Zatruty Kielich Bennett

Zatruty Kielich – recenzja książki

No proszę, tak się stało, że książka, która zdobyła nagrodę Hugo 2025 trafiła w moje ręce pod koniec tego samego roku, a zająłem się nią na tyle późno, że skończyłem czytać równo z początkiem 2026 roku. Tylko i wyłącznie dlatego Zatruty Kielich wypadł z zestawień za rok 2025, albowiem po pochłonięciu tytułu Roberta Jacksona Bennetta mogę jedynie potwierdzić klasę tej pozycji i z żalem przerzucam ją do przyszłego zestawienia. Bo, to że w nim wyląduje jestem niemal pewien. Zatruty Kielich bowiem zaskakuje wysokim poziomem. Jest świetnie napisany, czyta się go lekko i przyjemnie, wciąga, a dodatkowo jest pozycją, za którą spokojnie sięgnąć mogą nie tylko miłośnicy fantastyki.

Imperium w opałach

Kiedy w rezydencji należącej do jednego z możnych rodów ziemskich ginie funkcjonariusz imperialny do wyjaśnienia okoliczności tej śmierci wysłana zostaje Ana Dolabra – błyskotliwa i ekscentryczna, acz wysokiej rangi funkcjonariuszka wymiaru sprawiedliwości. Nadzwyczajne środki podjęte przez władze są nad wyraz dziwne, albowiem śmierć nastąpiła na obrzeżach imperium, wskazując na to, że Ana zostaje zesłana na prowincję odpokutowując jakieś winy. Jako asystenta Ana wybiera sobie Diniosa Kola, pełniącego rolę mnemorytownika. Są to ludzie o zmodyfikowanym umyśle, potrafiące zapamiętywać wszelkie szczegóły, obrazy, dźwięki i wypowiedzi. Najbardziej jednak osobliwa jest sama śmierć, nad rozwikłaniem pracują Ana i Dinios. Denat został rozerwany przez drzewo które wystrzeliło z jego piersi niczym Alien u Ridleya Scotta. Choć imperialna rzeczywistość, pełna modyfikacji flory i fauny w pierwszej chwili wydawać by się mogła, że przyjmie takie zejście ze świata jako nic niezwykłego, to jednak wokół całej sprawy pytania tylko się mnożą, a sprawa zaczyna zataczać coraz większe kręgi. Całość rozpędza się z każdą stroną, prowadząc do spisku i zagrożenia wiszącego nad całym imperium.

Zatruty Kielich to kryminał, elementarne drogi czytelniku

Przeglądając sobie różne opinie o tej książce, natrafiłem na takie, iż mamy tu do czynienia z opowieścią z gatunku biopunk, ponieważ bohaterowie poruszają się w świecie opartym na przetworzonych organizmach i materii organicznej. Grzyby do filtrowania wody, mech jako strzecha i uszczelnienie, roślinne drzwi i wrota reagujące na specyficzne związki stanowiące klucze do ich otwierania. Już kojarzycie klimat? Szczerze mówiąc, pływając w tych wszystkich ilościach gatunków nazewnictwo danych szufladek bywa drugo i trzeciorzędne. Zatruty Kielich w swoim DNA to rasowy kryminał. Bohaterowie meandrują w układach i imperialnych koteriach, odnajdują ślady i tropy, rozgrzebują stare zaszłości i nowe układy odnajdując i zdzierając kolejne warstwy tej sprawy. Całość podana w sposób godny najlepszych dzieł gatunkowych. A to, że autor stwierdził, ze umości wszystko w tym bujnie rosnącym i niebezpiecznym świecie pełnym niszczycielskiej flory i fauny – no cóż, może to dla jaj albo zmyłki. A może po prostu Bennett tak dobrze się czuje w wymyślonych światach, że łatwiej mu tworzyć takie eklektyczne perełki. Łatwo będzie wrzucić Zatruty Kielich do kubełka z napisem „fantastyka”, ale jeszcze trudniej go będzie w nim utrzymać. Ten szybko go wypełni i zacznie się wylewać przez brzegi, bo po prostu wychodzi poza proste ramy nie dając się łatwo szufladkować.

Jak puzzle

Bohaterowie są ciosani niby według starych zasad, stanowiąc niemal idealne przeciwieństwa. Din, początkujący adept służący w wymiarze sprawiedliwości, odznaczający się wyjątkowymi umiejętnościami w kwestii zapamiętywania, nawet jak na mnemorytownika. Ana – osobliwa i ekscentryczna urzędniczka wyższego szczebla o niesamowitej inteligencji i zdolnościach analitycznych. Oboje są w stanie złamać panując reguły, choć oczywiście w różnym stopniu i na różnych pułapach. Oboje są naczyniami wypełnionymi tajemnicami. Oboje, tak bardzo inni i wykluczający się wzajemnie, jednakowoż uzupełniają się w tak wielu kwiestiach. Jedno informacje zapisuje, drugie je interpretuje. Zależności i sekrety, które skrywają Ci bohaterowie fascynują. To naprawdę dobrze skrojone postaci.

Zatruty Kielich równie dobrze prezentuje się w warstwie językowej. Książka jest napisana z polotem, w łatwo przyswajalny sposób. Dość rzec, że nawet osobliwe imiona czy nazwy własne wskazujące na wysoką kreatywność zarówno autora i tłumacza nie wyhamowują czytelniczego pędu i strony niemal same się przewracają. Jest to zdecydowanie kolejny argument na „tak”.

Bennett, mający na swoim koncie już całkiem sporo tytułów, w Polsce wydany został na razie tylko z trzema (Miasto Schodów, Odlewnia i rzeczony Zatruty Kielich). W tym roku nadciąga kolejna część trylogii Założycieli, czyli Brzeg oraz kontynuacja Zatrutego Kielicha, czyli Kropla Zepsucia. Jest to autor dość młody (rocznik 84), więc można zakładać, że jeszcze wiele ciekawych pozycji spod jego ręki wyląduje na półkach. Zacząłem przygodę z książkami Bennetta od Zatrutego Kielicha i mam zamiar nadrobić pozostałe dostępne pozycje, tak szybko jak się da. Muszę się przekonać, czy są równie dobre, co dopiero ukończona pozycja.

Książka ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa MAG.

Polecamy do lektury

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *