Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Korzystając z sezonu ogórkowego biorę się za kolejnego „półkownika”, który przeleżał swoje, czekając na lepsze czasy. Preferencje Systemowe, zakupione pod wpływem impulsu powstałego przez okładkę i krótką formę komiksową z pierwszego numeru odświeżonego Metal Hurlant to kolejne dzieło, po lekturze którego stwierdzam, że przeleżało na stercie wstydu zdecydowanie zbyt długo.
System ustawiony według preferencji
Przyszłość jawi się w nawet nienajgorszych barwach. Ludzie są w miarę zadowoleni, bezpieczni, posiadają zrobotyzowanych służących i pomoce domowe. Technologia rozwinęła się do poziomu, w którym możliwe jest zamontowanie w robocie sztucznej macicy i po sztucznym zapłodnieniu, donoszenie dziecka przez automat. Rozwiązanie bezpieczne, wygodne i jednocześnie pozbawiające matczynej więzi z rodzicielką.
Ale – co do zasady – ludzie mają wszystko, poza pełną kontrolą nad niektórymi aspektami swojego życia. Oto bowiem, jak się okazuje, treści tworzone przez ludzi zajmują tak olbrzymią ilość pamięci, że prężnie działa urząd, który badając popularność danego kontentu wydaje decyzje o bezpowrotnym kasowaniu niektórych treści, po to aby uzyskać miejsce dla innych. Gwoli ścisłości – nie mówimy tu o filmikach z kotami, albo nowych odcinkach Mody na Sukces. Każdego dnia do wirtualnego kosza wędrują klasyczne dzieła prozy, poezji i kinematografii.
Cała ta sytuacja oczywiście budzi cichy sprzeciw ludzi wrażliwych na kulturę i pojedyncze jednostki w tajemnicy zaczynają zachowywać niedozwolone treści dla potomności. Bohater pęka, po tym jak nakazane zostaje usunięcie wszystkich materiałów związanych z Odyseją Kosmiczną 2001 Stanleya Kubricka oraz samego filmu. Organy ścigania są jednak zawzięte. Bohater musi zatem uciekać, wraz z rodziną oraz robocim asystentem Mikkim, który jednocześnie nosi w sobie jego nienarodzoną jeszcze córkę/
Komiks jest podzielony na dwie części. Pierwsza jest typowym zbiorem cegieł, z których zbudowano komiksową rzeczywistość. Pokazuje przyszłość wraz ze szczegółami, zarysowuje bohaterów. Ukazuje detale urzędniczej machiny i to w jaki sposób funkcjonuje świat. W drugiej natomiast na pierwszy plan wychodzą Mikki oraz dorastająca dziewczynka, którą robot nosił w sztucznym łonie. Pokazane są relacje pomiędzy maszyną i dziewczynką, która ma do wykonania dość poważne zadanie.

Systemowe wykluczenie
Słowo, które robi się coraz popularniejsze i ciśnie się na usta po lekturze to transhumanizm. W zasadzie to pierwsze wrażenie jest takie, że Preferencje Systemowe będą grać głównie na tę nutę. Jednak przyjąć to stwierdzenie byłoby chyba trochę krzywdzące dla komiksu Ugo Bienvenu. Preferencje Systemowe są bowiem prawdziwym oceanem motywów i ścieżek interpretacyjnych. „Wychowywanie” AI, więzi rodzinne, biologiczne potrzeby kontaktu, wirtualne dobra kultury versus fizyczne kopie, a także rola wytworów kultury, przesadzona polityczna poprawność – wszystko mniej lub bardziej wyziera z kadrów, ale, i co najważniejsze, nic ze sobą się nie gryzie.
Komiks Bienvenu jest na pewien sposób przerażający, albowiem jawi się jako wiadomość wysłana z przyszłości, która rozpoczyna się na naszych oczach. Powoli staje się zwierciadłem, w którym możemy i powinniśmy zacząć się przeglądać. Choć smutne obrazki niszczenia dzieł sztuki jeszcze nie następują, to kto wie, czy w świecie zaprzeczania dowodom naukowym nie dojdziemy do momentu, w którym tak jak bohaterowie Preferencji Systemowych, nie mając fizycznych odpowiedników będziemy musieli się pozbyć „Samych Swoich” aby zwolnić miejsce na filmiki wrzucane przez Rączego_Czesława czy innego Welocyraptora_027. A może to metafora, która ma pokazać, że następuje próba zrzucenia klasycznych dzieł z należnych im cokołów? Muszę przyznać, że scena, w której usuwano Odyseję Kosmiczną 2001 Stanleya Kubricka gotowała mi wnętrzności.
Preferencje Systemowe są trochę moralitetem Science Fiction i potrafią grać bardzo klasycznymi zabiegami. Statyczne kadry, rozbudowane dialogi, nastrojowe przejścia. To komiks, w którym obrazki nie zawsze grają pierwszą rolę. Dialogi są świetnie napisane (i przetłumaczone) i pełne są mądrości czy gorzkich piguł. Tak jak rozmowa głównego bohatera o sztuce, której twórca jawnie i otwarcie wyznaje, że nie ma żadnych głębszych refleksji, nie przekazuje żadnych wiadomości do świata ani nie zamierza stać się dzięki swoim dziełom nieśmiertelny. Nie przeszkadza mu usuwanie klasyków, by zwolnić miejsce na jego twórczość, dopóki ma za to płacone. Nie liczy na postawienie pomnika trwalszego niż ze spiżu, bo twórczość dla niego i tak jedynie przedłużanie nieuchronnego odejścia w niebyt.
Zastanawiająca jest postać Mikkiego – robota. To niesamowita postać, która ma mnóstwo ciekawego do powiedzenia. Analiza i porównanie zdolności percepcyjnych ludzi i robotów jest niezmiernie ciekawa. Ale idąc dalej – rola, którą odgrywa Mikki w życiu dziewczynk jest o wiele większa niż jej biologicznych i organicznych rodziców. Choć Mikki nie tylko wykorzystuje dane, którymi został naładowany przez ojca, to próbuje go również naśladować. Uzasadnione jest zatem pytanie o to, czym to się tak naprawdę różni od tego, jak sami wychowujemy swoje dzieciaki.
Zagranie tłumacza aby tytułować robota mianem „onego” i tak odmieniać jego wszelkie zaimki jest denerwujące, ale uzasadnione. Moda na zmienianie rodzajów i końcówek osobiście kaleczy mi uszy i ciężko się czyta, ale pamiętajmy, że w Preferencjach Systemowych mamy świat, w którym wrażliwość na czyjeś odczucia jest wywindowana do absurdalnego poziomu i zabieg ten potęguje to wrażenie. Uważam, że tłumacz wykonał tu wspaniała robotę.

Wybierz swoje preferencje
Preferencje Systemowe, to komiks, który (jak już wspomniałem) tak naprawdę zapragnąłem przeczytać już od momentu, gdy zobaczyłem robota Ugo Bienvenu na okładce Metal Hurlant. Autor, również w tym samym numerze periodyku, pokazał niesamowitą umiejętność obserwacji i skłonność do komentowania kierunku, w którym zmierzamy. Czy automatyzacja, robotyka i AI są dla nas zagrożeniem? Oczywiście, ale na tyle dużym, na ile sami sobie pozwolimy na jego rozrost. Ostatecznie, to człowiek jest panem, władcą i architektem – zarówno swojej przyszłości, jak i zguby.

3 thoughts on “Preferencje Systemowe – recenzja komiksu”