Nie zapomnij do nas zajrzeć – >
![]()
Superfarmer – gra, w której nagle okazuje się, że liczenie królików to bardziej skomplikowana matematyka niż całe równania z tablicy Einsteina. A wszystko zaczęło się w czasie II wojny światowej, kiedy to genialny polski matematyk profesor Karol Borsuk stworzył tę grę jako formę rozrywki i oddechu od trudnych czasów. Czyli można powiedzieć, że Superfarmer to gra, która dosłownie przetrwała burzę dziejów. I to wciąż zaskakuje, bo dziś bawi kolejne pokolenia, łącząc historię z dobrą zabawą.

Prywatna Arka Noego
Na czym to polega? W skrócie – zostajesz farmerem i zaczynasz od zera, a Twoim zadaniem jest tak rozmnożyć zwierzaki, żeby powstała mała Arka Noego na planszy. Brzmi prosto? Ha! Dopiero kiedy odkryjesz, że króliki mnożą się szybciej niż plotki w małej wsi, a lis lub wilk w jednej turze mogą wyczyścić Twoją hodowlę do zera, zrozumiesz, że w tej idylli kryje się sporo dramatów. To trochę jak gra ekonomiczna, tylko zamiast giełdy masz królicze eldorado i owcze kredyty hipoteczne.
Największa siła Superfarmera tkwi w tym, że jest to gra rodzinna w najczystszej postaci – można w nią zagrać z dziećmi, dziadkami czy sąsiadką z trzeciego piętra i każdy znajdzie w tym coś dla siebie. Jedni będą się ekscytować ryzykownymi rzutami kostką, inni będą skrupulatnie kalkulować, ile królików zostanie do końca rundy. A kiedy ktoś straci całą hodowlę przez jednego wilka, śmiechu (i rozpaczy) jest tyle, że nawet pokerowa twarz nie pomoże.
Warto dodać, że Superfarmer nie tylko bawi, ale i uczy – dzieciaki przy okazji przyswajają sobie zasady logiki, planowania i rachunku prawdopodobieństwa. To taka sprytna lekcja matematyki przemycona pod płaszczykiem zabawy. Profesor Borsuk zapewne byłby dumny, że jego pomysł, stworzony z pasji i potrzeby chwili, stał się klasykiem na całym świecie.

Podsumowanie
Podsumowując: Superfarmer to gra, w której królik potrafi być walutą, owca inwestycją, a pies – strażnikiem Twojej gospodarki. To tytuł, który bawi od ponad 80 lat i wcale nie zamierza zejść z planszowej sceny. Jeśli lubisz odrobinę chaosu, sporo śmiechu i lekcję z historii polskich gier w pakiecie – to Superfarmer jest Twoim obowiązkowym przystankiem. Polecam zakup od razu Big Boxa, dodatki takie jak cudowny borsuk, polski bociek, szalona koza, urozmaicają podstawkę, a dzięki temu starszyzna przy stole ma więcej planowania niczym Napoleon, tylko, że na farmie. Ja osobiście zagrałem w tą grę na łonie natury w lokalizacji „wieś”… realizm pełną gębą.
Więcej informacji o grze znajdziesz na Planszeo.
