym medium, która rzuca światło na nieoczywiste strony tworzenia gier. To niesamowita podróż w świat, którego posmakować mogli nieliczni. Insiderzy, przyjaciele twórców i wydawców, decydenci. Teraz, dzieki retroarchiwizacji i cyfrowej archeologii niewydane tytuły trafiają pod strzechy, choć miały umrzeć gdzieś na pustyniach, garażach, strychach i szafach. Wciąż jednak są puste pozycje na liście dostępności pokazujące, jak wiele jeszcze jest do odkrycia. To fascynujące, ale nie od dziś wiadomo, że najciekawsze rzeczy z dawnych czasów archeolodzy najczęściej znajdują na śmietnikach. I chwała im za to, że wciąż to robią.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Gamebook.

Gry których nie było Gamebook

Polecamy do lektury


1 thought on “Gry, których nie było – recenzja książki”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *