Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Są gry, które uczą strategii. Są gry, które uczą współpracy.
Worms uczy jednej, niezwykle ważnej rzeczy: że nigdy nie wolno ufać robakowi uzbrojonemu w bazookę.
Jeśli ktoś zna kultową serię gier komputerowych Worms, to już na starcie wie, że tu nie będzie ani elegancji, ani litości. Będzie za to chaos, śmiech, zdrada sojuszy i nagłe eksplozje, które sprawiają, że jeszcze przed chwilą zwycięska drużyna zamienia się w krater pamięci.

Klimat: absurd w czystej postaci
Worms w wersji planszowej robi rzecz trudną: oddaje ducha cyfrowego oryginału bez udawania, że jest poważną planszówką. Tu wszystko jest lekko przerysowane, celowo głupkowate i absolutnie świadome swojej konwencji:
Robaki? Są. Bronie? Są, i to jakie! Granaty, bazooki, owce, banany i inne narzędzia zagłady, które wyglądają jak żart, a działają jak wyrok sądu ostatecznego.
Fizyka? Cóż… Nazwijmy ją fizyką wormową, czyli taką, która nigdy nie działa tak, jak planowałeś — ale zawsze w sposób spektakularny. Wiatr… Zakała całej gry.
Mechanika: prosto, ale z pazurem (i dynamitem)
Na papierze zasady są zaskakująco przystępne. Ruch, zagranie karty broni, efekt. Tyle.
Ale pod spodem czai się esencja Wormsów: ryzyko, niepewność i cudownie nieprzewidywalne konsekwencje. Ponownie… Wiatr, zakała całej gry.
Każdy ruch to pytanie: Czy właśnie wykonuję genialny manewr… czy podpisuję własny akt zgonu?
Plansza zmienia się dynamicznie — tu coś wybucha, tam znika kawałek terenu, a robak, który miał być bezpieczny, nagle odkrywa, że bezpieczeństwo było tylko sugestią.

Interakcja: wysoka, głośna i osobista
To nie jest gra, w której każdy robi swoje. To jest gra, w której każdy robi coś komuś.
Ataki są bezpośrednie, decyzje brutalne, a zemsta… bardzo satysfakcjonująca. Worms nagradza pamiętliwość: Aha, strzeliłeś do mnie dwie rundy temu? Cóż za zbieg okoliczności, właśnie wylosowałem owcę.
I nagle wszyscy przy stole wiedzą, że to już nie jest gra o zwycięstwo — to gra o honor.
Losowość: tak, i całe szczęście
Czy Worms jest losowy? Oczywiście! Czy to wada? Absolutnie nie.
Losowość jest tu częścią żartu, paliwem dla emocji i gwarancją, że nawet mniej doświadczony gracz może w jednej turze zmienić bieg partii. To nie jest gra do matematycznego liczenia punktów — to gra do:
śmiechu, opowieści po partii, i zdań zaczynających się od: Nie uwierzysz, co się wtedy stało…

Wrażenia z rozgrywki: głośno, szybko, z emocjami
Partie nie ciągną się w nieskończoność, napięcie jest stałe, a każdy gracz czeka na swoją turę z mieszaniną nadziei i strachu. Bo w Wormsach nawet najlepszy plan może eksplodować, a najgłupszy ruch może przejść do legendy stołu.
To gra idealna na:
- spotkania towarzyskie, bo próg wejścia jest śmiesznie niski
- fanów gier wideo, a w szczególności tych wychowanych w latach 90′ tych
- ludzi z dystansem do siebie
- nie dla perfekcjonistów
- nie dla miłośników cichego euro

Podsumowanie
Worms: Gra Planszowa to nie jest planszówka, która udaje coś, czym nie jest. Ona celebruje chaos, śmieje się z graczy i daje im narzędzia, by śmiali się razem z nią — albo z siebie nawzajem.
To gra, w której przegrywasz z uśmiechem, wygrywasz z niedowierzaniem. A każda partia zostawia po sobie historię.
Krótko mówiąc: jeśli przy stole padnie hasło No dobra, jeszcze jedna partia — to wiesz, że Worms zadziałał. Tylko ten cholerny wiatr…zawsze w oczy…
W planszówki gramy razem z Planszeo
