natychmiast to skasuj

Natychmiast to skasuj – recenzja książki

Nie zapomnij do nas zajrzeć – > Facebook Logo Instagram Logo Spotify Logo

Warszawa wg Konrada Hildebranda. Całkiem niedaleka przyszłość, choć nie tak utopijna jak sobie ją zwykliśmy wyobrażać. Z jednej strony korporacje rządzące każdym aspektem życia. Z drugiej strony kościół (choć w zasadzie też korporacja), w nieco w innej formie niż znamy: Wciąż obiecują życie wieczne, ale teraz czysto praktycznie oferują zamrożenie organów i wybudzenie gdy tylko technologia na to pozwoli. 

Wszędobylska sieć, oplatająca cały świat: Każde jedno urządzenie jest ze sobą spięte i przesyła niezliczoną ilość danych. 

Hakowanie.. Hakowanie nigdy się nie zmienia

Jedno co się nie zmienia to popularność różnej maści influencerów, bądź aspirujących do tego miana. Cała historia rozpoczyna się w momencie, kiedy dwóch zdolnych hakerów na streamie chwali się wykryciem dziury w zabezpieczeniach serii… Lodówek. Atak na jeden z takich sprzętów AGD kończy się, jakby to powiedział Johny Silverhand, wypłaszczeniem jednego z hakerów. Cała sytuacja wygląda na nieszczęśliwy wypadek, a sprawa szybko zostaje zamknięta.

Uciec od przeszłości

Sabina Cichocka, była dziennikarka śledcza, zniszczona przez oligarchów, którym sama niszczyła biznesy ujawniając ich machlojki. Aktualnie korpo biurwa, która w ciszy i spokoju produkuje spoty reklamowe dla lokalnych klientów. Pewnego dnia na jej skrzynce pocztowej pojawia się prośba o pomoc w rozwikłaniu sprawy śmierci hakera. Kto i jak znalazł Sabinę? Która postarała się dość skutecznie jak do tej pory kryć przed dawnym życiem. Czy wypalenie mózgu Vapora X to jednak nie był wypadek? Czy Sabina zdecyduje się wskoczyć w sam środek zawieruchy, w którą wplątany jest również kościół i grupa bezwzględnych najemników?

Swojski cyberpunk

Natychmiast to skasuj to cyberpunk pełną gębą. Warszawa przyszłości to pełne neonów miasto zarządzane niczym Chicago w Watch Dogs autonomicznym systemem operacyjnym. S.A.W.A. widzi wszystko i wszystkich. A także potrafi sterować elementami stołecznej infrastruktury. Jest również swojsko, to wciąż Warszawa, jaką możemy znać. Technologia nie jest także przegięta. To przyszłość, która może się przydarzyć!

Cyber trzęsienie ziemi

Fabularnie Natychmiast to skasuj zaczyna się iście jak u Hitchcocka, efektowna śmierć młodego hakera to dopiero preludium do rozkręcającego się właśnie tornada. 

Akcja nie zwalnia, pędzi niczym Intercity. A nawet chwile spokoju to raczej przyczajka w ciemnym pomieszczeniu niczym Sam Fisher. Kiedy w powietrzu słychać szum serwerów i bzyczenie uzbrojonych dronów. A sama chwila spokoju jest idealnym momentem, by ujawnić kolejny twist fabularny! I robi to cholernie dobrze!

Konrad Hildebrand w swojej powieści bardzo zręcznie łączy wątki, które już gdzieś zdążyły się przewinąć w popkulturze w jedną zgrabną całość. Natychmiast to skasuj jednak nie stanowi bezmyślnego zlepku tych elementów, a tworzy z nich spójny świat. W który wsiąknąć można jeszcze bardziej za sprawą soundtracku, jaki stanowią utwory sugerowane przez autora przed rozpoczęciem czytania.

Gdy już się wkręci na obroty

Powieść nie rozkręciła się od razu, ale gdy już weszła na obroty, nie schodziła z nich ani na moment! Natychmiast to skasuj toczy się na kilku poziomach, nie tylko z perspektywy Sabiny. Wszystkie te wątki łączą się ze sobą w kulminacyjnym momencie. A moment ten nie będzie absolutnie spacerkiem przez Królewskie Łazienki w ciepłe niedzielne popołudnie.

Hildebrand bardzo fajnie buduje napięcie, konsekwentnie prowadząc nici fabularne do grande finale!
W którym to niestety trochę przegiął z ilością fajerwerków. Tak dosłownie jak i w przenośni, Natychmiast to skasuj nie pozwoliło odłożyć się na półkę, aż do ostatniej strony, ale gdzieś tak chwilę przed rozwiązaniem zaczęło tracić ten dreszczyk. Nie był to nagły skok na główkę, ale wyraźny zjazd. Choć równie spektakularny jak zjazd V po szklanych ścianach Konpeki Plaza.

Natychmiast to skasuj nie rozkręciło się od razu, straciło napęd nieco przed finałem, ale cały czas wciskało w fotel. Cieszę się, że nie skasowałem tego natychmiast, tylko przeczytałem do samego końca. Polecam! Czekam na więcej!

2 thoughts on “Natychmiast to skasuj – recenzja książki”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *